Pozew przeciwko włoskiej firmie budowlanej Astaldi szykują władze Świnoujścia. Firma miała budować tunel pod Świną, ale nieoczekiwanie zrezygnowała. Władze kurortu chcą, żeby Włosi oddali pieniądze za gadżety zamówione na uroczystość podpisania umowy z wykonawcą.

Do uroczystego podpisania miało dojść 5 lipca ubiegłego roku. Dla Świnoujścia budowa stałej przeprawy, tunelu, który zastąpi kursujące między wyspami Wolin i Uznam promy, to wydarzenie epokowe. Dlatego start budowy miał być świętowany z pompą. Na tę okazję przygotowano pamiątkowe gadżety: święcące breloczki i antystresowe czapki z daszkiem.

Tuż przed zaplanowaną imprezą Włosi poprosili o jej przesunięcie. Tłumaczyli to potrzebnym im dodatkowym czasem na dopięcie formalności. Niespełna miesiąc później zrezygnowali z kontraktu na budowę tunelu.

O ile zaplanowane na uroczystość podpisania umowy atrakcje i katering można było przełożyć, o tyle setki gadżetów zmarnowały się. Na każdym umieszczono bowiem datę 5 lipca 2018 roku jako dzień rozpoczęcia budowy tunelu. Według wyliczeń urzędu, Astaldi jako firma, która zobowiązała się pokryć całość wydatków związanych z okolicznościową imprezą, winna jest miastu 9 tysięcy złotych. Włosi niestety płacić nie chcą.

Świnoujście po 9 tysięcy za breloczki chce iść więc do sądu.

Astaldi ma poważne problemy finansowe. Firma jest na skraju upadłości. Miesiąc temu ofertę wykupu większościowego pakietu akcji złożył największy konkurent na włoskim rynku budowlanym. Jesienią Włosi zrezygnowali m.in. z remontu tras kolejowych Warszawa-Lublin i Wrocław-Poznań.