"Najczęściej wyrzucamy pieczywo, warzywa, owoce, wędliny. Ponad 50 procent całości marnowanego jedzenia marnuje się w naszych domach" - mówi w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Karolem Pawłowickim, Kuba Walasek ze startupu Too Good to Go Polska, dzięki któremu możemy ograniczyć wyrzucanie jedzenia. Może nam w tym pomóc aplikacja mobilna. Wskazuje ona, z których restauracji, warzywniaków, czy piekarni możemy odebrać tańsze i pełnowartościowe jedzenie.

Karol Pawłowicki: Blisko ćwierć tony żywności rocznie marnuje statystyczny Polak w ciągu roku - alarmuje Polski Instytut Ekonomiczny. 247 kilogramów - głównie pieczywa, owoców i wędlin trafia na wysypiska śmieci, choć wciąż nadaje się do spożycia.

Kuba Walasek: Różne raporty pokazują różne dane. 240 kilogramów to jest taki ostrożny szacunek. Najczęściej wyrzucamy niestety pieczywo, warzywa, owoce, wędliny. Ponad 50 procent całości marnowanego jedzenia, niestety marnujemy w naszych domach, w naszych gospodarstwach domowych - na całym świecie. 5 do 10 proc. marnuje się w sklepach, koło 15 do 20 proc. w cateringu czy gastronomii. Pozostałe procenty marnują się na farmach w trakcie produkcji.

Dlaczego?

W domach niestety marnujemy jedzenie z kilku powodów - nie umiemy do końca planować zakupów, spora część społeczeństwa nie do końca jest świadoma, że marnowanie żywności to w ogóle jest problem - zarówno etyczny, społeczny, ale właśnie też środowiskowy. 8 proc. wszystkich gazów cieplarnianych, które emitujemy do atmosfery ma swoje źródło w zmarnowanym jedzeniu.

Takie jedzenie trafia na wysypisko, gnije tam i...

Wtedy dzieją się złe rzeczy. Uwalniają się gazy - dwutlenek węgla, metan, które mają fatalny wpływ na naszą planetę.

Marnujemy też pewnie swoje pieniądze. Gdy coś kupujemy i potem tego nie dość, że nie zjadamy, to wyrzucamy, płacimy za wywóz śmieci... To jest strata finansowa.

W marnowaniu jedzenia są same niekorzystne strony. Bo z jednej strony traci gospodarka, traci środowisko, ale traci też przeciętny Kowalski, gdzie średnio polska rodzina rocznie wyrzuca prawie trzy tysiące złotych w zmarnowanym jedzeniu. To jest miesięczna pensja, to mogą być fajne wakacje. Różnie można wykorzystać te pieniądze, szkoda te środki wyrzucać razem z jedzeniem do kosza.

Gdy idziesz do sklepu - co takiego robisz, żeby potem nie wyrzucać? Co zmienić w codziennym funkcjonowaniu, żeby o tym zacząć myśleć?

Przede wszystkim planujmy zakupy. Zastanówmy się, na co mamy ochotę, jakie mamy plany na kolejne dni, jakie produkty potrzebujemy kupić - tak, żeby zaplanować i nie kupić zbyt dużo. Kolejnym obszarem, który możemy poprawić, jest sposób przechowywania jedzenia - zwracanie uwagi na to, co mamy w lodówce, czy produkty się nie psują. Sprawdzajmy, co mamy w lodówce i te produkty, które już gdzieś są przy końcówce terminu ważności, po prostu je zjedzmy. 

Wiesz, jak jest - trzy dni przed terminem ważności to już zbyt blisko... troszeczkę śmierdzi ta wędlina, nie jest taka, jak na początku. Są te wątpliwości.

Można zaufać tym terminom, a wręcz można spożywać produkty, które już są po terminie - szczególnie po tym terminie, który jest określony "najlepiej spożyć przed". To jest wyłącznie sugestia producenta, że do tego terminu produkt ma najlepsze właściwości. Natomiast po tym terminie on również z punktu widzenia mikrobiologicznego jest nadal zdatny do spożycia. Trochę na własne wyczucie wystarczy sprawdzić, czy dany produkt nadal nadaje się do spożycia.

Są też restauracje, hotele, miejsca, gdzie tego jedzenia jest dużo i wyobrażam sobie, że zmarnować może się więcej. To prawda?

W gastronomii - kawiarniach, restauracjach, hotelach, marnuje się ok. 10 do 15 proc. całości żywności. Są takie firmy, które oferują jedzenie w formie np. bufetu szwedzkiego i zazwyczaj po takich wydarzeniach marnuje się cała masa dobrego jedzenia. Tu wchodzi nasza aplikacja, która pomaga odsprzedać te produkty, które pod koniec dnia zostały niesprzedane, a nasi użytkownicy mają szansę je zamówić i uratować przed wyrzuceniem. Kiedy ratujemy jedzenie przed marnowaniem, korzystamy na tym wszyscy.

Polska w tej chwili jest pod tym względem jednak w ogonie Europy. Kto jest najlepszy?

Niemcy, Dania - tam działają już różne rozwiązania, które pomagają walczyć z marnowaniem jedzenia. Od wielu lat jest tam budowana świadomość jeśli chodzi o działania proekologiczne. Ale w Polsce też się to zmienia - w tym momencie została podpisana ustawa, która ma za zadanie walczyć z marnowaniem żywności na poziomie sklepów detalicznych, głównie wielkopowierzchniowych. Nakłada obowiązek współpracy takich sklepów z organizacjami pozarządowymi, które będą odbierały nadwyżki niesprzedanej żywności. W przeciwnym wypadku będzie kara - 10 groszy za każdy zmarnowany kilogram jedzenia. Jest to jakieś rozwiązanie, które pomoże, zainspiruje, zwróci też uwagę osób zarządzającymi sklepami, że jest to problem i że warto to rozwiązać.