To nie mieści się w głowie, że państwo polskie mogło tak zawieść – tak w rozmowie z Tomaszem Skorym komentuje sprawę pedofila-mordercy były minister sprawiedliwości Jarosław Gowin. Pedofil-morderca Mariusz Trynkiewicz może wyjść na wolność mimo uchwalonej tzw. ustawy o bestiach. Powodem jest opóźnienie wejścia w życie prawa. Rząd wprowadził ustawę, by izolować najgroźniejszych przestępców skazanych na karę śmierci za czasów PRL. W 1989 roku wyroki te - na mocy amnestii - zostały im zamienione na 25 lat więzienia. „To zaniedbanie kancelarii premiera” – uważa Gowin.

Tomasz Skory: Czy panu się mieści w głowie, że Trynkiewicz wyjdzie na wolność?

Jarosław Gowin: Nie mieści mi się w głowie, nie mieści mi się w głowie, że polskie państwo mogło tak zawieść. Bo najpierw przez 25 lat nie robiono nic, a potem, kiedy wreszcie powstała ta ustawa, to przez zwykłe zaniedbanie w kancelarii premiera doprowadza się do tego, że nasze dzieci, bezbronne ofiary są znowu zagrożone.

Pan jest przekonany, że to zaniedbanie nastąpiło w kancelarii premiera?

Jeżeli tam przeleżała się przez trzy tygodnie ustawa, którą można było wydrukować w parę godzin, już dzisiaj byłyby wdrożone wszystkie procedury, które przewiduje ta przygotowana przeze mnie ustawa, to trudno winić kogokolwiek innego. Ja nie chce rozgrywać tej sprawy politycznie, ale naprawdę premier powinien wyjaśnić Polakom, jak do tego doszło i przedstawić rozwiązania, które zapobiegną takiemu partactwu na przyszłość.

Mieszkańcy Piotrkowa Trybunalskiego, skąd pochodzi morderca-pedofil Mariusz Trynkiewicz, są wściekli. Nie kryją oburzenia, że rząd nie zdążył na czas z ustawą, dzięki której przestępca byłby dalej odseparowany od społeczeństwa. Organizują się za pomocą Facebooka, żeby na bieżąco informować się o... czytaj więcej

Czy pan widzi rozwiązanie w tej akurat sytuacji?

Wczoraj przedstawiciele Ministerstwa Sprawiedliwości przedstawili analizę, z której wynika, że Mariusz Trynkiewicz wyjdzie na wolność. Oby istniały jeszcze jakieś sposoby, ja na razie analizuję tą sytuację, dowiedziałem się o niej dopiero wczoraj późnym wieczorem.

Czy tych procedur, które wiążą się z wdrażaniem ustawy nie można zacząć wcześniej, tak żeby zdążyć przed jedenastym lutego?

Na pewno to wszystko jest analizowane w tej chwili w pośpiechu, w Ministerstwie Sprawiedliwości, zresztą minister Biernacki osobiście bardzo zaangażował się w to żeby tę ustawę, którą ja przygotowałem, żeby jednak przeforsować i myślę, że dziś jest równie wściekły i równie oburzony tą sprawą jak ja.

Myśli pan, że ktoś powinien za to odpowiedzieć?

To chyba zupełnie oczywiste. Problem polega jednak nie tylko na tym, żeby wyciągnąć odpowiedzialność personalną, aczkolwiek ta odpowiedzialność w tym przypadku musi nastąpić. Problem polega przede wszystkim na tym, żeby zmienić sposób rządzenia Polską, żeby to wszystko nie było takie byle jakie.