​Premier Węgier Viktor Orban wygłosił w Budapeszcie doroczne orędzie o stanie państwa, w którym ostro skrytykował Unię Europejską oraz zapowiedział działania wobec jej urzędników po nadchodzących wyborach parlamentarnych. "Brukselska machina represji na Węgrzech nadal działa, ale po wyborach się nią zajmiemy" - zapowiedział węgierski premier, mówiąc o urzędnikach Unii Europejskiej.

  • Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W swoim wystąpieniu Orban w ostrych słowach opisał rolę Brukseli w węgierskim życiu publicznym.

Pseudoobywatelskie organizacje, przekupieni dziennikarze, sędziowie, politycy, algorytmy i biurokraci, obracający milionami euro. Tym właśnie dzisiaj na Węgrzech jest Bruksela - stwierdził premier, dodając, że "wpływy zagraniczne ograniczające węgierską suwerenność muszą zostać wypchnięte".

Węgierski przywódca nawiązał także do raportu amerykańskiego Kongresu, w którym skrytykowano Komisję Europejską za wywieranie presji na amerykańskie firmy technologiczne w sprawie moderowania treści przed wyborami w kilku krajach europejskich.

To jest prawdziwy głos Ameryki. Musimy przyzwyczaić się do myśli, że ci, którzy kochają wolność, powinni bać się nie Wschodu, ale Brukseli i powinni z niepokojem patrzeć na Brukselę - stwierdził Orban.

Ostre orędzie Orbana. "Czas, aby Węgry się obudziły"

Premier ocenił również, że gospodarkę Europy zabiją "paraliżujące koszty energii i nadmierne regulacje". Jednocześnie przekonywał, że Węgry "wciąż mają szansę". Zaznaczył, że w 2025 roku wynegocjował umowy z prezydentami USA, Rosji i Turcji, które mają zapewnić krajowi dostęp do przystępnej cenowo ropy naftowej i gazu z Rosji.

Orban podkreślił, że jego prawdziwym przeciwnikiem nie jest krajowa opozycja, lecz Unia Europejska, która - jak mówił - "chce wojny". Oskarżył także "międzynarodowy wielki biznes" o dążenie do kontynuowania wojny w Ukrainie, "rękami samych Ukraińców lub - jeśli to konieczne - rękami innych narodów Europy Środkowej".

Czas, aby Węgry się obudziły i potraktowały poważnie - śmiertelnie poważni - to, do czego przygotowuje się międzynarodowy wielki biznes - zaznaczył premier.

Atak na opozycję i partię TISZA

W swoim wystąpieniu Orban powiązał z zagranicznymi podmiotami największą partię opozycyjną - TISZĘ. Jest absolutnie oczywiste, że to przemysł naftowy, elita bankowa i brukselski establishment przygotowują się do utworzenia rządu na Węgrzech - powiedział, określając ugrupowanie Petera Magyara "tworem Brukseli".

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się 12 kwietnia. Większość niezależnych sondaży wskazuje, że partia TISZA ma od kilku do kilkunastu punktów procentowych przewagi nad rządzącym ugrupowaniem Fidesz premiera Orbana.