Wszystko wskazuje na to, że Francois Fillon wygra również w zaplanowanej na 27 listopada drugiej turze prawicowych prawyborów, a później - jak twierdzą komentatorzy - droga do Pałacu Elizejskiego będzie stała przed nim otworem. Według sondaży bowiem, obecny szef państwa Francois Hollande tak bardzo zraził wyborców do lewicy, że w drugiej turze przyszłorocznych wyborów prezydenckich nie będzie żadnego socjalisty. Do bitwy staną najprawdopodobniej konserwatysta Fillon i szefowa skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Wyborcy o lewicowych przekonaniach zrobią wszystko, by zablokować tej ostatniej drogę do prezydentury - to zaś oznaczałoby, że nowym prezydentem Francji zostanie Francois Fillon.
Fillon zapowiada m.in. drastyczne cięcia budżetowe, ostrzejszą walkę z islamskimi ekstremistami, sojusz Paryża z reżimem Baszara el-Asada przeciwko ISIS w Syrii i - podobnie jak Donald Trump w USA - zbliżenie z Rosją, co - jak podkreślają komentatorzy - oznacza, że Władimir Putin zyskuje na Zachodzie coraz więcej sojuszników.
Były premier Francji, 62-letni Francois Fillon zwyciężył w przeprowadzonej w niedzielę pierwszej turze prawyborów w partii Republikanie, zdobywając 44,2 proc. głosów. Do następnej tury przeszedł również 71-letni mer Bordeaux, były szef rządu Alain Juppe, który uzyskał 28,4 proc. głosów.
Nicolas Sarkozy, prezydent Francji w latach 2007-12, otrzymał 20,7 proc. głosów. Na czwartym miejscu znalazła się zaś Nathalie Kosciusko-Morizet - była sekretarz stanu, w latach 2010-12 minister w rządzie Francois Fillona.
Ponieważ żadnemu z kandydatów nie udało się uzyskać w pierwszej turze ponad 50 proc. głosów, Fillon i Juppe, którzy zdobyli najwięcej głosów, spotkają się w drugiej turze.
"Sztormowa fala Fillona" - tak komentarz do rezultatów niedzielnego głosowania zatytułował dziennik "Le Figaro".
Wielki zwycięzca pierwszej tury staje do tury drugiej w pozycji faworyta - podkreślił na łamach gazety jej komentator Jean-Baptiste Garat. Jak zaznaczył, zwolennicy Alaina Juppe wyobrażali sobie, że ich kandydat zwycięży, a następny po nim będzie Nicolas Sarkozy. Tymczasem Juppe - zauważył publicysta - "staje do II tury ze zdecydowaną stratą wobec Fillona, konkurenta, który miał - jako ten trzeci - poprzeć ich kandydata w drugiej turze".
"Le Figaro" zwraca również uwagę na wypowiedź Juppe: Zdecydowałem, że dalej walczę - jak pisze gazeta, służy ona "ucięciu spekulacji zarówno w jego własnym obozie, jak i w obozie Francois Fillona, jakoby Juppe zamierzał się poddać". Na razie polityk przekonywał, że po niespodziance pierwszej tury "niedziela 27 listopada przyniesie jeszcze jedną niespodziankę".
W internetowym wydaniu dziennika "Le Monde" Laura Motet porównuje programy Fillona i Juppe, zwracając szczególną uwagę na fakt, że "Francois Fillon jest zwolennikiem strategicznego zbliżenia z Rosją. Pragnie zniesienia sankcji uchwalonych po aneksji Krymu i opowiada się za współpracą z Kremlem w uregulowaniu konfliktu syryjskiego. Wzywa również do sojuszu z Baszarem el-Asadem i aliansu z Rosją w celu zniszczenia Państwa Islamskiego".
W stacji telewizyjnej BFM TV przypomniano natomiast, że w ostatniej debacie przed prawyborami Fillon ostro zaatakował Stany Zjednoczone, stwierdzając, że problemy z Ameryką istniały już przed wyborem Donalda Trumpa na prezydenta i że "to nie Trump rozmieścił rakiety na granicy rosyjskiej".
"Le Monde" zauważa ponadto w swym komentarzu, że Alain Juppe pragnie zreformowania Unii Europejskiej, podczas gdy "Francois Fillon wolałby stworzenie rządu w ramach strefy euro".
Na ten aspekt zwrócił również uwagę na antenie radia France Info Yael Goosz - jak przypomniał, zwycięzca pierwszej tury prawyborów na prawicy wzywał do "zdecydowanego wyodrębnienia eurolandu z UE".
Dziennik "Le Monde" podkreśla także, że "Francois Fillon opowiedział się za deportacją ‘osobników bliskich ruchowi dżihadu’" i jest zwolennikiem "uniemożliwienia powrotu do Francji dżihadystom, którzy wyjechali, by walczyć w Syrii".
(e)