Zdziwieni polityką Donalda Trumpa w stosunku do Grenlandii, Europy, Rosji, NATO czy organizacji międzynarodowych? Niepotrzebnie. Niemal wszystko, co obecnie dzieje się na świecie, a w czym maczają palce członkowie administracji Białego Domu, zostało zapisane w dokumencie przygotowanym przez ultrakonserwatywny think tank Heritage Foundation. Od polityki wewnętrznej po zagraniczną - eksperci z ośrodka analitycznego monitorują ruchy rządu USA, udzielają rad, postulują korekty tam, gdzie to konieczne oraz tłumaczą świat według Trumpa. Tak zwany Projekt 2025 był tylko początkiem.
- Projekt 2025 to plan opracowany przez konserwatywny think tank Heritage Foundation, mający wzmocnić władzę prezydencką i wdrożyć ultrakonserwatywną agendę społeczną w USA.
- Trump początkowo odcinał się od Projektu 2025, ale wiele jego postulatów zostało wprowadzone podczas jego administracji.
- Heritage Foundation zmienia też podejście do polityki zagranicznej USA.
- Analizy think tanku wskazują na znaczenie Grenlandii jako strategicznego obszaru, a także na korzyści USA wynikające z interwencji w Wenezueli kosztem Kanady.
- Co stanie się zatem z Grenlandią według Heritage Foundation?
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Projekt 2025 powstał z inicjatywy Heritage Foundation - konserwatywnego i niezwykle wpływowego think tanku powstałego w 1973 roku w Waszyngtonie, który przewidywał zwycięstwo Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich. Podobne dokumenty przygotowywano już wcześniej dla republikańskich kandydatów, m.in. przed objęciem urzędu przez Ronalda Reagana.
Mowa o ponad 900-stronnicowym dokumencie, który zakłada radykalne wzmocnienie władzy prezydenta i wdrożenie ultrakonserwatywnej wizji społecznej. Sami członkowie Heritage Foundation nazywają ten proces "instytucjonalizacją trumpizmu".
Projekt 2025 został opracowany w 2023 roku, ale do rozpoczęcia kampanii wyborczej pozostawał ledwo zauważony. Wówczas przedstawiciele demokratów zaczęli wskazywać rozwiązania zawarte w dokumencie, które wielu uznaje za antydemokratyczne i stanowiące zagrożenie dla swobód obywatelskich. Powołano wówczas grupę zadaniową "Stop Projektowi 2025", która miała zajmować się zbieraniem informacji na temat działalności Fundacji. Do zebranych danych odwoływała się często demokratyczna kandydatka Kamala Harris w udzielanych wywiadach i debatach.
Trump szybko wyczuł, że powiązanie z Projektem może mu zaszkodzić i w 2024 roku zdecydowanie odciął się od raportu Heritage Foundation. "Nic nie wiem o Projekcie 2025. Z częścią niektórych założeń się nie zgadzam, a niektóre z nich są absurdalne i żałosne" - napisał na Truth Social.
Projekt 2025 to federalny program polityczny i szczegółowy plan reorganizacji władzy wykonawczej, mający na celu wdrożenie prawicowej agendy w niemal każdej dziedzinie życia publicznego.
Plan przewiduje masowe deportacje, likwidację systemu azylowego, zakończenie prawa do obywatelstwa przez urodzenie oraz rozdzielanie rodzin. Według planu chodzi także o utrwalenie konserwatywnej definicji rodziny i małżeństwa, opartej na "biblijnych wartościach". W ramach tej polityki zakłada się wycofanie z rynku pigułki aborcyjnej mifepriston i ograniczenie dostępu do aborcji, choć bez ogólnokrajowego zakazu.
Plan zakłada likwidację federalnych przepisów antydyskryminacyjnych, wykluczanie osób trans z wojska i programów pomocy oraz wspieranie dyskryminacji przez organizacje religijne. W ramach tej polityki mamy także likwidację programów równościowych (DEI) i uznanie tylko dwóch płci w dokumentach rządowych.
Projekt przewiduje ograniczanie dyskusji o rasie, płci i nierównościach w szkołach oraz promowanie bonów edukacyjnych i prywatyzacji edukacji.
Projekt zakłada wykorzystanie władzy wykonawczej do zwiększenia nadzoru nad obywatelami i ograniczenia mechanizmów kontroli władzy. Cała federalna biurokracja, w tym niezależne agencje jak Departament Sprawiedliwości, miałaby podlegać bezpośrednio prezydentowi. Zakłada także wymianę kadr urzędniczych na masową skalę. Kolejnym punktem jest likwidacja Departamentu Edukacji i radykalne cięcia wydatków federalnych.
W planach występuje użycie siły wobec protestujących i dziennikarzy oraz ograniczanie praw wynikających z Pierwszej Poprawki.
W kontekście gospodarki postuluje się radykalne zwiększenie wydobycia paliw kopalnych, wycofanie się z Porozumienia Paryskiego i ograniczenie finansowania odnawialnych źródeł energii.
Plan przewiduje ograniczenie zaangażowania USA w sojusze międzynarodowe, w tym NATO, oraz skupienie się na polityce izolacjonistycznej.
Według raportu PBS, do końca grudnia 2025 roku administracja Donalda Trumpa wdrożyła około 40 proc postulatów Projektu 2025 dotyczących praw reprodukcyjnych. Wprowadzono szereg zmian ograniczających prawa osób LGBTQ+. Usunięto odniesienia do tej grupy z oficjalnych dokumentów rządowych, ograniczono finansowanie badań nad zdrowiem osób LGBTQ+ oraz zmieniono interpretację przepisów antydyskryminacyjnych, co ograniczyło ochronę osób LGBTQ+ w szkołach i miejscu pracy.
W marcu 2025 roku Trump podpisał rozporządzenie o likwidacji Departamentu Edukacji. Wprowadzono ogólnokrajowy program bonów szkolnych oraz działania mające na celu kontrolę treści nauczania i eliminację "ideologii gender". Administracja Trumpa wstrzymała finansowanie opieki zdrowotnej dla osób transpłciowych w armii, cofnęła polityki równościowe i programy DEI, a także wprowadziła politykę "color-blind", eliminującą kryteria płci i rasy przy awansach.
Apogeum zmian w armii przypadło na słynne przemówienie szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha, który wygłosił przed najwyższymi rangą wojskowymi pełne wyrzutów kazanie o kondycji amerykańskich sił zbrojnych.
Według informacji PBS kluczowi architekci Projektu 2025 objęli wysokie stanowiska w administracji USA, co przyspieszyło wdrażanie założeń planu.
W 2026 roku Heritage Foundation wykonuje niespodziewany zwrot w kontekście relacji USA-Europa, ale najpierw cofnijmy się o kilka miesięcy. W artykule z marca 2025 roku, udostępnionym na platformie think tanku, NATO jest poddane krytyce za niedofinansowanie projektów zbrojeniowych. W obliczu rosnących zagrożeń ze strony Rosji, Chin i Iranu, autorzy podkreślają, że Europa powinna przejąć większą odpowiedzialność za wsparcie Ukrainy, podczas gdy USA skupią się na innych regionach, takich jak Indo-Pacyfik.
Artykuł wzywa do natychmiastowego zwiększenia wydatków obronnych przez europejskich członków NATO, traktując to nie jako przyszłościowy cel, lecz konieczną korektę po latach strategicznych zaniedbań. Co się wydarzyło w międzyczasie - wszyscy wiemy. Trump uderzył pięścią w stół, a sojusznicy z Europy zaczęli stopniowo podnosić wydatki na wojsko.
Tydzień temu Heritage opublikowała artykuł pod znaczącym tytułem - "Donald Trump wkracza w 2026 rok jako prawdziwy przywódca Europy". W tekście ocenia się, że Trumpowi udało się wstrząsnąć europejskimi elitami, które wzięły odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo. Think tank podkreśla, że prezydent USA nie tylko nie jest zainteresowany izolacjonizmem, ale tak naprawdę "interesuje się Europą" w dużo większym stopniu niż jego poprzednicy.
"Jest najbardziej transatlantyckim prezydentem Ameryki od czasów Ronalda Reagana i uważa ratowanie Europy za żywotny interes narodowy Stanów Zjednoczonych" - pisze Nile Gardiner na łamach HF. Zaznacza jednak to, co zostało także dobitnie ujęte w amerykańskiej strategii bezpieczeństwa - Trump kwestionuje europejski model zarządzania. Ma jednak - zdaniem autora - szczytny cel: uratować cywilizację zachodnią. Gardiner ocenia, że w 2026 roku Trump z jeszcze większym impetem będzie ingerował w politykę Europy, skupiając się na trzech głównych filarach: zakończeniu masowej migracji, obronie wolności słowa oraz ochronie suwerenności narodowej.
W kwestii Indo-Pacyfiku kluczowe dla USA mogą okazać się Indie. W lutym 2025 roku Stany Zjednoczone i Indie zainicjowały powstanie Autonomous Systems Industry Alliance (ASIA) - sojuszu mającego na celu wspólne opracowywanie i produkcję autonomicznych systemów obronnych dla obu krajów oraz ich partnerów w regionie Indo-Pacyfiku. Inicjatywa ta, choć początkowo przeszła bez większego rozgłosu, może stać się jednym z najważniejszych projektów obronnych dekady.
Rozwój inicjatywy ASIA ma zapewnić przewagę technologiczną nad rosnącą potęgą Chin - podaje Heritage.
W tym kontekście pojawia się też kwestia Rosji, z którą Indie robiły interesy od dawna, a które stopniowo zaczynają wygasać zwłaszcza w kontekście handlu bronią. Indie krok po kroku dystansują się od ofert Moskwy, która nie jest w stanie planowo eksportować nowych systemów ze względu na zapotrzebowanie wywołane wojną w Ukrainie. Już w styczniu 2024 roku agencja Reutera poinformowała powołując się na wysokich rangą indyjskich wojskowych, że Rosja ma ponad roczne opóźnienie w dostawie części systemu obrony powietrznej, który Indie kupiły w 2018 r. za 5,5 miliarda dolarów.
Wszystkie działania USA - od Ameryki Łacińskiej, przez Afrykę, po Arktykę - mają na celu ograniczenie wpływów Chin i ich sojuszników (skupionych w ramach BRICS pod przewodnictwem Moskwy i Pekinu). Nie chodzi o szerzenie demokracji, lecz o powstrzymywanie ekspansji Pekinu - analizuje Australian Institute of International Affairs.
Interwencja w Wenezueli nie jest wyjątkiem, świadczącym o porzuceniu idei izolacjonistycznych lecz sygnałem dla innych państw regionu, by nie zbliżały się do Chin. W szerszym kontekście chodzi o rozmontowanie światowego ładu, stworzonego po 1945 roku, którego głównym beneficjentem jest właśnie Państwo Środka. Nowa polityka zagraniczna Trumpa nie jest całkowitym odejściem od doktryny "America First", lecz jej dostosowaniem do nowych realiów - ocenia AIIA.
Nieco inne spojrzenia na ten problem ma Heritage Foundation. O ile Chiny również są wymienione jako przegrany amerykańskiej interwencji, o tyle głównym stratnym jest Kanada. Otwarcie amerykańskiego rynku na ropę z Wenezueli przynosi korzyści Stanom Zjednoczonym, a jednocześnie osłabia pozycję Kanady - wynika z analizy opublikowanej przez The Heritage Foundation. Amerykańskie rafinerie zyskują dostęp do tańszej ropy, co wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne USA - patrz punkt o rezygnacji z zielonej energii.
Kanadyjski sektor naftowy traci przewagę konkurencyjną, ponieważ wenezuelska ropa jest podobnej jakości, ale tańsza. Autorzy podkreślają, że Kanada nie wykorzystała szansy na rozwój własnego sektora energetycznego przez restrykcyjną politykę klimatyczną.
Amerykańskie firmy naftowe mogą powrócić do Wenezueli i inwestować w tamtejszy sektor, co przyniesie korzyści obu krajom. Odbudowa infrastruktury w Wenezueli potrwa, ale USA już teraz zyskują strategiczną przewagę w regionie. Wenezuela dysponuje także innymi bogactwami naturalnymi, co dodatkowo osłabia pozycję Kanady jako dostawcy surowców do Stanów Zjednoczonych. Podsumowując: kosztem Kanady Stany Zjednoczone wzmocniły swoją pozycję w regionie dzięki militarnej interwencji w Wenezueli.
Najnowsza odsłona sporu o Grenlandię budzi poważne obawy o trwałość NATO. Co na ten temat przejęcia wyspy ma do powiedzenia analityczne zaplecze Trumpa z Heritage Foundation?
Grenlandia, określana jako "brama do Arktyki", ma ogromne znaczenie militarne i surowcowe dla USA. Jednak autorzy analizy ostrzegają, że nadanie wyspie statusu 51. stanu mogłoby wzmocnić lewicowe skrzydło amerykańskiego Kongresu. Wynika to z faktu, że grenlandzkie partie polityczne są w większości socjalistyczne i proniepodległościowe, a ich przedstawiciele najprawdopodobniej zasililiby szeregi Partii Demokratycznej, co oczywiście nie zagra na korzyść amerykańskich konserwatystów.
Eksperci wskazują na alternatywne rozwiązania: model współpracy podobny do tego, jaki USA mają z Wyspami Marshalla czy Palau, lub nadanie Grenlandii statusu terytorium zależnego, jak Guam. Oba warianty pozwoliłyby Stanom Zjednoczonym na utrzymanie strategicznej obecności i dostęp do surowców, bez ryzyka politycznych konsekwencji związanych z pełną integracją wyspy.
W marcu 2025 roku duński serwis DR ujawnił, że Thomas Dans, amerykański inwestor i były komisarz ds. Arktyki w administracji Donalda Trumpa, forsuje plan nadania obywatelstwa USA mieszkańcom Grenlandii bez konieczności pełnej integracji wyspy ze Stanami Zjednoczonymi. Dans buduje sieć kontaktów, wspieranych finansowo i mających za zadanie promowanie działań na rzecz zacieśnienia relacji z USA.
Biznesmen nie precyzuje, jak miałoby wyglądać połączenie suwerenności Grenlandii z amerykańskim obywatelstwem, ale podkreśla, że bezpieczeństwo obu krajów jest nierozerwalnie powiązane. Dans twierdzi, że proces zacieśniania relacji może nastąpić bardzo szybko - nawet w ciągu najbliższych lat.
Dans podkreśla, że nie reprezentuje oficjalnie rządu USA ani Donalda Trumpa, ale jest przekonany, że sprawa Grenlandii znajduje się wysoko na liście priorytetów prezydenta. Jego zdaniem, Grenlandia ma ogromny, niewykorzystany potencjał gospodarczy, który mógłby zostać zrealizowany przy wsparciu Stanów Zjednoczonych.
Przed zwycięstwem Trumpa w wyborach, Dans pracował w Heritage Foundation, gdzie jego brat Paul Dans współtworzył program Projekt 2025.


