W trzecim sezonie "Białego Lotosu" w sumie dla Woody’ego Harrlesona przewidziano dwie ewentualne role. Miał możliwość wcielenia się w postać Ricka, którego ostatecznie zagrał Walton Goggins lub sportretować postać przyjaciela Ricka, Franka, którego zagrał Sam Rockwell.
W nowym wywiadzie Woody Harrelson tłumaczy swoje powody, dementując pogłoski o tym, że były one finansowe. Mówiło się, że producent serialu, David Bernard, zarządził, że wynagrodzenie każdego z występujących w serialu będzie identyczne.
Miałem zagrać w "Białym Lotosie" i byłem z tego powodu bardzo podekscytowany. Niestety ich kalendarz zdjęciowy się przesunął i kolidował z wcześniej zaplanowanymi wakacjami z moją rodziną. Zmusiło mnie to do podjęcia ekstremalnie trudnej decyzji. Musiało tak się stać, bo nie zagrałbym tak fantastycznie jak Sam, który pozamiatał - mówi Harrelson w rozmowie z portalem The Daily Beast.
Harrelson nie może narzekać na brak pracy. Zakończył już zdjęcia do trzeciej części rozrywkowej serii "Iluzja", a także do komediodramatu "Ella McCay" Jamesa L. Brooksa, opowiadającego o tytułowej, pełnej ideałów młodej polityk. W jej rolę wcieliła się Emma McKay. Gwiazdora zobaczymy również w serialu "Brothers" ("Bracia"), w którym ponownie zagra u boku Matthew McConaugheya, z którym wystąpili już w "Detektywie".
7 kwietnia na platformie MAX zadebiutuje finałowy odcinek trzeciego sezonu "Białego Lotosu". To obecnie jeden z największych hitów HBO, który cieszy się nie tylko świetną oglądalnością, ale i dobrymi recenzjami.
Dla Harrelsona odrzucenie roli w trzeciej odsłonie produkcji może otwierać szansę na zagranie w sezonie czwartym, który wiadomo już, że powstanie.
Serial opowiada o grupie gości tytułowej sieci hoteli, które zbudowane są w różnych miejscach świata. Każdy z sezonów to osobna historia.