"Mamy rozłam w Grupie Wyszehradzkiej. (...) Nie położymy dziś na stole żadnej wspólnej propozycji zmiany traktatów" - powiedział premier Czech Bohuslav Sobotka. Złożenie takiego dokumentu, który miał być odpowiedzią na problemy, z jakimi boryka się Wspólnota, przed rozpoczęciem nieformalnego szczytu Unii Europejskiej w Bratysławie, zapowiadała premier Beata Szydło. Na spotkaniu liderzy UE zajmują się przyszłością Wspólnoty, migracją, bezpieczeństwem wewnętrznym i bezpieczeństwem zewnętrznych granic. Szczyt ma zainicjować debatę o przyszłości bloku po decyzji mieszkańców Zjednoczonego Królestwa o opuszczeniu Unii. Jak zapowiedział Szef Rady Europejskiej - Donald Tusk - rozmowa ma być brutalnie szczera.

"Mamy rozłam w Grupie Wyszehradzkiej. (...) Nie położymy dziś na stole żadnej wspólnej propozycji zmiany traktatów" - powiedział premier Czech Bohuslav Sobotka. Złożenie takiego dokumentu, który miał być odpowiedzią na problemy, z jakimi boryka się Wspólnota, przed rozpoczęciem nieformalnego szczytu Unii Europejskiej w Bratysławie, zapowiadała premier Beata Szydło. Na spotkaniu liderzy UE zajmują się przyszłością Wspólnoty, migracją, bezpieczeństwem wewnętrznym i bezpieczeństwem zewnętrznych granic. Szczyt ma zainicjować debatę o przyszłości bloku po decyzji mieszkańców Zjednoczonego Królestwa o opuszczeniu Unii. Jak zapowiedział Szef Rady Europejskiej - Donald Tusk - rozmowa ma być brutalnie szczera.
Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk oraz sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego Jens Stoltenberg /Jakub Kamiński /PAP

Czesi są bardzo pragmatyczni. Premier Sobotka stwierdził, że Grupa Wyszehradzka - czyli Polska, Czechy, Słowacja i Węgry - jest ważna, ale stosunki z innymi krajami - w tym z Niemcami - również. Musimy pamiętać, że to nie Unia Europejska jest przyczyną problemu, że to bardzo potrzebny pragmatyczny projekt - powiedział Sobotka.

Podobnie mówi premier Słowacji Robert Fico: Wszyscy chcemy tu pokazać jedność. Na koniec szczytu chcemy przygotować mapę drogową naszego działania na nabliższych sześć miesięcy.

Pomimo tego, szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski mówi, że rozłamu w naszej grupie nie ma.

Nieformalny szczyt UE w Bratysławie bez Wielkiej Brytanii. Tematami: Przyszłość Unii i migracja

Na nieformalnym szczycie Unii Europejskiej, który dziś odbywa się w Bratysławie, liderzy UE zajmują się przyszłością Wspólnoty, migracją, bezpieczeństwem wewnętrznym i bezpieczeństwem zewnętrznych granic. "Cztery państwa wchodzące w skład Grupy Wyszehradzkiej przedstawią tekst wspólnej... czytaj więcej

Sygnałem, jaki ma płynąć z piątkowego spotkania w słowackiej stolicy powinno być zapewnienie, że UE wyciągnęła wnioski z Brexitu, a jej przywódcy są w stanie przywrócić stabilność i poczucie bezpieczeństwa mieszkańcom trapionego w ostatnich czasach przez kolejne kryzysy kontynentu.

Bratysława to pierwsze z trzech spotkań UE bez Wielkiej Brytanii zaplanowanych na najbliższe pół roku. Następne ma się odbyć zimą na Malcie, a kolejne, kończące proces refleksji nad przyszłością wspólnoty po Brexicie, odbędzie się w Rzymie w marcu.

To, czego potrzebuje dziś (UE), to bez wątpienia realistyczny scenariusz na przyszłość. To wymaga realistycznej diagnozy przyczyn Brexitu i jego politycznych konsekwencji dla całej Europy - mówił Tusk.

Priorytety, nad którymi ma się toczyć dyskusja nie tylko w Bratysławie, ale też później, to zabezpieczenie zewnętrznych granic UE, walka z terroryzmem i przywrócenie kontroli nad procesem globalizacji. Priorytety dyktuje nam życie
- mówiła prezydent Litwy Dalia Grybauskaite. Przestrzegała, by nie oczekiwać zbyt wiele po spotkaniu, bo nie zapadną na nim żadne decyzje.

Będziemy dziś dyskutować o agendzie bratysławskiej i mam nadzieję, że ją uzgodnimy. Nie chodzi teraz o to, by oczekiwać, że rozwiążemy problemy Europy na jednym szczycie - podkreślała kanclerz Niemiec Angela Merkel wskazując, że sytuacja UE jest krytyczna.

Szef PE krytykuje koncepcję "kontrrewolucji kulturowej" Kaczyńskiego

To propozycja z XIX wieku. Nie zgadzam się całkowicie z tą strategią renacjonalizacji, ale trzeba rozmawiać - w ten sposób szef PE Martin Schulz odniósł się do koncepcji zmian w UE, którą szef PiS Jarosław Kaczyński określił mianem "kontrrewolucji kulturowej".

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego odnosił się do propozycji szefa PiS, jaka padła na początku września podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. Kaczyński, który występował na wspólnym panelu z premierem Węgier Viktorem Orbanem, mówiąc wówczas o zmianach, jakie konieczne są w UE i potrzebie powrotu do tożsamości narodowych, podkreślił, że musi to być "kontrrewolucja kulturowa". Jak przekonywał, potrzeba zmian w Unii Europejskiej, jej strukturach, procesach decyzyjnych oraz definicji państwa narodowego w ramach UE.

Schulz zaznaczył, że jest oczywistym, iż stanowisko Kaczyńskiego i Orbana ma wypływ na rozwój wydarzeń w UE, natomiast pozostaje pytanie o to, jaki to wpływ.

Schulz zwracał uwagę, że choć jego diagnoza jest zupełnie inna niż Kaczyńskiego, czy premiera Węgier nie można ignorować innych koncepcji, ponieważ wpływają one na wyborców. Dlatego musimy z nimi dyskutować. Moje spotkanie z Viktorem Orbanem było ofertą - podyskutujmy o tym co wspólne - zaznaczył polityk, który w piątek rozmawiał z szefem węgierskiego rządu.

Jak podkreślił, nie można pozwolić, by "oni", czyli prezes PiS i lider węgierskiego Fideszu, mieli wyłączność na twierdzenie, że reprezentują ludzi.

APA