Poziom Bugu w Lubelskiem ustabilizował się, ale bardzo trudna jest wciąż sytuacja w gminach Hanna i Sławatycze. Jak wynika z najnowszych informacji, zalanych jest tam około 1400 hektarów łąk i około 450 hektarów pól. Nie da się dojechać do mniej więcej 120 gospodarstw.

W środę poziom Bugu we Włodawie wynosił prawie 5 metrów, ale od wtorkowego wieczora rzeka już tam nie przybierała. O kilkadziesiąt centymetrów stan alarmowy przekroczony był też na wodowskazach w Strzyżowie, Dorohusku i Krzyczewie - tam z kolei woda zaczęła już powoli opadać.

Bug wylał szeroko na nieużytki, łąki i pola, w wielu miejscach woda podeszła też pod gospodarstwa. Najtrudniejsza jest sytuacja w gminie Hanna, gdzie z powodu zalanych dróg dojazd do ponad 30 gospodarstw jest utrudniony bądź całkowicie niemożliwy, oraz w gminie Sławatycze, gdzie w takiej sytuacji jest ponad 80 gospodarstw. W gminie Hanna w nocy z wtorku na środę mieszkańcy i strażacy ochotnicy walczyli o uratowanie przed zalaniem miejscowej oczyszczalni ścieków.

Nie ma bezpośredniego zagrożenia dla ludzi, nikt nie został ewakuowany. Gospodarstwa położone są na wzniesieniach, do niektórych można dojechać ciągnikiem. Mieszkańcy korzystają też z łodzi, własnych lub Straży Granicznej i straży pożarnej, z magazynów wojewódzkich dostarczono im 80 par woderów, czyli wysokich gumowych butów. W pogotowiu jest amfibia, teren patroluje śmigłowiec straży granicznej - zapewniał w środę rzecznik wojewody lubelskiego Kamil Smerdel.

Stan alarmu powodziowego obowiązuje obecnie we wszystkich nadbużańskich powiatach: hrubieszowskim, chełmskim, włodawskim i bialskim, a bardzo wysoki poziom Bugu może utrzymać się kilka dni. To dzika rzeka, nieuregulowana. Trudno przewidzieć, jak się będzie zachowywać - przyznał Smerdel.