"Patrzę na to wszystko chłodno, tutaj emocje nie są najlepszym doradcą" - tak o ostatnich wydarzeniach na linii Polska-Izrael mówi w Porannej rozmowie w RMF FM Krzysztof Szczerski. "To jest taka sytuacja, która jest niezrozumiała, zwłaszcza w sytuacji konferencji bliskowschodniej, gdzie Izrael powinien cenić sobie fakt, że Polska jest dla niego przychylna" - podkreśla gość Roberta Mazurka. "Wszyscy znamy szlachetnych i dobrych Żydów i znamy głupich i złych Żydów. Znamy szlachetnych i dobrych Polaków i głupich i złych Polaków. Dobrzy i szlachetni Żydzi powinni usiąść z dobrymi i szlachetnymi Polakami, nie oddać relacji polsko-izraelskich w ręce innych" - dodaje szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy. Szczerski przyznaje, że słowa Katza nie budują dobrych polsko-izraelskich relacji. Pytany o wypowiedź premiera Netanjahu mówi, że "słowa premiera były wyjaśnione, nie mogę podważać oficjalnego stanowiska państwa Izrael". "Politycy izraelscy w sposób zupełnie niepotrzebny nadszarpnęli to, co powinni rozumieć, że jest dla nich rzeczą cenną. Jeżeli tego nie rozumieją, to znaczy, że działają na szkodę swojego państwa" - zauważa Szczerski.

Rzeczywiście polski rząd dzisiaj znalazł się w trudnej sytuacji - przyznawał Szczerski. Według gościa Roberta Mazurka "od samego początku pomysł organizowania szczytu Grupy Wyszehradzkiej w Jerozolimie w czasie szczytu kampanii wyborczej w Izraelu był obarczony ryzykiem". Jeżeli strona przyjmująca nie rozumie, że sam fakt organizacji tego posiedzenia w Jerozolimie w tym czasie jest gestem ze strony Grupy Wyszehradzkiej i nie przygotowuje czerwonego dywanu dla przyjeżdżających tam przywódców, to znaczy, że nie rozumie ryzyka jakim było obarczone to spotkanie. Strona przyjmująca ma trudności ze zrozumieniem swojej roli jako gospodarza spotkania - podkreślił szef gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy.

Uznaję szczyt bliskowschodni za bardzo ważne wydarzenie i zupełnie oddzielam od tego kontekstu, w którym został dołączony - zapewnił Krzysztof Szczerski. Oddzielam zupełnie te rzeczy, słowa, od których rozpoczęła się dzisiaj ta kaskada emocji polsko-izraelskich, padły nie na konferencji bliskowschodniej i nie w jej kontekście. To są dwie zupełnie różne rzeczy - zauważał gość Roberta Mazurka. Według szefa gabinetu prezydenta Andrzeja Dudy polityczne sygnały, które wyszły z tego spotkania, są bardzo poważne i przez dłuższy jeszcze czas będą ważyły na polityce międzynarodowej. 

Czy my kupujemy sobie Fort Trump, kupując rakiety amerykańskie za 414 mln i organizując konferencję bliskowschodnią? - pytał Krzysztofa Szczerskiego Robert Mazurek w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM. Nie kupujemy Fortu Trump, my negocjujemy z Ameryką umowę o zwiększonej obecności amerykańskiej w Polsce - mówił Szczerski. Dodał: "negocjujemy twardo (...) rozmowy są bardzo skomplikowane, trudne i twarde". Uczestniczę w tych rozmowach i to wiem - podkreślał. 


Posłuchaj Porannej rozmowy w RMF FM

Robert Mazurek, RMF FM: Dzień dobry, Krzysztof Szczerski - szef kancelarii prezydenta jest moim gościem.

Krzysztof Szczerski: Szef gabinetu, dzień dobry.

Tak, rzeczywiście. Właśnie ostatnio poprawiałem kogoś, że mówił szef kancelarii, a pan jest szefem gabinetu. No to teraz ja na dzień dobry powitam pana jako szefa kancelarii... Szef gabinetu prezydenta, minister, sekretarz stanu dokładnie, tak? Krzysztof Szczerski... Kłaniam się nisko. Panie ministrze, pan jest wściekły?

Nie, patrzę na to wszystko chłodno, bo tutaj emocje nie są najlepszym doradcą. W sytuacjach takich, jakie mamy dzisiaj. Rozumiem, że pyta pan o relacje polsko-izraelskie. 

Naturalnie, bo skoro luty, to mamy kryzys w stosunkach polsko-izraelskich. Jak co roku.

No to jest taka sytuacja, która rzeczywiście jest niezrozumiała, zwłaszcza w sytuacji tej, która miała przed kilku dniami miejsce w Warszawie, czyli konferencja bliskowschodnia, gdzie Izrael powinien cenić sobie fakt, że Polska jest dla tego państwa przychylna.

Nie wydaje się, żeby jakoś szczególnie okazywał to, że nas docenia, prawda?

Właśnie dlatego jest to znak zapytania i myślę, że wszyscy w tej sytuacji... Pan redaktor i ja - znamy szlachetnych i dobrych Żydów i znamy głupich i złych Żydów. Znamy dobrych i szlachetnych Polaków i głupich i złych Polaków. I myślę, że dobrzy, szlachetni Żydzi z dobrymi i szlachetnymi Polakami powinni usiąść w tej sytuacji, nie dać oddać relacji polsko-izraelskich w ręce innych. 

Zastanawiam się, kogo ma pan na myśli mówiąc o głupich i nieszlachetnych Żydach. To premier Izraela, minister spraw zagranicznych, Ja’ir Lapid? To są ci głupi i nieszlachetni?

Nie, ja mówię o tym, że wszyscy ci, którzy dzisiaj w takiej sytuacji, jaka jest, chcą zaszkodzić relacjom polsko-izraelskim, także tym państwowym, też nie sprzyjają samej pozycji samego państwa Izrael. 

A słowa ministra spraw zagranicznych Israela Katza budują te dobre relacje polsko-izraelskie?

Oczywiście, że nie budują.

A słowa premiera Netanjahu budują dobre relacje polsko-izraelskie?

Słowa premiera Izraela, jak rozumiem, były wyjaśniane i były w jakiś sposób tłumaczone, tak? 

I pan w to wierzy?

Panie redaktorze, jestem przedstawicielem państwa polskiego i jeśli przedstawiciel państwa drugiego mówi do mnie o czymś w sposób oficjalny, to ja nie mogę publicznie o tym mówić, że twierdzę, że...

Prywatnie może pan nie wierzyć, ale oficjalnie musi pan wierzyć, tak?

Nie mogę podważać oficjalnego stanowiska państwa Izrael, które było wyrażone słowami jego premiera. 

No to zaraz, przepraszam. W piątek, jeszcze tuż przed szabatem, już w czwartek wieczorem i w piątek, premier Netanjahu mówi, że Polacy byli współodpowiedzialni za Holokaust. Pytany przez dziennikarzy w Izraelu, czy podtrzymuje te słowa, odsyła ich do słów, które już wypowiedział w Warszawie. Czyli z niczego się nie wycofuje. Ale gdyby nam było mało: jak tylko się szabat skończył, odzywa się minister spraw zagranicznych Izraela Israel Katz, który nie tylko powtarza to, że Polacy brali udział w Holokauście, ale jeszcze na dokładkę puentuje to cytatem z byłego premiera Szamira, mówiąc, że "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". Co jeszcze mają nam powiedzieć politycy izraelscy, żebyśmy zrozumieli, że nie lubią nas za bardzo?

Dlatego mówię, że dzisiaj jest rola i głos potrzebny tych mądrych i szlachetnych Żydów, którzy rozumieją zupełnie inaczej potrzebę potrzebę dobrej relacji polski z Izraelem, a tacy są. Pan redaktor ich zna, ja ich znam i też pamiętajmy np. że po słowach pani dziennikarki amerykańskiej odezwali się mądrzy i szlachetni Żydzi na świecie, w tym Ronald Lauder, który przywołał ją do porządku, więc są środowiska, które rozumieją...

Ale Ronald Lauder nie będzie polemizował z premierem Netanjahu.

Oczywiście, dlatego mówię o tych, którzy mieszkają dziś w państwie Izrael i którym zależy na dobrych relacjach polsko-izraelskich. No nie należy ich dzisiaj nadszarpywać.

Ja rozumiem, że pan jest w trudniej sytuacji, ale ja...

... Nie jestem w trudniej sytuacji.

Łaskawie panu przypomnę, że nie tylko premier Izraela i minister spraw zagranicznych tego państwa mówią takie rzeczy o Polsce, ale i jeden z liderów opozycji, właśnie Ja’ir Lapid, mówi to samo.

Panie redaktorze, to nie ja jestem....

Gdzie tam pan będzie szukał sojuszników?

... to nie ja jestem w trudnej sytuacji. W trudnej sytuacji dzisiaj są politycy izraelscy, bo zupełnie...

Nie wyglądają na zakłopotanych.

Bo w sposób zupełnie niepotrzebny nadszarpnęli to, co było, co powinni rozumieć, że jest dla nich rzeczą cenną. Jeśli tego nie rozumieją, to znaczy, że działają też na szkodę własnego państwa.

Pan nie tylko odpowiada za politykę zagraniczną w kancelarii prezydenta, ale był pan wiceministrem spraw zagranicznych. No więc to pytanie jest w sam raz dla pana: czy minister Czaputowicz powinien pojechać do Izraela na konferencję, na spotkanie krajów V4? Grupy Wyszehradzkiej?

Otóż właśnie dlatego że jestem dzisiaj ministrem w Kancelarii Prezydenta, ostatnią rzeczą, którą mogę publicznie robić to doradzać i sugerować cokolwiek polskiemu rządowi, bo to nie jest moja rola dzisiaj i - prawdę mówiąc - nie chce dzisiaj mówić i oceniać działań polskiego rządu. Rzeczywiście polski rząd dzisiaj znalazł się w sytuacji trudnej, a też powiem inaczej. Od samego początku pomysł organizowania posiedzenia Grupy Wyszehradzkiej w Jerozolimie w czasie szczytu kampanii wyborczej w Izraelu był obarczone ryzykiem. On mógłby się udać tylko wtedy, kiedy strona przyjmująca rozumiałaby, że jest to gest wobec niej. Jeśli strona przyjmująca nie rozumie, że sam fakt organizacji tego posiedzenia w Jerozolimie w tym czasie jest gestem ze strony Grupy Wyszehradzkiej i nie przygotowuje czerwonego dywanu dla przyjeżdżających tam przywódców, to oznacza, że nie zrozumiała ryzyka, jakim było obarczone to spotkanie.

A moim zdaniem to Grupa Wyszehradzka w takim razie popełniła błąd, tak? Skoro my chcemy tam jechać, a nikt nas specjalnie nie zaprasza, na dzień dobry na nas plują... Pan wybaczy, to może my powinniśmy się nad sobą zastanowić?

Powiedziałem. To ryzyko związane z tym gestem, jakim było organizacja spotkania Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu tylko mogło być zminimalizowane, gdyby strona przyjmująca rozumiała swoją rolę. Widać, że ma trudności ze zrozumieniem swojej roli - jako gospodarza takiego spotkania.

To wszystko, co się dzieje w tej chwili, kładzie się cieniem na ocenę szczytu bliskowschodniego, który skończył się w Warszawie w zeszłym tygodniu. Nie ma pan wrażenia, że zrobiliśmy wszystko i nie tylko nie zyskaliśmy nic, ale u nas w domu zostaliśmy obrażeni przez różnych gości?

Ja te rzeczy zupełnie oddzielam. Oddzielam, dlatego że też słowa, od których zaczęła się ta kaskada emocji polsko- izraelskich, padły nie na konferencji bliskowschodniej i nie w jej kontekście. W związku z czym tak naprawdę to są zupełnie dwie różne rzeczy. Szczyt bliskowschodni uznaję za bardzo ważne polityczne wydarzenie i zupełnie oddzielam od tego kontekstu, do którego został dołączony. 

To jak pan ocenia w takim razie efekty tego szczytu? Bo może pan zna jakieś, o których my nie wiemy.

Efektem tego szczytu w sensie formalnym jest rozpoczęcie spotkań grup roboczych, czego nie było wcześniej po tego typu spotkaniach. Rozumiem, że oczekuje się od nas cudów, w związku z tym, że jedno spotkanie półtoradniowe problem rozwiąże. Proces się rozpoczął. Po drugie uważam, że polityczne sygnały, które z tego spotkania wyszły, bardzo poważnie będą przez dłuższy czas jeszcze ważyły na losach polityki międzynarodowej.

O polityce międzynarodowej jeszcze porozmawiamy. Jeszcze jedno pytanie o politykę krajową. Dzisiaj obchodzimy międzynarodowy dzień Grzegorza Schetyny, bo pan Grzegorz Schetyna obchodzi urodziny, więc to jest bardzo ważne święto. Czy może jakieś specjalne życzenia szczególne Kancelaria Prezydenta, gabinet prezydenta przygotował? Pan minister może?

Grzegorzowi życzę, żeby miał oczy dookoła głowy. 

I to jest, rozumiem, takie życzenie w związku z powrotem Donalda Tuska do polityki.

To jest życzenie związane ze stylem politycznym, jaki Grzegorz Schetyna stosuje.

Grzegorzowi Schetynie życzymy wszystkiego najlepszego, pan minister również - oczu dookoła głowy.