Strach jest "początkiem każdej dyktatury" - powiedział papież Franciszek podczas mszy inaugurującej spotkanie na temat przyjmowania migrantów. "Na strachu narodu rośnie przemoc dyktatorów" - dodał.

W kościelnym ośrodku na przedmieściach Rzymu papież odprawił mszę dla uczestników spotkania "Wolni od strachu", zorganizowanego przez fundację włoskiego episkopatu Migrantes, włoską Caritas oraz jezuicki ośrodek pomocy Astalli. Motywem papieskiej homilii były słowa: "Nie lękajcie się".

Franciszek przywołał słowa z Biblii o tym, że Bóg czyni wolnymi od strachu. W obliczu niegodziwości i podłości naszych czasów także my stoimy przed pokusą, by porzucić nasze marzenie o wolności - mówił papież.

Odczuwamy uzasadniony strach w sytuacjach, z których, jak się wydaje, nie ma wyjścia. Nie wystarczają słowa przywódcy czy proroka, by nas uspokoić - dodał.

W ten sposób zamykamy się w sobie samych, w naszym kruchym poczuciu bezpieczeństwa, w kręgu kochanych osób, w naszej uspokajającej rutynie - stwierdził Franciszek.

Zdaniem papieża taka postawa zamknięcia, będąca "znakiem porażki", sprawia, że rośnie strach przed "innymi, nieznanymi, zepchniętymi na margines, cudzoziemcami".

Odnotowuje się to szczególnie dzisiaj, w obliczu napływu migrantów i uchodźców, którzy pukają do naszych drzwi, szukając ochrony, bezpieczeństwa i lepszej przyszłości. Lęk jest uzasadniony, także dlatego że brak przygotowania na takie spotkanie - przyznał Franciszek. Przypomniał, że już wcześniej mówił o tym, że nie jest łatwo wejść w inną kulturę, styl życia różniących się od nas osób, zrozumieć ich myśli i doświadczenia.

I tak często rezygnujemy ze spotkania z innymi i wznosimy bariery, by się bronić - dodał.

Papież wskazywał: "Jesteśmy wezwani do tego, by przezwyciężyć strach i otworzyć się na spotkanie. A żeby to zrobić, nie wystarczą racjonalne tłumaczenia i statystyczne kalkulacje".

Spotkanie z drugim człowiekiem to także spotkanie z Jezusem - dodał. To on puka do naszych drzwi wygłodzony, spragniony, obcy, jako cudzoziemiec, nagi, chory i uwięziony, prosząc o spotkanie i o pomoc - mówił Franciszek.

Przypomniał słowa Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili".To naprawdę on, nawet jeśli nasze oczy mają kłopot z jego rozpoznaniem w porwanych ubraniach, z brudnymi stopami, oszpeconą twarzą, z poranionym ciałem, niezdolnego do tego, by mówić naszym językiem - podkreślał papież.

Tłumaczył, że ludzie, którzy pukają do drzwi, dają możliwość przezwyciężenia strachu, by "spotkać Jezusa, przyjąć go i pomóc mu".

 

Opracowanie: