"Myślę, że Prawo i Sprawiedliwość pozostaje faworytem wyborów (do Parlamentu Europejskiego): w sensie zajęcia pierwszego miejsca - bo oczywiście zajęcie pierwszego miejsca nie zawsze oznacza, że jest się politycznym zwycięzcą wyborów" - ocenił w Porannej rozmowie w RMF FM prof. Rafał Chwedoruk. Jak obrazowo stwierdził: "Odróżniałbym życie społeczne od sportu: tu nie będzie Piasta Gliwice. Tu wygra Legia Warszawa albo Lech Poznań". Zdaniem politologa, Wiosna Roberta Biedronia może być "niemal pewna" wejścia do europarlamentu, Konfederacja KORWiN Braun Liroy Narodowcy - nie.

Odnosząc się natomiast do kończącej się kampanii wyborczej, prof. Chwedoruk ocenił, że "polska polityka jest już w Ameryce". "Jest to kolejna kampania wyborcza, która jest amerykańską kampanią, tzn. koncentruje się na kwestiach marketingowych, a nie na jakkolwiek pojętej ideologii, kwestie personalne dominują nad jakimikolwiek merytorycznymi, jest pełna emocji" - mówił ekspert.

Prof. Rafał Chwedoruk o powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki: Miał być biały koń, wyszła nasza szkapa

"Miał być biały koń, a bardziej wyszła z tego nasza szkapa" - tak prof. Rafał Chwedoruk skomentował w internetowej części Porannej rozmowy w RMF FM powrót Donalda Tuska do polskiej polityki. Jak tłumaczył: oznacza to "przekonywanie już przekonanych". "Donald Tusk w docieraniu do najbardziej liberalnego elektoratu utrzymał olbrzymią część swojej dawnej skuteczności, natomiast jest jednym z symboli konfliktu, który trwa od 2006 roku, i choćby nie wiem jak bardzo ocieplał swój wizerunek, to pozostanie co najwyżej kandydatem do bycia liderem liberalnej strony sporu politycznego" - mówił politolog.

Przewidywał również przyszłość przedsięwzięcia pod szyldem: "Koalicja Europejska". "Możliwości są dwie: jeśli KE uzyska wynik porównywalny do wyniku PiS, to długopis zatwierdzający biorące miejsca na listach w wyborach jesiennych (...) będzie dzierżył dotychczasowy lider (Grzegorz Schetyna - przyp. RMF). Natomiast jeśli zwycięstwo PiS będzie bardzo wyraźne i powszechnie zostanie odebrane jako jednoznaczne, wówczas - jak sądzę - zostanie podjęta próba wywrócenia stolika" - prognozował Chwedoruk. "Stronnicy Donalda Tuska podejmą taką próbę i dojdzie do próby zastąpienia sojuszu międzypartyjnego formułą sojuszu autorytetów - najwyższy autorytet będzie dzierżył rzeczony długopis" - podsumował.

Posłuchaj rozmowy Roberta Mazurka z prof. Rafałem Chwedorukiem:

Robert Mazurek: W ostatnim dniu kampanii wyborczej czas na podsumowania. Nasz pan od polityki - prof. Rafał Chwedoruk. Najpierw pytanie, kto wygra wybory? Pójdziemy z tym do bukmacherów i obstawimy.

Prof. Rafał Chwedoruk: Było takie niemieckie powiedzenie: "Acht und achtzig Professoren..." Obserwując polską politykę, to bardziej wiarygodni od politologów i socjologów stają się aktorzy wypowiadający się bardzo często o życiu publicznym. Na ich wypowiedzi warto zwrócić uwagę. Ad rem, myślę, że to PiS pozostaje faworytem wyborów - w sensie zajęcia pierwszego miejsca. Ale zajęcie pierwszego miejsca nie zawsze oznacza, że się jest politycznym zwycięzcą wyborów, choćby samorządowych.

Tak samo mówią na razie bukmacherzy. Jeśli postawimy złotówkę na zwycięstwo PiS-u, i jeśli wygra PiS - to dostaniemy 1,57. Gdyby wygrała Koalicja Europejska - dostaniemy 2,23. Ale prawdziwy jest raj, jeśli postawimy na jedną z tych trzech większych partii. Za Wiosnę dostaniemy 100 złotych za każdą postawioną złotówkę, 500 - za Konfederację i 700 za partię Kukiza. Ale gdyby państwo mieli dużo pieniędzy i liczyli, że wygra partia Razem, to za złotówkę jest - uwaga - 3,5 tysiąca. To jak, panie profesorze, stawiamy na Zandberga?

Ja bym jednak odróżniał trochę życie społeczne od sportu. Tu nie będzie Piasta Gliwice. Tu wygra Legia lub Lech Poznań.

Skoro Legia albo Lech Poznań, to porozmawiajmy: kto jeszcze zagra w pucharach, czyli miejsce trzecie, czwarte, piąte. Kto wejdzie do europejskich pucharów? Do Brukseli? Wiosna? Konfederacja? Kukiz? Kto z nich?

Myślę, że z trzech wymienionych przez pana redaktora niemal pewny tego może być podmiot wymieniony na pierwszym miejscu w postaci Roberta Biedronia. Dlatego że mimo nie najlepszych sondaży, ma skąd czerpać wyborców, przy wysokiej mobilizacji liberalnego elektoratu motywowanego różnego rodzaju antyklerykalnymi tematami ta przestrzeń się trochę w ostatnich dniach pewnie powiększyła. Natomiast pozostali dwaj gracze, myślę, że toczą między sobą bardzo zacięty mecz - pada dużo bramek, chociaż trudno powiedzieć, że mecz jest na szczególnie wysokim poziomie.

Tam na razie dochodzi do szarpaniny dość mocnej. Myśli pan, że Konfederacja nie wejdzie?

Myślę, że nie może być tego pewna. Warto zwrócić uwagę, że w poprzednich wyborach do Parlamentu Europejskiego Komitet Janusza Korwina-Mikke wszedł. Natomiast Konfederacja nie jest z nim tożsama.

Panie procesorze, a co Pan zapamięta z kampanii? Co zapamięta zawodowiec z ostatniej kampanii wyborczej. Bo ja złapałem się na tym, że nie pamiętam nic z poprzedniej, a i z tej nie zapamiętam zbyt wiele.

Bardzo dobrze, że pan niczego nie zapamięta.

...że starsi ludzie już powinni o dzieciach myśleć?

Ktoś kiedyś zgryźliwie zauważył, że polscy politycy w 89 obiecali nam, że będzie jak w Ameryce, tylko zapomnieli dodać, że mieli na myśli Południową. A mówiąc całkiem serio, to polska polityka jest już w Ameryce.  Tzn., że jest to kolejna kampania wyborcza, która jest amerykańską kampanią, czyli koncertuje się na kwestiach marketingowych, a nie na jakkolwiek pojętej ideologii. Kwestie personalne dominują nad jakimikolwiek merytorycznymi, jest pełna emocji, a politycy muszą się dostosować

Wcale nie jest pełna emocji moim zdaniem, chyba że ja jestem tak gruboskórny, że do mnie już nic nie trafia, ale właśnie ja mam wrażenie, że oczekiwałem tutaj jakiejś erupcji, jakiegoś niebywałego zupełnie zaangażowania, a wszystko jest takie grzeczne w sumie.

Ależ absolutnie nie jest grzeczne, tyle tylko, że te emocje adresowane są do dokładnie zweryfikowanych grup wyborców.

Czyli nie do mnie?

Tak, pan redaktor zapewne jest już zakwalifikowany do żelaznego elektoratu i nie ma sensu o pana zabiegać, bo już pewnie wiadomo, na kogo pan zagłosuje.

A to jest najśmieszniejsze, że kompletnie to jest mylne. Ja zresztą nie mogę powiedzieć co ja robię z kartą wyborczą - mogę powiedzieć tylko tyle, że własnoręcznie jej nie wrzucam. Ja nie mogę po prostu z pełnym sercem oddać głosu na żadną z tych partii, więc oddaję to w ręce specjalistki. Dobrze, ale panie profesorze - mówiąc poważnie o kampanii: dlaczego w tej kampanii w ogóle, nawet śladowo nie pojawił się temat europejski?

Nie pojawił się po pierwsze dlatego, że to nie interesuje większości wyborców, choćby dlatego, że jest tak naprawdę skomplikowany, abstrakcyjny itd. Po drugie nie pojawił się także dlatego, że gdybyśmy zaczęli szczerze rozmawiać w tej chwili o sytuacji międzynarodowej, to niekoniecznie brzmiałoby to dla nas optymistycznie. Polska jest - by pozostać przy sportowych metaforach - boiskiem, na którym gra Washington D.C. United z Herthą Berlin - pada dużo bramek. Nie jest to bynajmniej jedyne boisko oczywiście ...

Mam wrażenie, że czasami jeszcze Maccabi Tel Awiw tutaj grywa również i tak przynajmniej wyglądało to ostatnio.

Nie, ja myślę że jest zapewne asystent trenera w Washington D.C. United.

No może może, ale tak przechodząc z języka sportowego na polityczny. Temat europejski się nie pojawił, pan powiedział u nas w studiu ponad dwa miesiące temu, 5 marca, że to piątka Kaczyńskiego ustawi kampanię wyborczą. No i co ustawiła?

Tak, dlatego że Prawo i Sprawiedliwość, które pozyskało wielu wyborców socjalnych, wielu wyborców, którzy po prostu się nie interesują na co dzień polityką, zdołało podtrzymać przewagę w sondażach - niewielką, rachityczną, ale zdołało: mimo perspektyw demobilizacji tego elektoratu.

To zobaczymy właśnie: czy elektorat się zdemobilizował czy zmobilizował. Czy powódź wpłynie na wyniki wyborów?

Nie widzę mimo wszystko kandydata na polskiego George'a W. Busha czy Gerharda Schroedera, którzy na powodziach niegdyś w ostatniej chwili ratowali swoje kampanie...

Prezydent Zdrojewski został prezydentem Wrocławia, bo walczył we Wrocławiu w 1997 roku...

Został, ale myślę, że akurat, jak spojrzymy sobie na mapę polityczną Wrocławia i zanalizujemy poszczególne wybory, to w tych miejscach, które były najsilniej dotknięte przez powódź, opcja liberalna nie może liczyć na tak duże poparcie.

Ale pamięta pan, jak w ‘97 roku Włodzimierz Cimoszewicz - mistrz świata w robieniu sobie krzywdy w kampaniach - powiedział, że rolnicy powinni się ubezpieczać - czym naprawdę nie pomógł swojej partii, oj nie pomógł.

Myślę, że zapewne kluczowi politycy w najważniejszych partiach dostali teraz, w obliczu powodzi, stosowne instrukcje za pomocą SMS-ów.

Żeby nie mówić.

Wtedy nie było jeszcze SMS-ów.

Czy film braci Sekielskich zmienił kampanię wyborczą? Czy wpłynął na sympatie Polaków?

Myślę, że on generalnie wpłynął na życie społeczne i będzie się w różny sposób ciągnął za polską polityką - natomiast podziały trwające od 2006 roku są tak bardzo ugruntowane, że nie sądzę, by nawet najbardziej wstrząsający, jak ten, film był w stanie w sposób rewolucyjny owe sympatie i antypatie zmienić.

Zobacz najciekawsze fragmenty internetowej części rozmowy: