- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Stanowcza reakcja premiera to pokłosie wypowiedzi Karola Nawrockiego, który w niedzielę rano na antenie stacji Polsat News odnosił się do tego, czy weźmie udział w zbliżającym się spotkaniu Rady Pokoju. Te odbędzie się w Waszyngtonie. Prezydent podkreślił, że ostateczna decyzja w tej sprawie nie została jeszcze podjęta.
Dobrze byłoby mieć w Radzie Pokoju głos całego regionu. Tutaj jak Piłat zachowuje się pan premier i rząd, mówiąc publicznie z jednej strony, że rząd nie zainicjuje wejścia Polski do Rady Pokoju, a z drugiej strony nie podejmuje uchwały - ocenił Karol Nawrocki.
Dopytywany zaś o opinię na temat deklaracji złożonej przez premiera Donalda Tuska, który oświadczył, że "daje wolną rękę" prezydentowi w tej kwestii, stwierdził, że "w tym kontekście jesteśmy od początku do końca z panem premierem zakładnikami".
Doprecyzował, że to rząd musi zainspirować wejście Polski do Rady Pokoju, a prezydent może ten proces skończyć. Premier nie będzie mówił, gdzie ja mam latać. Co to są w ogóle za słowa? Pan premier może swojemu synowi powiedzieć, gdzie może lecieć, czy swoim wnuczkom. Premier nie będzie mówił prezydentowi Polski, gdzie może lecieć. Ja mogę lecieć, gdzie chcę - powiedział.
Na reakcje ze strony szefa rządu prezydent nie musiał długo czekać. Po południu Donald Tusk zamieścił krótki acz treściwy komentarz w te sprawie w mediach społecznościowych. "Panie Prezydencie, rozumiem strach, rozumiem nerwy, ale od moich wnuczek wara" - napisał premier.