„Szacunek i godna płaca” to hasło protestu pracowników budżetówki. Dzisiaj w Warszawie zaplanowanych jest kilka manifestacji.

Pierwszy rozpoczął się protest pracowników budżetówki przed Ministerstwem Rodziny i Polityki Społecznej.

Zgromadziło się tam około 200 osób, przedstawicieli ZUS-u, KRUS-u, inspekcji transportu drogowego, administracji różnych instytucji wymiaru sprawiedliwości, a także cywilni pracownicy wojska.

Walczymy o podwyższenie naszego wynagrodzenia. Nie mamy żadnych obietnic od ministerstwa, więc czekamy i robimy swoje - mówili protestujący. Ich głównym postulatem jest podwyżka wynagrodzenia o 12 procent.

"W obronie wolnej szkoły"

Przed południem odbyła się też demonstracja nauczycieli przed Ministerstwem Edukacji, która została zorganizowana przez ZNP. Związek domagał się też podwyżek dla pracowników oświaty.

To nietypowa demonstracja, bo w związku z pandemią i decyzją sanepidu uczestnicy podzielili się na kilka grup. Stoją na dystansie kilkuset metrów od Placu Na Rozdrożu po Placu Unii Lubelskiej. Nauczyciele przyjechali z całej Polski, by wyrazić sprzeciw wobec działań ministra edukacji. Słychać było okrzyki: "Czerwona kartka dla prezesa Czarnka".

Jesteśmy razem i mówimy głośno - stop degradacji naszej edukacji. Walczymy o dobrą, wolną, niezależną szkołę z dobrze wynagradzanymi nauczycielami - mówią. Minister Czarnek popełnia błędy, wprowadza starodawne zasady, które już dawno powinny minąć. Ten człowiek nie lubi ludzi, jest arogancki - mówili uczestnicy.

Protestujący trzymali transparenty z logo ZNP i hasłami: "Zatroskani o polską szkołę". Wznosili m.in okrzyki: "Czarnek blefuje, ludzi oszukuje!" lub "Stop degradacji naszej edukacji!".

Na zakończenie protestu uczestnicy złożyli w MEiN petycję, w której zwrócili się z prośbą o "wycofanie projektowanych zmian w pragmatyce zawodowej nauczycieli i przystąpienie do rzeczywistego dialogu z reprezentantami środowiska oświatowego".

Na czas demonstracji policjanci zamknęli ruch na całej Alei Szucha.

Protest studentów medycyny

Również w sobotę o godzinie 15:00 w Warszawie przed siedzibą Ministerstwa Zdrowia przy ulicy Miodowej odbyła się demonstracja studentów kierunków medycznych. Jak mówi w rozmowie z RMF FM koordynator protestów Sebastian Goncerz, "studenci kierunków medycznych chcą zostać i pracować w Polsce, ale nie chcą być trybikami w maszynie, która ich stopniowo niszczy".

Tego samego dnia na ulice wyszli także studenci z Krakowa, Łodzi czy Zabrza. W ten sposób przyszli pracownicy ochrony zdrowia chcieli wyrazić solidarność z protestującymi medykami.

Najbardziej licznej weekendowej manifestacji w Warszawie należy spodziewać się w niedzielę na Placu Zamkowym o godzinie 18:00.  Demonstracja, której pomysłodawcą jest lider PO Donald Tusk, ma być odpowiedzią opozycji na decyzję Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził wyższość prawa krajowego nad unijnym.