Dramatyczne wydarzenia w komendzie policji w podkarpackim Sanoku. Do budynku wszedł mężczyzna trzymający w ręku granat. Początkowo odmawiał oddania go funkcjonariuszom, trwały negocjacje. W tej chwili mężczyzna jest już zatrzymany. Na razie nie wiadomo, jakie były motywy jego działania.

Zdjęcie ilustracyjne /Józef Polewka /Archiwum RMF FM

Informację o wydarzeniach w Sanoku, którą dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM, potwierdził nam Bartosz Wilk z podkarpackiej policji.

Do komendy w Sanoku zgłosił się mężczyzna, który twierdził, że znalazł granat (i dlatego przyszedł na policję - przyp. RMF FM). Ten granat trzymał w ręce. Policjanci prosili, aby ten przedmiot odłożył, ale nie chce tego zrobić, w związku z czym policjanci wszczęli wszelkie procedury bezpieczeństwa - relacjonował Bartosz Wilk w rozmowie z dziennikarzem RMF FM w trakcji akcji w sanockiej komendzie.

Zaznaczył wówczas, że "w tej chwili trwa wyjaśnianie, co to za przedmiot rzeczywiście jest, czy jest on groźny, i trwają negocjacje, rozmowy z tym mężczyzną".

Na miejsce wysłano posiłki i policyjnych negocjatorów.

Rozmowy z 30-latkiem trwały blisko dwie godziny - ostatecznie funkcjonariusze zdołali przekonać go do oddania znaleziska. Mężczyzna został zatrzymany.

Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, sanoczanin faktycznie miał ze sobą granat, ale nie był on niebezpieczny, bowiem nie posiadał zapalnika.

Motywy działania mężczyzny wciąż nie są znane, policjanci je ustalają.

Wiadomo, że 30-latek nie groził funkcjonariuszom ani nie przedstawił żadnych żądań.

Gorąca Linia RMF FM jest do Waszej dyspozycji! Przez całą dobę czekamy na informacje od Was, zdjęcia i filmy.

Możecie dzwonić, wysyłać SMS-y lub MMS-y na numer 600 700 800, pisać na adres mailowy fakty@rmf.fm albo skorzystać z formularza WWW.

(e)