"Nie mam sobie nic do zarzucenia ws. Ostrołęki” – przyznaje Krzysztof Tchórzewski w rozmowie z naszym dziennikarzem Patrykiem Michalskim. Były minister energii był jednym z największych zwolenników inwestycji, która miała być ostatnią nową elektrownią węglową w Polsce. Jednak nieco ponad rok temu, budowa została wstrzymana, a w ostatnim czasie ruszyła rozbiórka betonowej konstrukcji.

Wstrzymanie budowy ma związek z nowymi planami państwowych spółek, które zdecydowały, że blok w Ostrołęce nie będzie węglowy, a gazowo-parowy.

Poseł Tchórzewski, który został ostatnio szefem politycznych doradców premiera, wyjaśnia, że burzenie bloku węglowego wynika z tego, że Polska zdecydowała się na szybsze odejście od węgla.

Przyspieszenie transformacji to jest wydatek pieniędzy na to, żeby był zdrowszy klimat w Polsce (...) Będziemy mieli o 11 lat wcześniej niższą emisję dwutlenku węgla, to po prostu kosztuje. Musimy się na to godzić - mówi Tchórzewski.

Jak tłumaczy, "Polska weszła na taki poziom rozwoju gospodarczego, że plany przygotowywane 7 lat temu przez niego", są już nieaktualne.

Mamy dużo szybszy postęp wzrostu PKB, dużo szybszy postęp rozwoju kraju niż przewidywaliśmy w najśmielszych naszych marzeniach, szykując program Prawa i Sprawiedliwości - dodaje.

Poseł przekonuje, że teraz Polskę na to stać.

Blok w Ostrołęce to "pomnik głupoty i niegospodarności"

Posłowie Platformy Obywatelskiej na najbliższym posiedzeniu Sejmu domagają się informacji premiera na temat strat związanych ze zmianą tej strategii.  

Te dwie wieże, które są rozbierane, to pomnik głupoty i niegospodarności - stwierdził Marcin Kierwiński. Dodał, że "wyrzucono w błoto 1,5 mld złotych", a "winni tego gigantycznego marnotrawstwa muszą być pociągnięci do odpowiedzialności". 

Żądamy informacji na temat osób odpowiedzialnych za podjęcie tych karygodnych decyzji, żądamy również rozliczenia osób odpowiedzialnych z tego, co zrobili, z tych wszystkich strat, które wygenerowali - dodał rzecznik PO Jan Grabiec.

 


Patryk Michalski, RMF FM: Na terenie budowy elektrowni Ostrołęka C, ruszyła rozbiórka betonowej konstrukcji, która miała być częścią ostatniej w Polsce elektrowni węglowej. Plany się zmieniły, w Ostrołęce powstanie blok gazowo-węglowy.

Krzysztof Tchórzewski, PiS: Od ponad roku tymi sprawami się nie zajmuję. Decyzje co dalej, były poza mną.

Ale to pan był wielkim zwolennikiem tej inwestycji.

To była inwestycja zaplanowana w ramach rynku mocy, praktycznie uzgodniona z Komisją Europejską, zaakceptowana do pomocy publicznej. Trzeba wziąć pod uwagę, że podejmowałem decyzję przy założeniu, że energetyka węglowa będzie w Polsce funkcjonowała do 2060 roku. To się zmieniło, Polska zgodziła się na przyspieszenie tego procesu do 2049 roku, w związku z tym, to się zmienia. Postawiliśmy sobie jako kraj bardzo ambitne zadanie, że zlikwidujemy wykorzystywanie węgla w kraju do 2049 roku. To zostało już podpisane i nie ma teraz co już dyskutować, trzeba to po prostu realizować. Skoro zmieniamy się w kierunku niżej emisyjnych źródeł, to gazowa elektrownia na pewno będzie emitowała mniej, chociaż niewiele mniej, bo to była niskoemisyjna elektrownia węglowa.

Natomiast decyzja o szybszej transformacji powoduje, że uzyskujemy dużo więcej pieniędzy. Z mojej pozycji jest to trudne do policzenia, ale jeżeli takie decyzje zapadły, to trzeba je realizować. Dzisiaj już jest nie pora, żeby dyskutować, bo te decyzje zapadły, dzisiaj trzeba iść takim krokiem, żebyśmy zdążyli na czas przeprowadzić naszą transformację. Tak, żebyśmy nie musieli zwracać środków Unii Europejskiej. Trzeba się ostro do roboty brać.

Czy w związku z tym pieniądze, które wydaliśmy na blok węglowy zostały wyrzucone w błoto?

Przyspieszenie transformacji to jest wydatek pieniędzy na to, żeby był zdrowszy klimat w Polsce. Jeśli przez to są to pieniądze zmarnowane, no to tak. Jeśli będziemy mieli o 11 lat wcześniej niższą emisję dwutlenku węgla, to po prostu kosztuje. Musimy się na to godzić. Polska weszła na taki poziom rozwoju gospodarczego, że jeśli spojrzymy na plany, które były przygotowywane 7 lat temu, które ja przygotowywałem, to mamy dużo szybszy postęp wzrostu PKB, dużo szybszy postęp rozwoju kraju niż przewidywaliśmy w najśmielszych naszych marzeniach, szykując program Prawa i Sprawiedliwości. W grę wchodzą duże pieniądze, ale Polska też duże pieniądze dostanie. W obecnych wyliczeniach nie brałem udziału, ale wiem, że brali udział specjaliści.

Opozycja oczekuje rozliczenia osób odpowiedzialnych za te wydatki, bo uważa, że to pomnik niegospodarności, głupoty i marnotrawienie publicznych pieniędzy.

Decyzje były podjęte racjonalnie w uzgodnieniu z KE, to jest kwestia tego, że chcemy mieć szybciej czyste powietrze. Wówczas ekonomiczne uzasadnienie decyzji było pełne, było to sprawdzane i weryfikowane nie przeze mnie, a przez specjalistów wynajętych przez spółki energetyczne. Cały biznesplan został przedstawiony Komisji Europejskiej, która wyraziła zgodę na pomoc publiczną, ponieważ to miała być energia rezerwowa dla odnawialnych źródeł energii, miała pełnić rolę rezerwowej dla Litwy, Łotwy, Estonii, która od 2025 roku będzie odcięta od źródeł rosyjskich. Elektrownie i tak trzeba budować, tylko teraz jest decyzja, że będzie ona o dużo niższej emisji. Po tych latach Polskę na więcej stać, czasami się rezygnuje z inwestycji i idzie się w bardziej śmiałe, a które mogą dać większy skok cywilizacyjny.

Teraz całe społeczeństwo daje przyzwolenie na szybszą transformację. Uważałem, że ta elektrownia spełni swoją rolę, jedna z najniżej emisyjnych węglowych, że pomoże jeszcze troszeczkę na Śląsku przetrwać, ale z drugiej strony teraz Polskę stać na dużo większe wydatki. Tych pieniędzy w roku 2013-2015, kiedy te programy szykowaliśmy, tych pieniędzy wtedy nie było widać. W tamtym programie wszystko się spinało.

Patrzę na przyszłość kraju, nie mogę upierać się przy swoich decyzjach, tylko dlatego, że zapadały w okresie mojego rządzenia. Mnie przedstawiono, że wówczas decyzje były racjonalne ekonomicznie i ekologicznie, bo mieliśmy zyskać spadek emisji, ale dzisiaj chcemy, żeby spadek emisji był jeszcze większy. Z punktu widzenia zdrowotnego, z punktu widzenia pozycji Polski na świecie, decyzja wydaje się słuszna. Zostałem doradcą premiera, angażuję się, bo chcę, żeby ta transformacja przebiegła dobrze. To są olbrzymie wyzwania.

Ma pan sobie coś do zarzucenia w tej sprawie?

Nie, to są całkowicie inne realia. Realia roku 2014, kiedy szykowaliśmy program dla PiS-u, to są inne realia w Polsce, Europie i na świecie, Polska jest zupełnie innym krajem.