Jarosław Gowin stawia poważne zarzuty dotyczące fałszerstw przed niedawnymi wyborami przewodniczącego Platformy Obywatelskiej. W rozmowie z "Rzeczpospolitą" mówi o "nocach cudów" i dopisywaniu do list głosujących setek "martwych dusz".

Tuska poparło niecałe 38 proc. członków jego własnej partii

Do wyborów wewnętrznych w Platformie przygotowano 42 648 pakietów do głosowania - dla każdego ze zweryfikowanych już, a więc aktywnych członków partii. Prawie 2300 nawet ich nie odebrało. Ważne głosy oddało ledwo 20 142 członków. Na przewodniczącego głosowało 16 028 z nich - ledwo 37,58 proc.... czytaj więcej

Gowin był jedynym konkurentem premiera Donalda Tuska w wyborach nowego szefa PO. Przegrał, ale uzyskał dobry wynik - ponad 20-procentowe poparcie członków partii. Teraz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" stawia jednak poważne zarzuty w kwestii uczciwości wyborów.

W wielu regionach nie udało się - mimo wielkich wysiłków biura krajowego partii - zapobiec sztucznemu "pompowaniu" kół. Znowu są "noce cudów". W Małopolsce w przeddzień zamknięcia list uprawniających do udziału w głosowaniu wpisano do Platformy kilkaset osób - mówi w wywiadzie. Czy ci ludzie utożsamiają się z partią? Obawiam się, że duża część z nich to typowe "martwe dusze", potrzebne baronom partyjnym w rozprawie z konkurentami" - dodaje.

Gowin uważa też, że wybory pokazały, iż obecna polityka nie jest akceptowana nawet przez dużą część członków PO. Platforma może wygrać wybory w roku 2015 tylko pod warunkiem powrotu do programu wolnorynkowego. Do takiej współpracy programowej z premierem jestem w każdej chwili gotowy - zapewnia były minister sprawiedliwości.

"Rzeczpospolita"

(edbie)