Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia aresztował 26-letniego Kamila W. z Wyszkowa, który w miniony weekend zaatakował na pl. Defilad i w Ogrodzie Saskim cztery kobiety. Prokuratura przedstawiła mu zarzuty m.in. zgwałcenia i rozboju. Jak ustaliła PAP, tydzień wcześniej mężczyzna napadł jeszcze inną kobietę.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia aresztował 26-letniego Kamila W. z Wyszkowa /Jacek Skóra /RMF FM

Prosimy wszystkie kobiety, które w ostatnim czasie padły ofiarą podobnych przestępstw, a do tej pory tego nie zgłosiły, o osobiste stawiennictwo w Komendzie Rejonowej Warszawa I przy ulicy Wilczej 21 - zaapelował nadkomisarz Robert Szumiata z Komendy Rejonowej Policji w Śródmieściu.

Śledztwo w sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ, po tym jak śródmiejska policja w sobotę otrzymała kilka zgłoszeń o agresywnym mężczyźnie, który od godz. 6 napadał kobiety w okolicy placu Defilad. Jak wynikało z relacji pokrzywdzonych, agresor zaczepiał nieznajome np. prosząc je o papierosa, a następnie uderzał pięściami, szarpał za włosy i przewracał na ziemię. Ofiary i świadkowie opisali napastnika. Wkrótce policja zatrzymała przy ul. Oboźnej pasującego do opisu mężczyznę: miał na sobie zakrwawioną koszulkę. Był nim 26-letni Kamil W. z Wyszkowa.

Mężczyzna jest podejrzany o to, że na jednej z pokrzywdzonych dopuścił się dwóch przestępstw: zgwałcenia oraz rozboju, a kolejną przemocą doprowadził do poddania się innej czynności seksualnej, grożąc jej przy tym pozbawieniem życia. Trzecią z pokrzywdzonych, używając przemocy, usiłował doprowadzić do obcowania płciowego, a ostatnią z napadniętych kobiet przy użyciu siły próbował poddać innej czynności seksualnej -
powiedział Szumiata.

Podał, że ofiary miały od 21 do 47 lat. Jedna z nich była obywatelką Niemiec. Wszystkie pokrzywdzone podczas okazania rozpoznały w Kamilu W. mężczyznę, który je napadł.

Do zgwałcenia 24-latki doszło w Ogrodzie Saskim. Z relacji świadków wynika, że napastnika nie wystraszyły krzyki ofiar ani obecność w okolicy innych osób.

Śledczy zabezpieczyli monitoring z miejsc, w których 26-latek atakował. Dysponują także materiałem genetycznym sprawcy.

Kamil W. podczas przesłuchania w prokuraturze przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Po ogłoszeniu zarzutów śledczy skierowali do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie sprawcy i został on uwzględniony. Jak ustaliła PAP, podczas posiedzenia sądu 26-latek powiedział, że atakował kobiety, bo "coś w nim eksplodowało".

Kamil W. nie był wcześniej karany ani notowany. Przez kilka lat przebywał za granicą, nie ma stałego adresu. Charakterystyczny, wyjątkowo brutalny sposób działania napastnika skłonił śledczych do analizy spraw gwałtów, w których nie ujęto sprawcy. Okazało się, że 9 czerwca w Śródmieściu w Warszawie młody mężczyzna w ten sam sposób próbował dokonać gwałtu. Ofiara zdołała uciec i zawiadomiła policję. Śródmiejscy kryminalni powiązali Kamila W. z tą sprawą. Podczas okazania kobieta rozpoznała podejrzanego - powiedział nadkom. Robert Szumiata. 26-latek może więc niebawem usłyszeć kolejny zarzut.

Za te przestępstwa Kamilowi W. grozi do 12 lat więzienia.

(m)