"Miewałem takie sny, (...) że moje dzieci, moje wnuki na pewno będą bezpieczne, bo Polska (...) będzie krajem bezpiecznym. Dzisiaj takich szczęśliwych snów nie mam" - mówi w rozmowie z RMF FM Bronisław Komorowski, podkreślając, że nie kryje obaw o przyszłość Europy Wschodniej. Były prezydent wskazuje na rosnące zagrożenie ze strony Rosji i niepokojące sygnały płynące ze Stanów Zjednoczonych.
Obawiam się, że tak. Obawiam się, że taki jest trochę polski los - mówi w rozmowie z RMF FM Bronisław Komorowski, pytany przez Tomasza Terlikowskiego, czy przyjdzie czas, że nasze wnuki będą walczyć za wolność swoją i naszego kraju.
Co pokolenie szło się albo na wojnę, albo na Syberię, albo do więzień. Włącznie z moim pokoleniem - też siedziałem w więzieniu, byłem w obozie internowania. Ale byłem przekonany, że moje dzieci, wnuki, może prawnuki będą żyły w bezpiecznym i dobrze rozwijającym się świecie. Dzisiaj widzę, że jest to zagrożone - przyznaje.
Były prezydent w tym kontekście zwraca uwagę na zagrożenie płynące ze Wschodu, ze strony Rosji. Jeśli Rosji uda się pochwycić Ukrainę i przejąć nad nią kontrolę, (...) to wzmocniona Ukrainą nabierze jeszcze większych apetytów na odbudowanie swojej strefy wpływów. A my jesteśmy dawną strefą wpływów rosyjskich - podkreśla.
Bronisław Komorowski w rozmowie z RMF FM odnosi się także do sporu o Grenlandię między Danią a Stanami Zjednoczonymi, krytycznie oceniając amerykańskie plany przejęcia wyspy. Dla nas - że tak powiem - amerykańskie zakusy wobec Grenlandii nie są bezpośrednio groźne, aczkolwiek bardzo brzydkie - mówi.
Były prezydent zwraca uwagę, że takim działaniem Ameryka rozbija jedność Zachodu. Jeżeli jeden kraj członkowski NATO - i to jeszcze przepotężny - ma żądania terytorialne wobec drugiego kraju członkowskiego, o wiele słabszego i mniejszego, to jest się czego obawiać - mówi w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim.
Dodaje, że na podziały wśród sojuszników z NATO szczególnie liczą na Kremlu. Rosja o niczym więcej nie marzy, jak o tym, żeby rozwalić i Unię Europejską, i NATO, albo przynajmniej zmniejszyć spoistość wewnętrzną i zdolność do solidarnego działania tych organizacji - podkreśla.
Bronisław Komorowski przyznaje, że z niepokojem obserwuje to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Wspomina o całkowitej zmianie amerykańskiej polityki, co jest związane z prezydenturą Donalda Trumpa. Chodzi m.in. o "poczucie odpowiedzialności" przez Amerykę nie tylko za własne interesy i wolność, ale też innych krajów demokratycznych czy sojuszników.
Ameryka dokonuje swojego wyboru, przesuwa swoje aktywa i zaangażowanie w rejony, gdzie ma bezpośrednie własne interesy z zakresu ekonomii, polityki i bezpieczeństwa, a zaczyna się wycofywać z tych obszarów, w których takich bezpośrednich interesów nie ma. Niestety, tym obszarem jest także Europa Wschodnia, szczególnie Ukraina - podsumowuje były prezydent w rozmowie z RMF FM.


