Seria zatrzymań w sprawie handlu dopalaczami na Śląsku. W Jastrzębiu-Zdroju, Tarnowskich Górach i Jaworznie policja złapała w sumie 6 osób.

zdjęcie ilustracyjne /archiwum /RMF24

Zatrzymanie dwóch osób w Jastrzębiu - Zdroju ma związek z zatruciem dwóch chłopców w wieku 15 i 16 lat. W sobotę zostali znalezieni na klatce schodowej w bloku na Osiedlu Tysiąclecia. Policjanci zabezpieczyli monitoring z osiedla i na podstawie nagrań trafili na trop 31-letniego mężczyzny, który prawdopodobnie dał nastolatkom dopalacze. Został zatrzymany w  mieszkaniu. Podczas przeszukania policja znalazła u niego biały proszek, który został zabezpieczony i przekazany do badań. 31-latek usłyszał już zarzut dokonania ciężkiego uszkodzenia ciała. W więzieniu może spędzić od 3-15 lat


W ciągu kilku następnych godzin policjanci namierzyli kolejnego dilera, który może mieć związek z zatruciem nastolatków. To 24-letni mężczyzna. Znaleziono u niego różnego rodzaju substancje (pochodne amfetaminy) w postaci proszku, tabletek i ampułek. Zabezpieczono  również pieniądze w różnych walutach, karty sim, telefony. Mężczyzna usłyszał zarzut wprowadzania do obrotu substancji niebezpiecznych . Grozi za to do 8 lat więzienia. Obaj zatrzymani będą dzisiaj doprowadzeni do prokuratury z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie.

To nie jedyne uderzenie w biznes dopalaczy w województwie śląskim. W niedzielę policjanci z Tarnowskich Gór zatrzymali 16-latka, który dwa dni wcześniej dał dopalacze swojemu rówieśnikowi. Chłopak po ich zażyciu stracił przytomność i trafił do szpitala.

W ręce policji wpadły też dwie 19-latki, które mają związek z tą sprawą. W mieszkaniu jednej z kobiet śledczy zabezpieczyli marihuanę.

W Jaworznie policja złapała natomiast 22-latka, który przekazał dopalacze o 4 lata młodszemu mężczyźnie. Zatrzymany usłyszał zarzut narażenia 18-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Policja zabezpieczyła u niego susz roślinny oraz biały proszek. Prawdopodobnie były to dopalacze.

(mch)