Przedmiotem sprawdzenia musi być postępowanie pogotowia lotniczego, czy były podstawy, żeby odmówić tego transportu, a po drugie, postępowanie wewnątrz szpitala, czyli zabezpieczenie w transport sanitarny. Oczywiście nie powinno dojść do takiej sytuacji. Sprawdzimy dokładnie, gdzie leży przyczyna - zapewniła szefowa NFZ.
Postępowanie w tej sprawie, w związku z podejrzeniem narażenia życia i zdrowia dziecka, wszczęła Prokuratura Rejonowa w Gostyniu.
Resort zdrowia rozpoczął dziś kontrolę w LPR. Urzędnicy chcą też przeanalizować decyzje podejmowane przez dyspozytora oraz lekarzy szpitala w wielkopolskim Gostyniu. Wszystko po to, aby ustalić, kto popełnił błąd w sprawie rannego pięciolatka, który czekał na pomoc przez kilka godzin.
Efekty kontroli poznamy na pewno przed końcem tygodnia - możliwe nawet, że do środy. Ma ona wyjaśnić, dlaczego dyspozytor nie wezwał śmigłowca od razu na miejsce wypadku i dlaczego podjęto decyzję o transporcie do szpitala w Gostyniu, a nie od razu do Poznania. Wojewoda wielkopolski wyjaśnia, jakim sprzętem na oddziałach dysponuje szpital w Gostyniu oraz czy placówka ma odpowiednio wyposażoną karetkę transportową. Zebranie tych wszystkich wyjaśnień i faktów pozwoli na rzetelną ocenę tego zdarzenia i wyciągnięcie wniosków - tłumaczy Agnieszka Gołąbek z resortu zdrowia.