Petersburscy komuniści zaproponowali, by zlikwidować Ahmeda Zakajewa, jeśli nie uda się doprowadzić do jego ekstradycji z Polski. Przedstawiciele ugrupowania Kominiści Petersburga i Obwodu Leningradzkiego przypomnieli, że jeszcze w czasach Józefa Stalina wypracowano świetny schemat: zbiera się zaocznie sąd, wydaje wyrok, następnie czekiści przeprowadzają za granicą operację specjalną i jest po sprawie.

Warszawa wybiera Londyn - tak "Rossijskaja Gazieta" skomentowała decyzję stołecznego sądu, który nie zgodził się na aresztowanie szefa emigracyjnego rządu Czeczenii. Z kolei "Niezawisimaja Gazeita" oceniła, że nieudane aresztowanie Ahmeda Zakajewa stanie się swoistym testem... czytaj więcej

W ten sposób ukarano Lwa Trockiego, Stepana Banderę oraz wielu innych zdrajców i dezerterów - zaznaczyli. Tak więc jeśli Polacy nie wydadzą Zakajewa, to nie należy z tego powodu rozpaczać, lecz działać szybko i zdecydowanie - oświadczyli i dodali: Mamy nadzieję, że organy odpowiadające za bezpieczeństwo kraju posłuchają naszej rady, jeżeli nie będzie ekstradycji.

Warto podkreślić, że w Rosji nawoływanie do nienawiści podlega karze.

Po raz pierwszy o Komunistach Petersburga i Obwodu Leningradzkiego stało się głośno w listopadzie 2008 roku, gdy zwrócili się do rosyjskiej Cerkwi prawosławnej o wyniesienie na ołtarze Stalina. W Patriarchacie Moskiewskim pomysł ten uznano za "makabryczny". Mimo to w jednej z prawosławnych świątyń - w cerkwi św. Olgi w Strielnie koło Petersburga - pojawiła się ikona z wizerunkiem tyrana.