68 osób zatrzymano podczas sobotnich protestów przeciw trwającemu w Biarritz, we Francji, szczytowi G7. Ponad połowa z nich pozostała w areszcie - informują agencje prasowe, powołując się na lokalne władze.

Według agencji EFE zatrzymani posiadali przedmioty mogące posłużyć jako broń, zakrywali twarz, by nie można było ich zidentyfikować, czy rzucali przedmiotami w członków sił bezpieczeństwa.

Do największych starć doszło wieczorem w centrum leżącej koło Biarritz Bajonny, gdzie kilkaset osób zgromadziło się na nielegalnej manifestacji. Jej uczestnicy starli się z policją, która użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego.

Inny protest miał miejsce w portowym mieście Hendaye, odległym o 30 km od Biarritz, gdzie pokojowo demonstrowało 9-15 tys. osób.

Nad bezpieczeństwem uczestników szczytu G7, który potrwa do poniedziałku, czuwa ok. 13 tys. funkcjonariuszy sił bezpieczeństwa. 

Przebywający na szczycie G7 w Biarritz prezydent USA Donald Trump wyraził zadowolenie z lunchu z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz spotkania z liderami państw grupy. Pochwalił Francję za organizację spotkania i skrytykował media. TUTAJ PRZECZYTACIE WIĘCEJ NA TEN TEMAT

Opracowanie: