Polityka zagraniczna Donalda Trumpa może spowodować, że wyczekiwany od czterech lat przez fanów piłki nożnej tegoroczny mundial może zostać zbojkotowany. Otwarcie mówi o tym Dania, która zapowiada, że jeśli awansuje na turniej, a amerykański przywódca zrealizuje zapowiedzi o zajęciu Grenlandii, to duńscy piłkarze na mistrzostwach świata się nie pojawią.
- Dania rozważa bojkot piłkarskiego mundialu 2026 w USA, Meksyku i Kanadzie w związku z napięciami dotyczącymi Grenlandii.
- Premier Danii Mette Fredriksen zapowiedziała, że w przypadku agresji relacje z USA zostaną zamrożone.
- W barażach do MŚ Dania zmierzy się 26 marca z Macedonią Północną. Ewentualny finał baraży zagra z Czechami lub Irlandią.
- Niemcy również rozważają bojkot lub inne formy nacisku na prezydenta Donalda Trumpa w sprawie Grenlandii.
- Więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
Bojkot tak prestiżowego turnieju, jak mundial, którym grozi Dania - choć jeszcze nie ma gwarancji, że się tam zakwalifikuje - z pewnością byłby dla Donalda Trumpa sporym problemem. Ucierpiałby wówczas przede wszystkim wizerunek USA na świecie, nawet biorąc pod uwagę fakt, że Stany Zjednoczone nie są jedynym gospodarzem mundialu. Zorganizują go bowiem z Meksykiem i Kanadą.
Duńska federacja zdaje się całkiem na serio rozważać scenariusz zbojkotowania udziału tej reprezentacji w największym tegorocznym święcie piłkarskim.
Jak powiedział w rozmowie z dziennikiem "BT" duński historyk sportowy Svend Rybner, "nasza federacja piłkarska nie będzie miała wyjścia i będzie musiała tak zrobić". Byłoby to nieprawdopodobne uczestniczyć w imprezie sportowej, której gospodarzem jest kraj, który militarnie naruszył granice naszego królestwa - wyjaśnił.
Dodał, że w sytuacji inwazji USA na duńskie - jak podkreśliła premier tego kraju Mette Fredriksen - zatrzyma się po prostu wszystko w stosunkach z agresorem. "Śledzimy sytuację polityczną bardzo uważnie i na bieżąco, lecz na dziś jesteśmy skoncentrowani tylko na marcowych barażach" - wyjaśniła duńska federacja piłkarska pisemnie redakcji "BT".
W barażach do MŚ Dania spotka się w półfinale 26 marca w Kopenhadze z Macedonią Północną. Jeśli wygra, decydujący o grze na mundialu mecz rozegra ze zwycięzcą starcia Czechy - Irlandia.
Dania nie jest jednak jedyną, która rozważa tak drastyczny ruch. Rzecznik ds. polityki zagranicznej niemieckiej chadecji (CDU/CSU) Juergen Hardt zasugerował, że bojkot tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej byłby formą nacisku na prezydenta USA Donalda Trumpa w sporze o Grenlandię.
W rozmowie z "Bildem" ocenił, że odwołanie mundialu byłoby ostatecznym krokiem, by skłonić Trumpa do rozsądku.
Hardt - wieloletni poseł do Bundestagu i zaufany doradca kanclerza Niemiec Friedricha Merza - zwrócił uwagę na fakt, że mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2026 roku mają dla amerykańskiego prezydenta szczególne znaczenie. Odwołanie turnieju byłoby ostatecznością, aby skłonić prezydenta Trumpa do rozsądku w kwestii Grenlandii - powiedział w piątek Hardt
Jednocześnie wyraził przekonanie, że "w sprawie Grenlandii możliwe jest wypracowanie w ramach NATO lepszego porozumienia dotyczącego bezpieczeństwa". Polityk pozytywnie ocenił decyzję Niemiec o wysłaniu żołnierzy Bundeswehry na wyspę, nazywając te działania "odważnym posunięciem".
Mundial w USA, Kanadzie i Meksyku rozpocznie się 11 czerwca i potrwa do 19 lipca 2026 roku. Pod jednym względem będzie rekordowy - po raz pierwszy w historii weźmie w nim udział 48 reprezentacji. Niemcy dotąd nigdy nie zbojkotowały piłkarskich mistrzostw świata.
Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie mówił w ostatnich dniach o konieczności przejęcia Grenlandii, należącej formalnie do Danii, przez Stany Zjednoczone.
W reakcji na zapowiedzi amerykańskiego przywódcy kilka państw europejskich, m.in. Szwecja, Norwegia, Finlandia, Niemcy, Francja i Holandia, poinformowało o wysłaniu swoich żołnierzy na wyspę. Kontyngenty liczą od jednego do kilkunastu oficerów, którzy biorą udział w ćwiczeniach wojskowych Operation Arctic Endurance. Potrwają one do soboty.


