Rośnie liczba nieletnich uchodźców, którzy na własną rękę przedostają się do Niemiec bez rodziców. Choć Niemcy dysponują sprawdzonym system pomocy dla trudnej młodzieży, ale taka duża skala zjawiska niepokoi władze.

Niemieckie problemy z nieletnimi uchodźcami. "Nawet 30 tysięcy dzieci pozbawionych opieki" / Zdj. ilustracyjne /Robert Geiss / DPA / Picture Alliance /PAP/EPA
W Malmö zaginęło 20 małych uchodźców. "Nie wiemy, kto zabrał dzieci"

Przedstawiciele urzędu migracyjnego w szwedzkim Malmö nie wiedzą, co stało się z ok. 20 małymi uchodźcami, którzy do tej pory przebywali na dworcu kolejowym. Dzieci po prostu zniknęły. "Nie wiemy, kto je zabrał" - przyznaje w rozmowie z gazetą "Aftonbladet" Setareh Yousefi z... czytaj więcej

Od początku roku do Niemiec dotarło ponad pół miliona imigrantów starających się o status azylanta bądź uchodźcy. Jedną trzecią przybyszów stanowią dzieci, jednak prawdziwym problemem są nieletni uchodźcy, którzy na własną rękę - bez rodziców czy opiekunów - przywędrowali do Niemiec z Bliskiego Wschodu, Afryki czy Bałkanów.

W tym roku musimy się liczyć z przyjazdem od 20 tysięcy do nawet 30 tysięcy dzieci pozbawionych opieki - powiedział Birgir Zeller, przewodnicząca stowarzyszenia Jugendamtów, czyli urzędów do spraw młodzież. W zeszłym roku do Niemiec trafiło 10 tysięcy nieletnich bez rodziców, a pięć lat temu było ich zaledwie 3 tysiące.

Dzieci, które docierają do Berlina po wielu przeżyciach podczas długiej podróży, są często w szoku, przeżywają traumę - mówi Joerg Riechert, szef KARUNY - organizacji pomagającej od 25 lat dzieciom i młodzieży żyjącym na ulicy. Ostatnio, w związku z napływem uchodźców, KARUNA zajmuje się także nieletnimi imigrantami. W placówkach organizacji przebywa obecnie 20 dzieci z Syrii, Afganistanu i Erytrei.  

Zanim jednak Jugendamt może otoczyć nieletniego uchodźca opieką, władze muszą ustalić, że osoba podająca się za nieletnią rzeczywiście nie skończyła 18 lat. Według szefa KARUNY w samym Berlinie z powodu tej biurokracji przebywa aktualnie 700 dzieci pozbawionych opieki. Mieszkają w schroniskach młodzieżowych i nikt się nimi nie zajmuje - mówi Riechert.

Od zgłoszenia się nastolatka do zaproszenia na pierwszą rozmowę wyjaśniającą może upłynąć kilka tygodni - informuje rzecznik berlińskiego ministerstwa ds. młodzieży Ilja Koschembar. Jak sam przyznaje, część nastolatków ma wyznaczony termin dopiero na grudzień.

W kontrowersyjnych przypadkach uchodźcy kierowani są na badania medyczne pozwalające na ustalenie rzeczywistego wieku. W 85 proc. przypadków okazuje się, że imigranci zaniżają swój wiek, aby skorzystać z dobrodziejstw systemu opieki dla młodzieży.

Gdy Jugendamt przejmie wreszcie opiekę nad młodym uchodźcą, rozpoczyna się poszukiwanie miejsca, w którym spędzi on czas do osiągnięcia pełnoletności. W Niemczech istnieje rozbudowana sieć placówek pomocy dla dzieci. Jugendamt ustanawia ponadto opiekuna sprawującego nadzór nad nieletnim.

Przejmując opiekę nad nastolatkiem, stajemy się dla niego ojcem i matką - mówi Riechert. W przeciwieństwie do osób dorosłych, lokowanych w dużych pomieszczeniach, gdzie często przebywa kilkanaście czy kilkadziesiąt osób, młodzież mieszka w mniejszych, zamykanych pokojach. Ważna jest ich sfera prywatna - tłumaczy Riechert.

KARUNA dysponuje własną szkołą. Dzieci z innych ośrodków uczęszczają do szkół publicznych. Ponieważ z reguły nie znają języka niemieckiego, tworzone są dla nich specjalne klasy przygotowawcze, gdzie uczą się go od podstaw. Tylko w Berlinie w ten sposób uczy się 5 tysięcy dzieci.

Musimy improwizować, nie mamy odpowiedniego podręcznika, muszę dostosowywać zadania do zróżnicowanego poziomu dzieci w mojej klasie - mówi nauczyciel Johannes Schlegel ze szkoły w berlińskiej dzielnicy Lichtenberg. Schlegel przyjechał 17 lat temu z Syberii, gdzie uczył niemieckiego. Wiem, co to znaczy być w obcym kraju - mówi. Jak podkreśla, ważnym elementem nauki jest muzyka i piosenki.

Szkoły często podejmują inicjatywy, których celem jest integracja małych imigrantów. Uczniowie jednej ze szkół w Berlinie regularnie zapraszają nastoletnich uchodźców na wycieczki do zoo. Ważne jest to, by obie grupy się spotykały - tłumaczy szef MSW w Berlinie Frank Henkel.   

Integracja ma być według władz środkiem zapobiegawczym przeciw ewentualnym działaniom muzułmańskich ekstremistów. Szef Urzędu Ochrony Konstytucji Hans-Georg-Maassen ostrzegł niedawno, że dzieci i młodzież bez rodziców mogą łatwo paść łupem islamskich radykałów.   

Riechert chwali pilność i zaangażowanie swoich podopiecznych. W KARUNIE mamy kilku Syryjczyków. Uczą się języka "jak w transie", chcą jak najszybciej móc rozmawiać z rówieśnikami.  Jest też 15-latek z Albanii, z bardzo biednej rodziny. Wbił sobie do głowy, że zostanie kelnerem, żeby pomagać finansowo bliskim - kontynuuje Riechert. Ponieważ mieszkańcy Albanii nie mają szans na azyl w Niemczech, Riechert zamierza odwieźć chłopca do kraju i pomóc mu finansowo na miejscu. Postaramy się zebrać pieniądze, żeby, gdy dorośnie, mógł otworzyć wymarzony bar - mówi szef KARUNY.

Po wielu apelach ze strony organizacji pomagających nieletnim niemiecki rząd uznał, że należy zwiększyć środki na integrację i pomoc dla nastoletnich uchodźców bez opieki. W środę kanclerz Angela Merkel zapowiedziała, że rząd wyasygnuje na ten cel 350 mln euro rocznie.

(az)