Wysocy rangą amerykańscy wojskowi są zaniepokojeni kurczącymi się zasobami systemów obrony powietrznej i obawiają się, że wojna na Bliskim Wschodzie może wymknąć się spod kontroli a z magazynów szybko znika uzbrojenie - pisze „Washington Post”. Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz w rozmowie z korespondentem RMF FM Pawłem Żuchowskim pytany o obawy, że USA nie będą w stanie realizować dostaw uzbrojenia podkreślił, że Zachód musi nie tylko się obudzić pod względem wydatków, ale również produkcji. "Przemysł zbrojeniowy musi przejść na tryb pełnej gotowości" - zaznaczył.

  • Chcesz być na bieżąco? Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.

Wicepremier zaznaczył, że sprzęt szybko zużywają nie tylko Amerykanie, ale i sojusznicy w obszarze Zatoki Perskiej, tacy jak Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Podkreślił, że to wszystko będzie wpływać na moce produkcyjne i przekazywanie tej produkcji na Ukrainę, zakupy europejskie amerykańskiego sprzętu dla Ukrainy. Ale i także na zamówienia złożone przez nasz kraj. Nie mam informacji o opóźnieniach, ale to jest dopiero pierwsze kilka dni, więc będziemy to bardzo mocno analizować - mówił. Paweł Żuchowski pytał też o to, czy Polska w razie prośby ze strony USA udzieli sojuszniczego wsparcia w operacji w Iranie, bezpieczeństwo polskich baz oraz pomoc Polakom, którzy utknęli na Bliskim Wschodzie. 

Paweł Żuchowski: Panie ministrze, czy gdyby pojawiła się prośba ze strony amerykańskiej o wsparcie w operacji w Iranie, czy Polska jest gotowa udzielić sojuszniczej pomocy? 

Władysław Kosiniak-Kamysz: Nie ma takiej prośby, nie był taki wniosek zgłaszany. Polska nie bierze udziału w tej operacji. 

O czym pan rozmawiał dzisiaj w Białym Domu? 

O obecności wojsk amerykańskich. Podziękowałem jeszcze raz za obecność wojsk amerykańskich. Pracujemy nad zwiększeniem obecności wojsk amerykańskich, utwardzeniem, utrwaleniem sojuszu polsko-amerykańskiego, który jest dzisiaj bardzo potrzebny. 

Panie ministrze, czy nie obawia się pan, że w wyniku operacji w Iranie Amerykanie nie będą w stanie realizować dostaw uzbrojenia? 

To jest temat, który jest dzisiaj mocno poruszany.

I ważny temat...

Ważny, bo zużywają amerykańskie interceptory, rakiety, obrona powietrzna. Nie tylko Amerykanie, ale też sojusznicy w obszarze Zatoki Perskiej, tacy jak Kuwejt czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. Więc to wszystko będzie wpływać na moce produkcyjne i przekazywanie tej produkcji na Ukrainę, zakupy europejskie amerykańskiego sprzętu dla Ukrainy. Również sprawa polska. Nie mam informacji o opóźnieniach, ale to jest dopiero pierwsze kilka dni, więc będziemy to bardzo mocno analizować. Polski, europejski, amerykański przemysł musi wrzucić szósty bieg. Rosja działa w systemie wojennym zbrojeń. Osiąga dużo wyższe możliwości produkcji niż Zachód. Zachód musi nie tylko się obudzić pod względem wydatków, ale również produkcji. Przemysł zbrojeniowy musi przejść na tryb pełnej gotowości. 

Panie ministrze, nie obawia się pan, że właśnie operacja w Iranie sprawi, że Donald Trump będzie bardziej interesował się tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie ze zrozumiałych względów, a nie Ukrainą, co jest dla nas z kolei bardzo ważne. 

Na pewno i też możliwości Rosji mogą rosnąć z uwagi na większe zarobki na ropie naftowej czy gazie, więc to będzie miało wpływ na Ukrainę, na Polskę, na Europę. To nie jest tak, że konflikt jest daleko. Ma wpływ dzisiaj na polskie kontyngenty wojskowe, na obywateli polskich, którzy są na Bliskim Wschodzie. Ale w długofalowej perspektywie odciąganie uwagi od Europy powoduje, że Europa musi zrobić dużo więcej. To jest ten czas. Europa musi zrobić jak najwięcej, żeby być równorzędnym partnerem do obrony razem ze Stanami Zjednoczonymi. 

Już widzimy, że ten konflikt potrwa dłużej. To nie będą dwa, trzy dni, jak na początku mówili niektórzy przedstawiciele amerykańskiej administracji.

Na pewno mówił prezydent Trump o trzech, czterech tygodniach. Mi się wydaje, że ten tydzień do najbliższego weekendu będzie kluczowy. On pokaże, w jaki sposób to się rozwinie. Albo po tygodniu nastąpi spadek intensywności, albo się przerodzi naprawdę w bardzo długotrwały konflikt. 

Panie ministrze, co z naszymi żołnierzami w regionie? Czy oni są bezpieczni? Jak my podchodzimy do kwestii bezpieczeństwa naszych baz?

No to jest dla nas absolutny priorytet. Już od kilku dni działamy w rygorach najwyższych poziomów bezpieczeństwa. 

Co to oznacza?

To są określone procedury. Jeżeli jest alarm, to schodzenie do schronów. To jest nie tylko rejon Zatoki, nie tylko polski kontyngent wojskowy w Iraku, ale również Liban, bo przecież tam rozpoczął się ostrzał najpierw ze strony Hezbollahu, później odpowiedź Izraela, więc nasi na „blue linie”, mówiąc już takim językiem wojskowym, czyli w miejscu, gdzie jest granica libańsko-izraelska, alarmy schronowe, stosowanie wszystkich zasad bezpieczeństwa, nieopuszczanie często baz, działanie na podstawie mandatu, ale skupiając się na zachowaniu własnego bezpieczeństwa.

A procedury zostały sprawdzone? Wszystko jest tak, jak trzeba? 

Wszystko dzisiaj meldował dowódca operacyjny. Oczywiście jest to sytuacja, która jak zawsze rodzi wszelkie możliwe ryzyka dla wszystkich przebywających w tamtym regionie i dla obywateli danych państw, szczególnie tych, które doświadczają konfliktu, jak również dla żołnierzy tam przebywających. Więc wszystkie procedury i wszystkie scenariusze, to polecenie dowódca operacyjny wykonał już wcześniej.

I ostatnie pytanie, panie ministrze, jeszcze, bo prezydencki minister Marcin Przydacz powiedział, że Polska nie robi wszystkiego, by ewakuować naszych obywateli. To nie są pana zadania, tylko bardziej Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Jak pan podchodzi do takich komentarzy, że Polska zostawia obywateli na Bliskim Wschodzie?

Polska nie zostawia. Polska zawsze dba o wszystkich swoich obywateli. Nie ma przestrzeni powietrznej w wielu miejscach otwartej w tych krajach, które pewnie najbardziej dzisiaj interesują, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Katar. W wielu tych miejscach przestrzeń jest po prostu zamknięta, powietrzna.

I na razie nie ma możliwości jakichś lotów ewakuacyjnych? 

Jest inna możliwość, jest możliwość i ona wiem, że w różny sposób się już odbywa, też przemieszczanie się autobusami…

Ale nie robi tego państwo prawda? To każdy ewentualnie indywidualnie sam może szukać sposobu. 

Prawo zostało zmienione w pewien sposób, że oczywiście biura podróży mają swoją odpowiedzialność. Państwo jest w pełnej gotowości. Ja już mówiłem wczoraj o gotowości wojska do udzielania wsparcia i pomocy. Jeżeli taki wniosek ze strony MSZ wpłynie. 

Na razie nie wpłynął. 

Jesteśmy w pełnej gotowości.

Panie ministrze, bardzo dziękuję za rozmowę. 


Dziękuję.

Opracowanie: