Rubiny, szafiry, a nawet diament. Nie od jubilera, ale od... celników. Izba Celna w Olsztynie zorganizowała licytację szlachetnych kamieni pochodzących z przemytu. Niestety, tym razem nie znalazł się nikt chętny na kupno klejnotów.

Celnicy byli zaskoczeni tym odkryciem - opowiada Monika Czyżewska z olsztyńskiej Izby Celnej.

Celnicy usiłowali sprzedać kamienie za 30 tys. zł, czyli za mniej niż są one warte - rzeczoznawca wycenił je na ponad 40 tys. zł. Mimo to, choć było kilku zainteresowanych, ostatecznie nikt nie wpłacił wadium i do licytacji nie doszło.

Celnicy się nie zrażają i planują kolejną licytację. Prawdopodobnie jeszcze bardziej obniżą cenę, ale podobnie jak dziś będą chcieli sprzedać wszystkie kamienie jednemu odbiorcy. Tłumaczą, że nie mogą postąpić inaczej, ponieważ wartość całość zatrzymanego towaru została oszacowana łącznie i tak też musi zostać sprzedana. Kolejna licytacja jest planowana za mniej więcej 2 tygodnie.

Do kupienia jest ponad 300 kamieni. Wśród nich znalazł się jeden nieoszlifowany diament, są też trzy szmaragdy i dwadzieścia trzy szafiry. Najwięcej - ponad 200 - jest jednak rubinów.

Kamienie trafiły w ręce celników pod koniec 2008 roku. Znaleziono je w przemytniczej skrytce w pociągu jadącym z Kaliningradu do Gdyni. Były ukryte… w lampie. Gdy celnicy ją rozkręcili, kamienie wypadły na ziemię.