"On zachowywał się inaczej niż typowy, bardzo bogaty człowiek" - tak zmarłego w nocy Jana Kulczyka wspomina Zygmunt Stępiński, zastępca dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. "Był wzorem dla początkujących, ale także dla bardzo doświadczonych przedsiębiorców" - podkreślają biznesmeni. Wielu publicystów przypomina jednak, że była to osoba kontrowersyjna, a nazwisko Kulczyka pojawia się przy okazji wielu afer.

W wieku 65, w wyniku komplikacji po zabiegu, zmarł jeden z największych polskich przedsiębiorców, miliarder - Jan Kulczyk. O śmierci biznesmena poinformował Kulczyk Holding SA. czytaj więcej

We wszystkich komentarzach ludzi z kręgów biznesowych przejawia się podziw, zwłaszcza dla międzynarodowej działalności Jana Kulczyka - dla jego wizji i dla determinacji w ich realizowaniu. Marek Goliszewski, prezes zrzeszenia przedsiębiorców Business Centre Club twierdzi, że przedsiębiorcy powinni wyciągnąć z życiorysu Kulczyka kilka lekcji: Wyobraźnia, po drugie nieprzejmowanie się porażkami, po trzecie - wiara w siebie, po czwarte - determinacja w działaniu, i wytrwałość w dążeniu do celu. 

Wszyscy którzy znali Jana Kulczyka zwracają uwagę na jeszcze jedną cechę - umiejętność słuchania. On nigdy nie przerywał, zawsze słuchał, bo wiedział, że może na tym tylko zyskać. To cecha nieczęsto spotykana, zwłaszcza u ludzi, którzy odnieśli sukces.

"Imperium biznesowe traci przywódcę"

Wielkie polskie i europejskie imperium biznesowe traci swego przywódcę - tak o śmierci Jana Kulczyka mówi minister gospodarki. Janusz Piechciński nie ukrywa, że spadkobierców biznesmena i jego następców czeka wielkie i trudne wyzwanie. Zdaniem ministra, Kulczyk był jednym z nielicznych prawdziwych rekinów polskiego biznesu, tym który pchał go na nowe tory, nowe rynki i rozumiał, że zmieniająca się rzeczywistość każe wciąż iść naprzód. Piechociński mówi, że oprócz nietuzinkowej osobowości, Kulczyk miał też dużo biznesowej twardości, którą objawiał w trudnych, często emocjonalnych rozmowach, jakie toczył z przedstawicielami rządu.

Wielkie pieniądze i afery

Jan Kulczyk od kilkunastu lat zajmował pierwsze miejsce na liście najbogatszych Polaków. Jego majątek przekraczał 15 miliardów złotych. Kulczyk zaczynał karierę w biznesie w 1981 roku. Zajmował się m.in. handlem zagranicznym.

Przełomem w jego karierze był kontrowersyjny kontrakt na dostawę 3 tysięcy samochodów dla MSW za kwotę łącznie 150 milionów złotych.

To niejedyne związki Jana Kulczyka z polityką. Później kilkukrotnie przejmował on państwowe firmy, żeby potem je odsprzedać zagranicznym koncernom - przykładami takich działań było np. przejęcie Telekomunikacji Polskiej czy sprzedaż Warty.

Jego współpraca z politykami uwikłała go w oskarżenia o udział w dziesiątkach afer. Jedną z nich była tzw. afera Orlenu. Kulczyk stawał wówczas przed sejmową komisją śledczą. Ujawniono wówczas, że miał on duży wpływ na obsadzanie kluczowych stanowisk w spółce PKN Orlen. Biznesmen w 2004 roku w rozmowie z naszym reporterem Tomaszem Skorym twierdził jednak, że jego przedsięwzięcia "nie mają żadnego kontekstu politycznego".

Ostatecznie swoje biznesy przeniósł za granicę. Działał w Europie, Afryce, Ameryce Południowej. Szukał ropy i metali szlachetnych. W ostatnim czasie zainteresował się Afryką, gdzie jego notowana w Londynie spółka Ophir Energy szukała węglowodorów na dnie morza.

W ostatnim roku nazwisko Kulczyka pojawiło się również w związku z tzw. Aferą taśmową. W ujawnionych informacjach z SMO (Systemu Meldunków Operacyjnych), czyli wewnętrznej bazy CBA gromadzącej meldunki z całego kraju podawano, że Kulczyk miał spotykać się z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem. Te doniesienia pojawiały się w kontekście nabycia przez niego akcji spółki CIECH SA oraz kupna elektrowni na Ukrainie. W sprawie kontrowersyjnej prywatyzacji CIECH-u prowadzone jest śledztwo. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie sprawdza, czy nie doszło do niedopełnienia obowiązków i nadużycia uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej przez urzędników Skarbu Państwa.

(mal)