Tegoroczne przymrozki spowodowały ogromne straty w polskich uprawach owoców. Rozpoczęło się już szacowanie szkód, a pierwsze oceny wskazują na poważne uszkodzenia plantacji truskawek, jabłoni, czereśni i innych gatunków. Sadownicy liczą na wsparcie państwa i Unii Europejskiej, ale skala pomocy zależy od ostatecznych wyliczeń strat.
- Przymrozki, które wystąpiły pod koniec kwietnia, poważnie uszkodziły uprawy owoców w całej Polsce, szczególnie truskawki, jabłka, czereśnie i porzeczki.
- Rozpoczęto szacowanie strat, które są warunkiem uzyskania pomocy finansowej od państwa i Unii Europejskiej; pierwsze wnioski o wsparcie rolnicy będą mogli składać jesienią.
- Zmniejszenie zbiorów może wpłynąć na ceny owoców oraz ograniczyć możliwości eksportowe polskich producentów.
Wiosenne przymrozki, które nawiedziły Polskę między 20 a 30 kwietnia, okazały się wyjątkowo dotkliwe dla branży sadowniczej. Komisje powołane przez wojewodów rozpoczęły już szacowanie strat, skupiając się w pierwszej kolejności na plantacjach truskawek. Jak tłumaczą eksperci, szybka ocena jest konieczna, ponieważ sezon zbiorów tych owoców jest bardzo krótki, a liczba plantacji ogromna. W przypadku innych upraw, takich jak sady jabłoniowe, szacowanie szkód można odłożyć do czasu opadów zawiązków.
Według przedstawicieli środowiska sadowniczego, tegoroczne przymrozki dotknęły niemal wszystkie gatunki drzew owocowych. Najlepiej przetrwały śliwy, jednak czereśnie i wiśnie odnotowały znacznie większe straty. W przypadku malin sytuacja jest zróżnicowana - wczesne odmiany ucierpiały mocno, podczas gdy jesienne przetrwały w lepszym stanie. Przemarznięcia zanotowano nawet w tunelach foliowych, gdzie nieosłonięte korzenie roślin okazały się bezbronne wobec niskich temperatur. Całkowicie wymarzły jeżyny, a porzeczki czarne straciły znaczną część plonów. Mniejsze, choć wciąż odczuwalne, są straty w porzeczkach czerwonych.
Szczególnie niepokojące są prognozy dotyczące jabłek - najważniejszego polskiego owocu eksportowego. Według szacunków, tegoroczne zbiory mogą być nawet o połowę niższe niż zwykle. Potencjał produkcyjny polskich sadów jabłoniowych oceniany jest na 5 milionów ton, jednak realne zbiory mogą nie przekroczyć 2,5 miliona ton. Tak znaczne ograniczenie podaży może wpłynąć nie tylko na ceny owoców w kraju, ale także na pozycję Polski na rynkach zagranicznych. Brak taniej oferty może sprawić, że miejsce polskich jabłek zajmą konkurenci z innych krajów.
Silne spadki temperatury, sięgające nawet minus 10 stopni Celsjusza przy gruncie, objęły niemal cały kraj, a szczególnie dotknęły województwa mazowieckie, łódzkie, lubelskie i świętokrzyskie - regiony o największej koncentracji upraw sadowniczych. Wielogodzinne przymrozki zniweczyły wysiłki wielu plantatorów, którzy już teraz liczą straty i zastanawiają się nad przyszłością swoich gospodarstw.
Ministerstwo rolnictwa zapowiedziało wsparcie dla poszkodowanych sadowników. Ostateczna skala pomocy zależy jednak od dokładnych szacunków strat, które przygotowują specjalne komisje. Na podstawie ich protokołów zostaną wyliczone kwoty rekompensat. Minister rolnictwa wystąpił już do Komisji Europejskiej o uruchomienie nadzwyczajnej pomocy dla producentów owoców. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, do lipca zostaną przekazane szacunki strat do Brukseli, w sierpniu Komisja Europejska wyda odpowiednie rozporządzenie, a w październiku rolnicy będą mogli składać wnioski o wsparcie.
Niezależnie od pomocy unijnej, sadownicy mogą już teraz korzystać z doraźnych form wsparcia. Wśród nich znajdują się preferencyjne kredyty na wznowienie produkcji, ulgi i odroczenia w opłacaniu składek KRUS, a także wsparcie z Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w postaci odroczenia płatności z tytułu dzierżawy lub sprzedaży nieruchomości Skarbu Państwa oraz ulg w czynszach.
Tegoroczne przymrozki są kolejnym poważnym wyzwaniem dla polskich sadowników. Skutki strat mogą być odczuwalne nie tylko w najbliższych miesiącach, ale także w kolejnych sezonach. Zmniejszenie zbiorów, wzrost cen i ograniczenie eksportu to tylko niektóre z konsekwencji, z jakimi musi zmierzyć się branża. Sadownicy liczą na szybką i skuteczną pomoc, która pozwoli im przetrwać ten trudny czas i odbudować produkcję w kolejnych latach.


