Budżet państwa już jest na minusie. Resort finansów ogłosił, że po lutym mamy 800 milionów złotych deficytu. To może być zaskoczeniem, bo w zeszłym roku deficyt pojawił się dopiero w grudniu. A teraz już w lutym.

Ekonomiści mówią wprost: w kwestii gospodarczej wszystko jest w porządku. Budżet pogorszył nam się z przyczyn politycznych.

Minister finansów już teraz - choć nie musiała - zapłaciła składkę do Unii Europejskiej i dała dużą dotację do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Teresa Czerwińska celowo sprowadziła więc stan kasy państwa na minus. Po co? Żeby ostudzić oczekiwania różnych grup społecznych co do podwyżek.


Mamy takie oczekiwania ze strony nauczycieli, czy innych grup zawodowych. Słyszeliśmy także o pracownikach cywilnych wojska. Te grupy chciałyby mieć podwyżki, a minister finansów wolałby, żeby wydatki już nie rosły - twierdzi ekonomista banku ING Karol Pogorzelski.

Pogorzelski dodaje, że minister Czerwińska wysyła też sygnał do swoich kolegów z partii, by zbyt wiele nie obiecywali w kampanijnym ferworze.

Od kilku tygodni z Ministerstwa Finansów docierają sygnały, że Teresa Czerwińska jest niezadowolona ze sposobu komunikowania "Piątki PiS", czyli 500 plus na pierwsze dziecko, 890 złotych jednorazowego dodatku dla emerytów i obniżenia podatków. Portal wPolityce.pl podał dziś, że Czerwińska podała się w lutym do dymisji, która nie została przyjęta. Ministerstwo to zdementowało. Ale to pokazuje, że nastroje w resorcie nie są najlepsze i to też może stać za lutowym słabym wynikiem budżetowym.