Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump zbagatelizował deklarację premiera Grenlandii, który jasno opowiedział się za pozostaniem wyspy w Królestwie Danii. W odpowiedzi Trump stwierdził, że to "jego problem", a amerykańska administracja nie wyklucza dalszych działań w sprawie przejęcia kontroli nad strategiczną wyspą.

  • Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen zadeklarował, że wyspa woli pozostać częścią Danii niż stać się częścią USA.
  • Donald Trump odpowiedział na te słowa z lekceważeniem, określając, że to "jego problem".
  • Władze Danii i Grenlandii udają się do Waszyngtonu na rozmowy z przedstawicielami amerykańskiej administracji.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen po spotkaniu z szefową duńskiego rządu jednoznacznie zadeklarował, że mieszkańcy wyspy wolą pozostać częścią Królestwa Danii. Podkreślił, że Grenlandia wybiera sojusz z Danią, NATO i Unią Europejską, odrzucając możliwość przejęcia przez Stany Zjednoczone.

Odpowiedź Trumpa

Prezydent USA Donald Trump, pytany przez dziennikarzy o stanowisko premiera Grenlandii, odpowiedział krótko i z lekceważeniem. Cóż, to ich problem. Nie zgadzam się z nim. Nie wiem, kim on jest. Nic o nim nie wiem. Ale to będzie dla niego duży problem - stwierdził Trump podczas rozmowy na lotnisku w bazie Andrews pod Waszyngtonem.

W odpowiedzi na rosnące napięcie, szefowie dyplomacji Danii i Grenlandii udają się do Waszyngtonu. W planach mają rozmowy w Białym Domu z wiceprezydentem J.D. Vancem oraz sekretarzem stanu Marco Rubio. Spotkanie zostało zainicjowane przez Kopenhagę, która domaga się od USA zaprzestania gróźb wobec Grenlandii.

Amerykańskie plany wobec Grenlandii

Komisarz ds. Arktyki Tom Dans w rozmowie z dziennikiem "USA Today" przyznał, że administracja amerykańska rozważa szybkie działania w sprawie Grenlandii. Według niego przejęcie kontroli nad wyspą może nastąpić w ciągu kilku tygodni lub miesięcy. Dans podkreślił jednak, że kluczowe będzie zdobycie zaufania lokalnych mieszkańców.