Czeska armia przechodzi na dietę, bo ponad połowa z 22 tysięcy następców dobrego wojaka Szwejka ma nadwagę. Co siódmy żołnierz cierpi na otyłość. Po stwierdzeniu tych niepokojących faktów, czeski sztab generalny wydał bezpardonową wojnę zbędnym kilogramom w wojsku. Jako ostateczną broń w tej nierównej walce, kupiono nawet specjalne leki na nadwagę za niemal milion koron.

W ministerstwie obrony zapewniają, że dostali zniżkę, bo kupowali hurtem. Mamy oczywiście właściwe przygotowanie fizyczne, są też biegi. Ale jeżeli te naturalne sposoby oraz dieta nie pomogą, wtedy wprowadzamy leki - tłumaczy pracownik resortu.

Biorąc jednak pod uwagę, że Czesi kupili kurację odchudzającą dla ponad 1400 żołnierzy, to już teraz zakładają, że co drugiemu wojskowemu grubasowi biegi i dieta po prostu nie pomogą.