​Szef Rady Europejskiej Donald Tusk przyznał na zamkniętym spotkaniu z szefami grup politycznych PE, że prawdopodobnie nie dojdzie do porozumienia w sprawie najważniejszych unijnych stanowisk na szczycie UE po koniec tego tygodnia - ustaliła dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.

Bez przełomu w sprawie rozdziału stanowisk zakończyło się spotkanie Donalda Tuska z liderami frakcji europarlamentu, bo liderzy obstawali przy swoich "wiodących" kandydatach - czyli chadecy (EPP) przy Manfredzie Weberze, socjaliści (S&D) przy Fransie Timmermansie a liberałowie przy Margret Vetager. Reprezentujący EKR (Europejskich Konserwatystów i Reformatorów) prof. Ryszard Legutko powtórzył, że poza tzw. wiodącymi kandydatami są także inni, którzy mogą zostać wybrani.

Nie było więc większości za żadnym z kandydatów. Zdaniem rozmówcy dziennikarki RMF FM, Tusk dał z kolei do zrozumienia, że to Rada Europejska ma decydujący głos w sprawie wyboru na najważniejsze stanowiska. Chociaż podkreślał jednocześnie, że unijne instytucje nie powinny ze sobą konkurować.

Tusk przyznał, że trudno  będzie dokonać wyboru kandydatów na rozpoczynającym się we czwartek szczycie Unii Europejskiej. Sugerował, że konieczny będzie kolejny szczyt, nie precyzując daty.

Oznacza to, że taki szczyt powinien odbyć się do 2 lipca zanim PE wybierze swojego przewodniczącego, by nie oddać inicjatywy europarlamentowi.