Opat Piotr w 1269 roku w Henrykowie niedaleko Ziębic na Dolnym Śląsku zaczął prowadzić kronikę. Chodzi o Księgę Henrykowską, która od blisko 5 lat jest na liście światowego dziedzictwa UNESCO. To w niej jest zdanie uważane za najstarsze zapisane w języku polskim. Między innymi o tym Paweł Pyclik rozmawiał z Jarosławem Żurawskim, dyrektorem Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w Ziębicach. W niedzielę 30 sierpnia będzie on gościem konferencji odkrywców na profilu facebookowym Dolnośląskiego Festiwalu Tajemnic. Początek spotkania o 20:00.
Paweł Pyclik: Ziemia ziębicka od setek lat jest związana z obecnością cystersów. Oni tutaj pojawili się już w XIII wieku?
Jarosław Żurawski: Tak. Cystersi przybyli można powiedzieć nawet szybciej niż powstało pojęcie ziemi ziębickiej, bo w 1227 roku, a Księstwo Ziębickie - od którego bierze nazwę ziemia ziębicka - to dopiero początek wieku XIV. Cystersi kształtowali tą ziemie, spowodowali jej rozwój gospodarczy. Zakon cystersów stworzył też bardzo wiele legend, obrósł bardzo wieloma zagadkami.
Jest ogromny klasztor i kościół, który przetrwał do dzisiaj. Jego losy na przestrzeni lat były różne. Nie zawsze był własnością cystersów?
Tak. Dziś, kiedy jesteśmy na terenie Opactwa w Henrykowie, widzimy potężne zabudowania w głównej bryle powstałe na przełomie XVII i XVIII wieku, ale trzeba pamiętać, że początki były bardzo skromne. To były drewniane zabudowania kościoła, klasztoru zniszczone w 1241 roku przez Tatarów i następnie mozolnie przez setki lat odbudowywane, gruntownie przebudowane na początku XVI i XVII wieku, a po sekularyzacji zakonu w Prusach w 1810 roku jeszcze raz przebudowane z klasztoru na bogatą rezydencję magnacką. Po magnatach pozostały pamiątki i zagadki dosyć dziwne, niespotykane. Ostatni książę, który umiera w Henrykowie, Wilhelm Ernst zostanie pochowany pod koniec lat dwudziestych XX wieku na terenie henrykowskiego parku, dzięki czemu do dzisiaj mamy na ziemi ziębickiej swoje Stonehenge. Grobowiec księcia wybudowany został na wzgórzu henrykowskiego parku, ma kształt kręgu celtyckiego nawiązującego do znanego nam Stonehenge z przepięknym wielkim monumentalnym krzyżem celtyckim z kamienia oraz sarkofagiem symbolizującym grób księcia. To właśnie jedna z zagadek ziemi ziębickiej i klasztoru henrykowskie - skąd pomysł na tak oryginalny pochówek.
Jedną z zagadek tej ziemi jest też tunel, który miał prowadzić bodajże z klasztoru na cmentarz?
W latach po drugiej wojnie światowej natknięto się przy okazji najprawdopodobniej jakichś rabunkowych działań na tunel prowadzący z henrykowskiego klasztoru w stronę wsi Stary Henryków. Okazało się, że tunel ten prowadzi do niewielkiej budowli znajdujące się około 3-4 km w połowie drogi między Starym Henrykowem a Henrykowem, którą okoliczna ludność nazywa szubienicą. Tak naprawdę jest to kaplica cmentarza prawdopodobnie cholerycznego, gdzie daleko poza miejscami zamieszkania chowano ofiary zarazy. Tunel ten miał mieć funkcję ucieczkową. W razie oblężenia klasztoru mnisi wraz z najcenniejszym zabytkiem mogli się ewakuować poza obręb klasztoru. Niestety ze względu na zły stan tego tunelu postanowiono go wówczas ukryć. Zasypano wejścia. Od kilkudziesięciu lat nie jest on eksploatowany. Nie wiemy, co się w nim znajduje. Trzeba przecież pamiętać, że Henryków w czasie II wojny światowej był skarbnicą nie tylko dzieł pozostawionych przez cystersów, czy książąt weimarskich, ale także jedną ze składnic Grundmanna. To słynny dolnośląski konserwator zabytków w czasach III Rzeszy, który ukrywał tutaj skarby nie tylko ewakuowane z terenów niemieckich, ale także z terenów okupowanych.
Powiedzmy o Księdze Henrykowskiej. Tak naprawdę to stąd się ona wywodzi.
Tak. Księga Henrykowska powstała w Henrykowie. W 1269 roku opat Piotr po zniszczeniach dokonanych tutaj przez Tatarów, spustoszeniu tych ziem i opactwa, spisywał coś w rodzaju inwentarza. Próbował zebrać w jednym miejscu i opisać wszystko co należało do cystersów. Zaczął pisać Księgę Henrykowską, która później tak została nazwana. On jej nie dokończył, skończył ją inny mnich po 1310 roku. Stała się ta księga niezwykle cennym źródłem dla historyków. Tam pojawiają się informacje dotyczące ziemi ziębickiej jeszcze przed założeniem miasta i Księstwa Ziębickiego. Tam pojawiają się nazwy najstarszych miejscowości, często jeszcze słowiańskie. Tam pojawiają się też postaci, które zamieszkiwały te tereny. Oczywiście są głównie postaci związane z klasztorem, a więc miejscowe rycerstwo, ale też pojawia się postać Brukały i pierwsze zdanie w języku polskim. Miał je wypowiedzieć chłop do swojej małżonki. Był to taki ewenement, iż chłop chciał pomóc przy pracach domowych swojej podobno niezbyt gospodarnej żonie, że opat zapisał te słowa w używanym przez tego chłopa języku. Do dziś językoznawcy się kłócą, czy to był polski czy czeski. Przyjmijmy, że to był język polski. Chłop miał powiedzieć: "Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj", co znaczyłoby: daj ja będę mełł, a ty odpocznij. Żona nie radziła sobie przy pracy na żarnach. Uznano to za niesamowite wydarzenie, tak straszną rzecz, która zbrukała tego chłopa. Nadano mu imię Brukała, a mała miejscowość, w której mieszkał od tego nazywa się do dziś Brukalice.
Ciekawą historię ma też monstrancja, która jest prezentowana w Henrykowie.
Tą monstrancję do połowy września jeszcze będzie można oglądać na stałej wystawie w Klasztorze Henrykowskim. To niezwykle cenny XVII-wieczny zabytek sztuki złotniczej. który w Henrykowie był właśnie od siedemnastego wieku, aż do drugiej wojny światowej. W ostatnich dniach wojny w tajemniczych okolicznościach zaginął. Kilkanaście dni po zaginięciu jeden z mieszkańców Kłodzka napotkał rosyjskiego czerwonoarmistę. Ten chciał zamienić monstrancję na coś bardziej poręcznego. Monstrancja jest bardzo duża. Myślę o około 80 cm wysokości, jest przedmiotem ciężkim. To srebro złocone, wykładane drogimi kamieniami. Czerwonoarmista zdawał sobie sprawę, że daleko z nią nie zajedzie. Wymienił tą monstrancję na bardzo deficytowy wówczas towar, a mianowicie bańkę bimbru. Dzięki temu monstrancja wróciła w polskie ręce i wróciła do Henrykowa. Dziś jest pokazywana przy okazji różnych wydarzeń Henrykowie m.in. także teraz z okazji Dolnośląskiego Festiwalu Tajemnic.


