Warszawa wybiera Londyn - tak "Rossijskaja Gazieta" skomentowała decyzję stołecznego sądu, który nie zgodził się na aresztowanie szefa emigracyjnego rządu Czeczenii. Z kolei "Niezawisimaja Gazeita" oceniła, że nieudane aresztowanie Ahmeda Zakajewa stanie się swoistym testem dla relacji rosyjsko-polskich.

Od początku było jasne, że szef emigracyjnego rządu Czeczenii Ahmed Zakajew nie pozostanie długo w polskim areszcie po jego zatrzymaniu - ocenia niemiecki dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung". czytaj więcej

Można odnieść wrażenie, że Polsce polityka wzięła górę nad sądownictwem - stwierdziła "Rossijskaja Gazieta". Dziennik nie wykluczył, że taki rozwój wydarzeń sprowokowały określone siły na Zachodzie, które wykorzystały Zakajewa w charakterze narzędzia, by nie dopuścić do zarysowującej się w ostatnim czasie poprawy stosunków między Warszawą i Moskwą.

"Niezawisimaja Gazieta" zauważyła, że teraz kolej na ruch Rosji. Dziennik wyraził jednocześnie przypuszczenie, że rosyjskie kierownictwo raczej nie pójdzie na ochłodzenie poprawiających się stosunków z Polską z powodu incydentu z Zakaejwem i postara się pomniejszyć jego znaczenie. Co jeśli powtórzy się konfliktowy scenariusz? Wówczas Moskwa przedstawi Warszawie swoje pretensje, zażąda ekstradycji Zakajewa i odłoży wizytę prezydenta Dmitrija Miedwiediewa w Polsce, która powinna się odbyć przed końcem bieżącego roku - napisała gazeta.

Także "Wriemia Nowostiej" wskazały, że stopniowo poprawiające się relacje rosyjsko-polskie zostały wystawione na kolejną próbę. Dziennik zaznaczył, że sprawa wydania lidera czeczeńskich separatystów (…) może pogorszyć wzajemne stosunki dwóch państw. Według gazety od początku było jasne, że uczestnictwo Ahmeda Zakajewa w Światowym Kongresie Narodu Czeczeńskiego przysporzy polskim władzom niemało problemów.

"Izwiestija" oceniły natomiast, że przygody Zakajewa w Polsce rozwijały się według przewidywalnego scenariusza. Miejscowa policja nie mogła nie zatrzymać londyńskiego gościa. Jednak po sześciogodzinnym przesłuchaniu został on zwolniony bez kaucji lub poręczenia - napisała gazeta.

Na ten sam aspekt zwróciła uwagę także wielkonakładowa "Komsomolskaja Prawda". Obrona samozwańczego premiera samozwańczej Iczkerii wierzyła w pomyślny finał tej sprawy i zamierzała prosić o zwolnienie jej klienta za kaucją. Jednak polski wymiar sprawiedliwości zaoszczędził adwokatom pieniędzy - przyznał dziennik.

Inny wielkonakładowy dziennik, "Moskowskij Komsomolec", wyraził z kolei pogląd, że Rosja nie przejdzie do porządku dziennego nad zwolnieniem Zakajewa Gazeta dodała, że wierzy, iż Rosja nie przesadzi z krytyką Polski.