Bardzo wielu turystów pojawiło się w Tatrach w ostatnią niedzielę 2020 roku. Doszło do serii wypadków: najpoważniejszy miał miejsce na Rysach.

Najgroźniejszy wypadek wydarzył się na Rysach, gdzie pod wierzchołkiem dwaj mężczyźni poślizgnęli się i spadli kilkaset metrów w okolicę tzw. Buli pod Rysami.

Obaj doznali poważnych obrażeń, zostali przetransportowani śmigłowcem do szpitala w Nowym Targu.

Niemal w tym samym czasie doszło na Rysach do jeszcze jednego wypadku, tym razem jednak turysta miał więcej szczęścia: spadając po śniegu doznał niegroźnych obrażeń.

On również został przetransportowany do szpitala śmigłowcem.

Do kolejnego poważnego zdarzenia doszło w rejonie Czerwonych Wierchów nad Kobylarzowym Żlebem: tam słabo wyposażony młody turysta zasłabł.

Z powodu silnego wiatru ratownikom TOPR-u nie udało się dotrzeć w ten rejon śmigłowcem, dlatego po poszkodowanego wyruszyła ośmioosobowa piesza wyprawa.

Kolejny wypadek wydarzył się na Kozim Wierchu, gdzie troje turystów pośliznęło się i spadło ze szlaku.

"Choć początkowo wypadek wyglądał groźnie, na szczęście dla turystów zakończył się potłuczeniami. Na miejsce wypadku ratownicy udali się na pokładzie śmigłowca, ale po dotarciu do poszkodowanych okazało się, że zeszli oni o własnych siłach na dół" - przekazał ratownik dyżurny TOPR-u.

Wypadki miały miejsce również w Dolinie Roztoki i na Wiktorówkach, gdzie w wyniku poślizgnięcia na śniegu turyści doznali urazów nóg.

Następne wezwanie TOPR-owcy otrzymali od dwójki turystów, którzy zboczyli ze szlaku i zabrnęli w trudny teren w rejonie Świnickiej Kotlinki. Przypadkowy turysta pomógł im wydostać się na prawidłowy szlak, ale nie powiadomili o tym ratowników, którzy w międzyczasie dotarli na miejsce wezwania.