Śmierć trzynastego polskiego żołnierza w Afganistanie na pewno nie zakończy czarnej serii. Nasze oddziały nie mogą zamknąć się w bazach. Tak Wojciech Jagielski, dziennikarz i znawca Afganistanu komentuje tragedię starszego szeregowego Piotra Marcinika. Polak zginął wczoraj w potyczce z talibami.

Polski żołnierz zginął, a czterech zostało rannych w wyniku wymiany ognia, do której doszło w dystrykcie Andar, gdy Polacy zostali wezwani jako siły szybkiego reagowania, by pomóc afgańsko-amerykańskiemu patrolowi. Zabity to Piotr Marciniak z szóstej Brygady Desantowo-Szturmowej z Krakowa. Miał... czytaj więcej

Nikt nie ma pomysłu na Afganistan. Nikt nie wie, jak długo wojska koalicji powinny tam pozostać - podkreśla Jagielski w rozmowie z reporterem RMF FM Pawłem Świądrem.

Nasi rządzący zapewniają, że Polacy kontrolują okolice baz. Jak jest naprawdę? W Afganistanie kontroluje się ziemię, na której akurat się stoi - mówi Jagielski. Ekspert dodaje, że Polacy mogliby rzecz jasna siedzieć w bazach, ale wtedy ta misja nie miałaby sensu. A jej celem jest niedopuszczenie do kolejnego zawłaszczenia Afganistanu przez terrorystów, którzy mogliby tam przygotowywać zamachy w Europie i Ameryce. Polacy, wyjeżdżając ze swoich baz w Ghazni, będą się narażali na wybuchy. Talibowie będą tych min podkładać coraz więcej, gdzie się da. Tego rodzaju tragiczne przypadku będą się wciąż zdarzały - mówi Jagielski.

Niestety, nikt nie ma pomysłu na to, jak dalej ma wyglądać misja w Afganistanie. Najgorsze, że nie wiedzą tego także ci, którzy o jej kształcie decydują. A talibowie, przeprowadzając partyzanckie zamachy, po prostu tę okupację przeczekają, bo mają czas.