Wołodymyr Zełenski poinformował, że minionej nocy Rosjanie zaatakowali "obiekty kluczowe dla funkcjonowania ukraińskich elektrowni jądrowych". Jak podkreślił, to niebezpieczne nie tylko dla Ukrainy, ale też dla regionu i Europy.
Dzisiaj bloki elektrowni jądrowych na Ukrainie zmniejszyły produkcję energii, a jeden automatycznie się wyłączył - przekazał Zełenski, nie podając bliższych szczegółów.
Ukraiński prezydent ocenił, że Rosja powinna pokazać, iż "nie tylko takie ataki i wojna mają dla niej znaczenie, ale także trwające negocjacje, które mają przynieść rezultaty".
Jest olbrzymie zmęczenie, a sytuacja, którą Rosjanie celowo w tej chwili prowokują i którą stworzyli, prowadząc naloty i ataki na infrastrukturę energetyczną, na pewno odbija się na ukraińskim społeczeństwie - mówił w Radiu RMF24 Mateusz Lachowski, korespondent wojenny. Opisywał też obecną sytuację w Kijowie.
Najbardziej w oczy rzuca się to, że jednak to jest funkcjonujące miasto. Są kwartały, w których nie ma prądu i widać, że jest ciemno w oknach. Jednak ludzie pracują, taksówki jeżdżą i jak na razie miasto funkcjonuje, co na mnie robi bardzo duże wrażenie - przyznał gość Radia RMF24.
Ukraina chce zakończenia wojny, ale w sprawiedliwy sposób, który zapewni Ukraińców, że ta wojna za chwilę nie wybuchnie ponownie. Większość osób, które znam, ma takie podejście, że nie można iść na ustępstwa. To tylko rozochoci Rosję i za jakiś czas będziemy mieli kolejne uderzenie - podkreślał rozmówca Andrzeja Kohuta.
Dziś ukraińskie drony zaatakowały fabrykę produkującą komponenty paliwa rakietowego w obwodzie twerskim w Rosji, a także zniszczyły magazyn ropy naftowej w Bałaszowie w obwodzie saratowskim. Ponadto na okupowanych terytoriach w rejonie donieckiej Jałty trafiono w miejsce, w którym stacjonowała jednostka wojska rosyjskiego.
Ukraińskie siły zaatakowały także punkt dowodzenia dronami w rejonie miejscowości Riwnopilla oraz zgrupowanie żołnierzy rosyjskich w okolicy wsi Dorożnianka w obwodzie zaporoskim.