Są kary dla antyterrorystów z Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej, którzy na początku roku pomylili mieszkania podczas próby ujęcia przestępcy w Jarosławiu. Jak dowiedział się reporter RMF FM, ukaranych zostało trzech funkcjonariuszy. Jeden z nich odwołał się od decyzji dowódcy oddziału do Komendanta Głównego Straży Granicznej.

Zdj. ilustracyjne /Darek Delmanowicz /PAP

Dwaj funkcjonariusze otrzymali nagany, a jeden upomnienie w związku ze złamaniem przez nich przepisów ustawy o Straży Granicznej. Kary miały zostać wymierzone za nieprawidłowe wykonywanie czynności służbowych.

Nagana oznacza, że przez rok funkcjonariusz nie może awansować, nie dostaje wyróżnień ani nagrody rocznej, nie może zostać mianowany na wyższe stanowisko służbowe i dostaje obniżone wynagrodzenie. Podobnie jest w przypadku upomnienie -  ta kara trwa pół roku. Komendant Oddziału Bieszczadzkiego chciał ukarać cztery osoby. W przypadku jednego z funkcjonariuszy postępowanie jeszcze trwa.

W czasie styczniowej interwencji strażnicy z oddziału interwencyjnego weszli do lokalu zajmowanego przez ojca wychowującego trójkę dzieci. Wyważyli drzwi i powalili mężczyznę na ziemię uszkadzając mu bark i siniacząc plecy. 

Po ujawnieniu przez RMF FM pomyłki straży granicznej Komendant Główny wysłał do Oddziału Bieszczadzkiego kontrolerów i przeprosił rodzinę, do której mieszkania wtargnęli funkcjonariusze. Dzieci zostały objęte opieką psychologa.

(mn)