Setki tysięcy osób protestowały wczoraj w ponad 60 miastach całej Hiszpanii w ramach światowych manifestacji pod hasłem "Zjednoczeni dla Globalnej Zmiany". Największe demonstracje odbyły się w Madrycie i w Barcelonie. Nie odnotowano jednak większych incydentów.

Protesty przebiegły spokojnie, w rodzinnej atmosferze. W ciepłą, słoneczną sobotę na place miast przybyli manifestujący w różnym wieku - w tym rodziny z dziećmi w wózkach, młodzież i nauczyciele - którzy protestowali przeciwko cięciom budżetowym na edukację publiczną.

Lokalne władze Madrytu nie podały oficjalnej liczby manifestantów w stolicy, ale organizatorzy ogłosili, że w protestach uczestniczyło około pół miliona osób. Kolumny manifestantów, którzy w południe wyszli z różnych miejscowości wokół stolicy, spotkały się wieczorem na centralnym Placu Cibeles, a stamtąd przemaszerowały do placu Puerta del Sol. Po drodze tłum gwizdał przed siedzibą Banku Hiszpanii.

Na Puerta del Sol zwołano drogą internetową tzw. flash mob - czyli zbiorowe, spontaniczne wydarzenie. Była nim akcja o nazwie "Niemy krzyk", podczas której uczestnicy protestów zakleili sobie usta nalepkami z wizerunkiem euro.

Manifestujący nieśli transparenty z napisami o różnej treści, najczęściej skierowanych przeciwko bankom, politykom i rynkom finansowym, bezrobociu oraz rządowym cięciom budżetowym na opiekę zdrowotną i edukację publiczną, a także w obronie praw socjalnych.

W Barcelonie w atmosferze festynu, wśród muzyki i śpiewów, protestowało według policji 60 tysięcy osób, zaś według organizatorów - 250 tysięcy. Doszło jedynie do niewielkich incydentów, takich jak wyrzucenie śmieci przed siedzibą giełdy. Protestujący podzielili się na trzy grupy, z których jedna domagała się prawa do dachu nad głową, druga prawa do opieki zdrowotnej, a trzecia - do edukacji.

Ponad 90 tysięcy osób protestowało także w Sewilli, Maladze i Kordobie. Manifestacje odbyły się także w Vigo (Galicja), Walencji, na Balearach, w Kastylii i Leon oraz w Aragonii.

Ruch oburzonych narodził się pięć miesięcy temu w Hiszpanii i nabrał globalnych rozmiarów. Jesteśmy w kontakcie dzięki sieciom społecznościowym - powiedziała jedna z rzeczniczek należącej do ruchu platformy Democracia Real Ya (O Prawdziwą Demokrację). Jesteśmy jak rzeka. Nie chcemy przewodzić, ale powiększać się. Wszyscy mamy powody, aby wyjść na ulice - dodała.

W Hiszpanii niezadowolenie społeczne związane jest m.in. z ogromnym bezrobociem, które osiągnęło najwyższy wskaźnik w całej strefie euro - ponad 21 proc. Wśród młodych Hiszpanów do 24 lat wskaźnik ten jest jeszcze wyższy i wynosi 45 proc.