Związkowcy z firm tworzących grupę energetyczną Tauron zorganizowali pikietę przed katowicką siedzibą spółki. Chcą m.in. podwyżki płac i sprzeciwiają się likwidacji miejsc pracy w grupie. Zarzucają zarządowi firmy łamanie zasad dialogu społecznego.

Z protesującymi rozmawiał reporter RMF FM Marcin Buczek

Związkowcy szacują, że w pikiecie bierze udział ponad 2,5 tys. osób. Wcześniej część z nich pikietowała siedzibę należącego do grupy Tauron Południowego Koncernu Węglowego w Jaworznie. Związki zapowiadają, że jeżeli pikiety nie wpłyną skutecznie na działania zarządu, podejmą kolejne kroki - do strajku włącznie.

Następuje drastyczne zmniejszanie zatrudnienia, coraz mniej jest specjalistów, a coraz więcej obowiązków, co powoduje pogarszanie się warunków pracy i bezpieczeństwa pracowników. Jednocześnie wpływa na obniżenie bezpieczeństwa energetycznego odbiorców energii elektrycznej - napisali związkowcy w ulotce, kolportowanej podczas pikiety.

Z taką oceną nie zgadza się dyrektor ds. komunikacji w Tauronie Paweł Gniadek. Prowadzone procesy restrukturyzacji i ograniczenie zatrudnienia w efekcie realizacji programów dobrowolnych odejść nie wpływają na jakość obsługi klientów i bezpieczeństwo energetyczne - ocenił.

Związkowcy nie zgadzają się także - jak napisali - z polityką ślepego ograniczania kosztów i dzikiej restrukturyzacji w sytuacji, gdy zarządy wydają miliony złotych na sponsorowanie niemalże wszystkiego

W spółkach grupy Tauron trwają spory zbiorowe dotyczące płac. W części z nich związkowcy chcą 10-procentowych podwyżek. Oceniają, że w wielu przypadkach dialog o podwyżkach jest pozorowany. Nie zgadzają się z tym przedstawiciele zarządu grupy.

Tauron Polska Energia należy do największych firm w Polsce. Od ubiegłego roku holding notowany jest na warszawskiej giełdzie. Grupa, wyspecjalizowana w wytwarzaniu, sprzedaży oraz dystrybucji prądu i ciepła, zatrudnia ok. 28 tys. osób. Częścią holdingu jest także producent węgla.