RMF24 RMF FM RMF MAXX RMF CLASSIC RMF ON
RMF24

Fatalny zwrot akcji w decydującym meczu polskich siatkarek

Opracowanie: , Publikacja: Niedziela, 12 lipca (14:52) Aktualizacja: Niedziela, 12 lipca (15:59)

Polskie siatkarki, mimo prowadzenia 2:0 w setach, przegrały w Osace z Japonią 2:3 (25:20, 25:14, 19:25, 21:25, 13:15) w ostatnim meczu fazy zasadniczej Ligi Narodów. Porażka oznacza, że Biało-Czerwonych zabraknie w turnieju finałowym w Makau.

Fatalny zwrot akcji w decydującym meczu polskich siatkarek
Magdalena Stysiak, fot. AA/ABACA /East News
  • Polskie siatkarki przegrały z Japonią 2:3 w ostatnim meczu fazy zasadniczej Ligi Narodów.
  • Porażka oznacza, że Polska nie awansuje do turnieju finałowego w Makau.
  • Najważniejsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24

Spotkanie Japonii z Polską decydowało, który z tych zespołów awansuje do decydującego etapu rozgrywek.

Biało-Czerwone po też porażce zakończyły rozgrywki na dziewiątej pozycji. W trzech ostatnich latach wywalczyły brązowy medal.

Awans do turnieju finałowego LN (22-26 lipca w Makau) wcześniej zapewniły sobie reprezentacje: Stanów Zjednoczonych, Włoch, Brazylii, Turcji, Holandii, Kanady oraz Chin, która - jako gospodarz - miała zagwarantowany udział bez względu na miejsce w tabeli. 

Świetny początek Polek

Polskie siatkarki na początku lepiej poradziły sobie z presją i w pierwszym secie szybko zbudowały wysoką przewagę. Przy prowadzeniu 11:4 Magdalena Stysiak trochę pomogła rywalkom atakując w blok, a Maja Koput posłała piłkę w aut, ale po chwili 19-letnia środkowa zatrzymała Mayu Ishikawę. Gwiazda japońskiej reprezentacji mocno zawodziła w ataku w pierwszych fragmentach spotkania.

Mały przestój przytrafił się Polkom przy stanie 15:8. Rywalki wygrały trzy akcje z rzędu, a Lavarini wolał nie czekać na dalszy rozwój sytuacji i szybko poprosił swoje podopieczne na krótką rozmowę. Przerwa pomogła, bowiem Ishikawa pomyliła się na zagrywce, a Biało-Czerwone momentalnie wróciły do dobrej gry. Do końca partii trwała wyrównana walka, ale cały czas przy cztero-pięciopunktowej przewadze Polek, które nie ustępowały Japonkom w obronie, a do tego zdecydowanie lepiej radziły sobie w bloku, sporo też notowały wybloków.

Miejscowe poprawiły skuteczność na początku drugiego seta, lecz Polki nie dały im się rozkręcić. Kilkoma udanymi akcjami w bloku i ataku popisała się Koput i podopieczne Lavariniego szybko przejęły inicjatywę, wychodząc na prowadzenie 12:9. Ferhat Akbas, turecki trener, który przez dwa sezony prowadził m.in. Chemika Police, poprosił o czas, ale niewiele to pomogło. Po kilku kolejnych zbiciach Moniki Lampkowskiej i udanym bloku rozgrywającej Katarzyny Wenerskiej Polska wygrywała już 19:11 i awans do turnieju finałowego miała już na wyciągnięcie ręki.

Przegrany trzeci set

Trzecia odsłona również miała wyrównany początek, ale w miarę upływu czasu Japonki sprawiały lepsze wrażenie i nie grały już tak nerwowo, jak w pierwszych dwóch setach. Lavarini bardzo szybko reagował na złe zagrania Polek, o pierwszy czas poprosił przy prowadzeniu Azjatek 12:10, a po chwili, po kolejnych dwóch straconych punktach, wykorzystał drugą przerwę na żądanie.

Siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni, dopingowane przez blisko 7,5 tysiąca kibiców, pewnie przyjmowały zagrywkę, a rezerwowa rozgrywająca Nanami Seki umiejętnie gubiła polski blok. Nie do zatrzymania była Wada, która każdą piłkę w górze zamieniała na punkt. W końcówce Azjatki jeszcze bardziej się nakręciły - wygrały trzy akcje z rzędu i prowadziły już 23:18.

Lavarini wprowadził na boisko Alicję Grabkę i Julię Szczurowską, ale podwójna zmiana okazała się nieco spóźniona i rezerwowe zawodniczki nie były już w stanie odwrócić losów seta.

Japonia idzie za ciosem

Niewiele się zmieniło po krótkiej przerwie. Miejscowe po wygranej partii poczuły się pewniej i nawet w bloku radziły sobie lepiej niż Polki. Nasze siatkarki, które w dwóch pierwszych setach solidnie pracowały w defensywie, przepuszczały wiele dość łatwych piłek. Japonki kontynuowały dobrą grę i po dość szczęśliwym asie serwisowym Yoshino Sato zwiększyły przewagę do pięciu „oczek” (18:13). Siatkarki Lavariniego, mimo niezłej końcówki, tych strat nie były już w stanie odrobić.

Szczęście uśmiechnęło się do Japonek

W tie-breaku emocje sięgnęły zenitu. Początkowo Azjatki prowadziły, ale ich przewaga nie wynosiła więcej niż dwa punkty. Na moment Biało-Czerwone przejęły inicjatywę po bloku Magdaleny Jurczyk oraz ataku Stysiak, lecz później znów bliżej celu były gospodynie. Polki nie poddawały się nawet w momencie gdy było już 11:13. Wówczas przez blok przeciwniczek przedarła się Lampkowska, a w kolejnej akcji Jurczyk ponownie dołożyła blok i był remis. W decydującym momencie szczęście uśmiechnęło się do Japonek – Sato z bardzo trudnej piłki obiła ręce Stysiak, a po chwili piłka po serwisie tej samej zawodniczki otarła się o taśmę i spadła przed interweniującą Aleksandrą Szczygłowską.

Najwięcej punktów dla Polski zdobyły Stysiak - 27 i Lampkowska - 14; dla Japonii Wada - 27, Mayu Ishikawa i Yoshino Sato po 18.

Japonia – Polska 3:2 (20:25, 14:25, 25:19, 25:21, 15:13).

Japonia: Erika Sakae, Yukiko Wada, Nichika Yamada, Haruyo Shimamura, Mayu Ishikawa, Yoshino Stato – Manami Kojima (libero), Satomi Fukudome (libero) – Hinata Shigihara, Ayane Kitamado, Nanami Seki, Maki Yamaguchi, Miku Akimoto, Miiku Iwasawa.

Polska: Katarzyna Wenerska, Magdalena Stysiak, Maja Koput, Magdalena Jurczyk, Julita Piasecka, Monika Lampkowska – Aleksandra Szczygłowska (libero) – Justyna Łysiak, Paulina Damaske, Julia Szczurowska, Alicja Grabka, Anna Obiała, Julia Orzoł.


Źródło: RMF24/PAP
chcesz widzieć więcej artykułów od RMF24? dodaj w Google

Najważniejsze Fakty

Zobacz również

Dalsza część artykułu pod materiałem video: