​Zima w Beskidach jest zbyt łagodna, by skłonić do snu niedźwiedzia. Pod przełęczą Brona w masywie Babiej Góry goprowiec Maciej Moskwa sfotografował odcisk łapy drapieżnika - poinformował przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego Maciej Mażul.

​Zima w Beskidach jest zbyt łagodna, by skłonić do snu niedźwiedzia. Pod przełęczą Brona w masywie Babiej Góry goprowiec Maciej Moskwa sfotografował odcisk łapy drapieżnika - poinformował przyrodnik z Babiogórskiego Parku Narodowego Maciej Mażul.
Zdj. ilustracyjne /Jakub Kamiński /PAP/EPA

Nie był to yeti, ale nasz niedźwiedź brunatny. Pracownik Parku Marcin Trybała sugeruje, że drapieżnika wybudziło ciepło. Niedźwiedź teraz wędruje i traci energię, której nie zdoła uzupełnić. Zapewne na przedwiośniu zgłodnieje i będzie zmuszony wcześniej wyjść z gawry, by poszukać pożywienia, gdy będzie go jeszcze niewiele. Bądźmy więc ostrożni wędrując szlakami Królowej Beskidów, bo nie jesteśmy na nich sami - powiedział Mażul.

Zwierzę zwykle jest bardzo ostrożne i stara się unikać człowieka. Niedźwiedź brunatny jest największym drapieżnikiem żyjącym w polskich lasach. W Polsce jest pod całkowitą ochroną.

W rejonie schroniska na Markowych Szczawinach w masywie Babiej Góry leży obecnie ok. 50 cm śniegu. Na północnych stokach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Oznacza on, że występuje umiarkowane zagrożenie lawinowe. Pokrywa śnieżna jest średnio związana. Do zejścia lawiny może dojść przy dość znacznym obciążeniu, np. przez grupę narciarzy, na stromych, lawiniastych stokach.

(az)