Zaskakujący zwrot w sprawie dymisji byłego komendanta głównego policji Zbigniewa Maja. Jak dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM, prokuratura podejrzewa, że doszło do przestępstwa w związku z operacją specjalną prowadzoną wobec niego na przełomie 2015 i 2016 roku przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Te działania i zapowiedź poważnych zarzutów były powodami dymisji komendanta.

Zbigniew Maj na zdj. z 2016 roku / Jakub Kamiński /PAP

Prokuratura mówi o tym, że przedmiotem postępowania jest "podejrzenie przestępstwa mającego związek z czynnościami niejawnym, prowadzonymi przez uprawnione do ich prowadzenia organy, których opis ma charakter niejawny". Śledztwo prowadzone jest w wydziale zamiejscowym prokuratury krajowej w Poznaniu. Dodatkowo, kilka tygodni temu Zbigniew Maj uzyskał w tym postępowaniu status pokrzywdzonego. Jak napisał dziennik Fakt, były komendant policji chce wystąpić o odszkodowanie.

Po zaskakującej nominacji dla Maja kilka służb zaczęło go m.in. podsłuchiwać. Było to możliwe, bo odświeżono śledztwo, w którym dawno temu przewijał się ówczesny szef policjantów. Maj wielokrotnie zapewniał, że formalne i nieformalne działania śledczych wobec niego to prowokacja.

Ostatecznie, w związku z pojawiającymi się insynuacjami m.in. koordynatora spec-służb Mariusza Kamińskiego o możliwości postawienia komendantowi poważnych zarzutów, Zbigniew Maj zdecydował o odejściu ze stanowiska.