Jan Kasprowicz uważany jest za jednego z najwybitniejszych poetów w dziejach literatury polskiej. Stawiany jest na równi z Adamem Mickiewiczem. Ostatnie lata życia spędził na Harendzie, w domu na stoku Gubałówki. Tu kilka lat po jego śmierci powstało mauzoleum, a w 1950, dzięki staraniom żony Kasprowicza, Marii, także jego muzeum.

Jan Kasprowicz uważany jest za jednego z najwybitniejszych poetów w dziejach literatury polskiej. Stawiany jest na równi z Adamem Mickiewiczem. Ostatnie lata życia spędził na Harendzie, w domu na stoku Gubałówki. Tu kilka lat po jego śmierci powstało mauzoleum, a w 1950, dzięki staraniom żony Kasprowicza, Marii, także jego muzeum.
Mauzoleum Jana Kasprowicza na Herendzie /Maciej Pałahicki /RMF FM

Kasprowicz, nieco teraz zapomniany, był jednym z najważniejszych twórców Młodej Polski. Poeta, dramaturg, krytyk literacki i tłumacz. Związany był z kilkoma głównymi nurtami młodopolskiej liryki, przede wszystkim z naturalizmem, symbolizmem oraz ekspresjonizmem. To prekursor nowoczesnego wiersza wolnego, katastrofizmu oraz szeregu tendencji prymitywistycznych we współczesnej sztuce.

Jan Kasprowicz znany jest przede wszystkim jako poeta przedstawiciel Młodej Polski, autor takich wierszy jak "Krzak dzikiej róży" czy "Księga ubogich"; tłumacz znanych dzieł literatury europejskiej, autor dramatów i recenzji teatralnych. Był nie tylko znanym literatem i szanowanym profesorem Uniwersytetu Lwowskiego, ale i wesołym towarzyszem wieczorów w zakopiańskich kawiarniach, gdzie bywał często ze swoimi przyjaciółmi - Stefanem Żeromskim i Leopoldem Staffem, Witkacym i wieloma innymi.

Willa Kasprowicza na Harendzie - od 1950 r. jego muzeum - znajduje się w połowie drogi między Zakopanem a Poroninem. Wejście do niej prowadzi przez werandę latem ozdabianą ulubionymi przez Kasprowicza nasturcjami, z której roztacza się wspaniały widok na góry.

W willi na Harendzie zwiedzać można jadalnię, salonik i sypialnię oraz galerię obrazów malarza Władysława Jarockiego, zięcia Kasprowicza.

Eksponowane w nich są pamiątki po poecie i jego rodzinie: meble, obrazy, książki, fotografie. Wnętrza mieszkalne pozostawiono w takim stanie, jak przekazała je zmarła w 1968 r. Maria Kasprowiczowa. W salonie przyciągają uwagę portrety malowane pastelami przez Stanisława Ignacego Witkiewicza. Jeden przedstawia Kasprowicza tuż przed śmiercią, a drugi jego żonę w 1937 r. Są tutaj także dwa rzeźbiarskie przedstawienia poety: maska pośmiertna zdjęta w dniu śmierci przez góralskiego artystę Stanisława Gąsienicę Sobczaka - Jochyma oraz głowa wykonana jeszcze w XIX w. przez Antoniego Popiela.

Muzeum na Harendzie prowadzone jest od lat przez Stowarzyszenie Przyjaciół Twórczości Jana Kasprowicza.

To jedno z 30 mauzoleów w Polsce

Obok willi, wśród drzew stoi granitowe mauzoleum wzniesione z inicjatywy Marii Kasprowiczowej. To wyjątkowa, przepiękna budowla, która jednak zazwyczaj omijana jest przez turystów. Do środka nie można wejść, nas oprowadza po nim kustosz muzeum Małgorzata Karpiel.

Do mauzoleum wchodzi się po granitowych schodach. U ich szczytu znajdują się piękne miedziane wrota wykonane przez Franciszka Strynkiewicza. Za nimi znajduje się krypta Jana Kasprowicza. Wrota przedstawiają świętego Franciszka, Matkę Boska, muzykantów, znaki zodiaku. Za tymi miedzianymi wrotami znajduje się krata projektowana przez Władysława Jarockiego i po jej otwarciu wchodzimy do krypty - mówi Małgorzata Karpiel.

Budowla sama w sobie jest niesamowita, bo w Polsce mamy tylko około 30 mauzoleów. Po śmierci Jana Kasprowicza jego osobę, jego dzieło otaczał wielki kult pośmiertny. Ci, którzy chcieli upamiętnić go, szczególnie jego żona Maria, zdecydowali się na budowę ogromnego grobowca, właśnie w typie mauzoleum - przypomina nasza przewodniczka.

Jan Kasprowicz miał właściwie dwa pogrzeby, bo kiedy zmarł w 1926 roku było zbyt mało czasu, by zdążyć z budową grobowca. W związku z tym został pochowany tymczasowo na starym cmentarzu na Pęksowym Brzyzku. Zawiązał się komitet uczczenia pamięci Jana Kasprowicza, którym kierował jego przyjaciel Leopold Staff, potem Kornel Makuszyński.

Siedem lat zbiórki, potem pogrzeb z udziałem 10 tys. osób

Od początku komitet borykał się z problemami finansowymi. Karol Stryjeński, który na prośbę żony poety zaprojektował grobowiec, wykonał projekt wielkiego mauzoleum. Konieczna była zbiórka publiczna i z całego kraju przesyłano na Harendę pieniądze na budowę pomnika-grobowca. Trwało to siedem lat. Maria Kasprowiczowa, kiedy zabrakło pieniędzy, nie zawahała się zwrócić się z prośbą do marszałka Piłsudskiego, który jako jeden z pierwszych przekazał kwotę na budowę mauzoleum. Z Karolem Stryjeńskim pojechali do marszałka prosić o wsparcie i z różnych ministerstw otrzymali sporą dotacje wynoszącą 60 tysięcy złotych - mówi Małgorzata Karpiel. Zbiórka ciągnęła się siedem lat.

Stryjeński wyjechał w 1928 roku z Zakopanego i zmarł cztery lata później w Warszawie. Nie doczekał końca budowy. Dopiero w 1933 roku, dokładnie w siódmą rocznicę śmierci poety, czyli 1 sierpnia, Jan Kasprowicz wrócił na Harendę. I to była ogromna manifestacja. Pogrzeb, jak podaje prasa, z udziałem około dziesięciu tysięcy osób - dodaje Małgorzata Karpiel. 

To mauzoleum jest jednym z piękniejszych przejawów art deco w polskiej architektonicznej. Dla wielu jest to prawdziwa perła tego okresu. Zdumiewające jest to, że właściwie jest zupełnie niedostrzegany. Wiele osób nie ma pojęcia, że w Zakopanem mamy tak wybitne dzieło sztuki art deco. Sama architektura - projekt Stryjeńskiego - ale także detale - drzwi miedziane, płaskorzeźby czy też piękny ołtarz w kaplicy znajdującej się nad kryptą, dłuta Jana Szczepkowskiego. To są bezcenne zabytki - podkreśla kustosz. W kaplicy tej, a właściwie kapliczce, na szczycie mauzoleum, pochowana została ostatnia żona Kasprowicza - Maria.

Górna część domu Jana Kasprowicza nie jest udostępniania do zwiedzania. Znajdowało się tam mieszkanie córki Kasprowicza - Anny i jej męża Władysława Jarockiego, który był malarzem. Góra jest miejscem, gdzie wciąż prowadzi się różne badania, różne prace. Jest tu wiele skarbów, które także sami odkrywamy. W zbiorach państwa Jarockich znajduje się miedzy innymi gipsowy odlew głowy wawelskiej, wykonanej przez Ksawerego Dunikowskiego. W latach 20. ubiegłego roku Dunikowski realizował zamówienie, które polegało na wykonaniu głów do sali Poselskiej Zamku Królewskiego na Wawelu. Chodziło o uzupełnienie brakujących słynnych głów wawelskich. My wiedzieliśmy, że jest to dzieło Dunikowskiego, że ta portretowana osoba, która jak się teraz okazało, miała przedstawiać Annę Jagiellonkę, to jest Anna Jarocka. Ale to było też odkrycie dla pracowników Zamku Królewskiego. Pani Agnieszka Janczyk, która była kuratorem wystawy, jaka niedawno się zakończyła "Artysta dla Niepodległej - Dunikowski i odnowa Wawelu", na tej ekspozycji, w miejscu, gdzie chciała pokazać głowę Anny Jagiellonki, umieściła tylko fotografię, bo nie miała świadomości, że taki odlew, taka głowa znajduje się w muzeum na Harendzie. To jest nowe odkrycie, które z pewnością będzie miała dalszy ciąg - mówi Małgorzata Karpiel.

Muzeum na Harendzie skrywa z pewnością jeszcze wiele tajemnic i wiele skarbów, które czekają na odkrycie. Warto je odwiedzić choćby po to, by przypomnieć sobie postać wielkiego poety i zobaczyć, jaką cześć oddawano mu za życia i po śmierci.