Po rocznej przerwie środkowy PGE Skry Bełchatów Karol Kłos wrócił do reprezentacji Polski i wraz z drużyną przygotowuje się do trudnego sezonu. "Jestem głodny sukcesu. Chcę się też dobrze bawić. Tak podchodzę do życia, ale i do siatkówki" – podkreśla Kłos w rozmowie z Patrykiem Serwańskim. Siatkarz opowiedział też o swoich wakacjach, które spędził na Malediwach, a jako kibic Legii ocenił dla nas walkę o tytuł piłkarskiego mistrza Polski. Nie zabrakło pytań związany z Vitalem Heynenem czy Wilfriedo Leonem.

Patryk Serwański: Wracasz do reprezentacji po rocznej przerwie. Jak się czujesz? Czy jesteś pełen energii i chęci, żeby znów odgrywać ważną rolę w drużynie narodowej?

Karol Kłos: Gdybym nie był pełen chęci, gdybym nie był pełen energii, to by mnie na tym zgrupowaniu nie było. Z pewnych powodów nie grałem w reprezentacji przed rokiem. Mogę żałować, bo koledzy zdobyli Mistrzostwo Świata. Aczkolwiek nie jest powiedziane, że ze mną w składzie też by zdobyli, gdybym się załapał w ogóle do składu. Ale jestem mega szczęśliwy i - chyba mogę powiedzieć - zajarany reprezentacją. Ten sezon ligowy dla PGE Skry Bełchatów nie był najlepszy i tym bardziej jestem głodny sukcesów i tego, żeby się dobrze bawić. Tak podchodzę do życia i do siatkówki. Myślę, że czerpanie przyjemności jest bardzo ważne i taki jest mój plan na ten sezon reprezentacyjny.

Czy przed zgrupowaniem rozmawiałeś z trenerem Vitalem Heynenem o swojej roli w drużynie? W poprzednim sezonie ustaliła się pewna hierarchia jeśli chodzi o zespół. Teraz wracasz. Znamy Twoje umiejętności, doświadczenie. Trener naświetlił jak to widzi?

Miałem okazję z nim porozmawiać i trochę lepiej go poznać. Zresztą dużo opowiadali mi koledzy. Usłyszałem bardzo dużo pozytywnych opinii. Rozmawianie to oczywiście jedno, a po prostu trzeba udowodnić graniem i podczas treningów na co mnie stać. Tym muszę się obronić wyłącznie. Dlatego zacieram ręce i cieszę się, że w pełni zdrowia i z dobrym humorem, bo spotkam swoich dobrych kolegów, będę mógł grać w reprezentacji. To dla mnie będzie ogromne wyróżnienie do końca kariery.



Jesteś ciekawy metod treningowych Vitala Heynena? On stara się robić wszystko, by siatkarze się nie nudzili. Czasami jest oryginalnie, czasami zaskakująco.

Jestem ciekaw, bo dużo dobrego słyszałem. Chłopaki bardzo dobrze się bawili w tej reprezentacji i to było widać w poprzednim sezonie. Ta drużyna się stworzyła i była silna razem. Oczywiście poszczególni siatkarze byli bardzo ważni, ale trener podkreśla, że siłą naszej drużyny jest właśnie grupa, a nie indywidualności. Miałem okazję trenować już z kilkoma szkoleniowcami - czy w klubie czy w reprezentacji. Zobaczymy, co nowego wydarzy się teraz.

Mówisz o dobrym humorze, pozytywnym nastawieniu. Ciężko było się zresetować po sezonie ligowym. PGE Skra Bełchatów dobrze spisała się w Lidze Mistrzów, ale w Plus Lidze po prostu zawiodła. Domyślam się, że nie było tak łatwo wrócić do tego dobrego samopoczucia, żeby fajnie wejść w sezon reprezentacyjny.

Trzeba powiedzieć otwarcie - to nie był udany sezon dla PGE Skry Bełchatów w Plus Lidze, bo przecież w Lidze Mistrzów spisaliśmy się całkiem nieźle. Dotarliśmy do półfinału i pokazaliśmy, że potrafimy nawiązać walkę z najlepszymi. No ale w polskiej lidze szło nam bardzo ciężko, a oczekiwania w PGE Skrze zawsze są duże. My też mamy duże oczekiwania wobec siebie. Chcieliśmy zakończyć sezon w maju i obronić Mistrzostwo Polski. Liga nas mocno zweryfikowała. Szóste miejsce... jest delikatny kac. Odkąd jestem w Bełchatowie - to najgorszy wynik. Staram się być optymistą i szukam zawsze pozytywnych aspektów. To była więc wielka lekcja pokory. Trzeba ciężej pracować, bo przeciwnicy nie śpią, a liga nam się bardzo wyrównała.

Teraz na zgrupowaniu reprezentacji jest was bardzo dużo. Szeroki skład pokazuje, że wzorem poprzedniego sezonu trener Vital Heynen będzie znów chciał rotować składem. Wyzwań jest bardzo dużo. Pytanie, czy nie za dużo. Liga Narodów, kwalifikacje olimpijskie, Mistrzostwa Europy, Puchar Świata. Chyba żaden siatkarz nie jest w stanie zagrać na wszystkich tych frontach. Wszyscy szkoleniowcy będą musieli zdecydować się na sporą rotację.

Tego grania jest bardzo dużo, ale to otwiera szansę młodym zawodnikom czy tym, którzy dotychczas w kadrze grali mniej. Będą mogli się pokazać, sprawdzić. Trener Heynen ma na to wszystko sposób. Potrafi wybrać priorytety. Nie poddaje się presji, że trzeba wszystko wygrywać, bo to nie jest odpowiednia droga.

Twój powrót do kadry to na pewno jedno z ciekawszych wydarzeń na początku zgrupowania, ale oczywiście czekamy też na Wilfriedo Leona. Dołączy do was niebawem, będzie mógł w końcu zagrać w drużynie. Oczywiście pojawia się wiele pytań o jego formę, to jak odnajdzie się w grupie. Jak podchodzisz do całej sytuacji?

To na pewno jeden z najlepszych siatkarzy świata. O jego formę bym się nie martwił. Motywacji mu nie zabraknie. Nikt mu nie kazał grać w tej reprezentacji. On tego bardzo chciał. Będzie chciał udowodnić wiele rzeczy i wygrać imprezy dotychczas dla niego niedostępne. Myślę też, że przed nim trudne zadanie. Nasza drużyna przed rokiem się obroniła. Wywalczyliśmy mistrzostwo świata. Mamy zespół przygotowany do walki o najwyższe cele. Aczkolwiek mówimy o jednym z najlepszych siatkarzy globu. Jeżeli grupa będąca wokół niego mu pomoże,m to on w tych najważniejszych meczach może przechylać szalę zwycięstwa. We Włoszech przegrali teraz finał, ale w ostatnim pojedynku zaserwował chyba 7 asów. Każdy jego serwis był zagrożeniem. Naprawdę bardzo dobry zawodnik, ale wchodzi do reprezentacji mistrzów świata. Sam jestem ciekawy jak się odnajdzie. Wszyscy czekamy, żeby go po prostu lepiej poznać, zobaczyć jakim jest człowiekiem.

Kilka miesięcy temu pytałem o to Piotrka Nowakowskiego i chciałem zadać ci podobne pytanie. Jesteś jednym z bardziej doświadczonych zawodników w kadrze...

Niedługo z trójką z przodu...

No i czy w związku z tym napędza cię myśl o Igrzyskach w Tokio za rok? Chcesz tam pojechać? To ważna motywacja związana z grą w reprezentacji? To jest magnes, który przyciąga i kusi.

Zdecydowanie tak. Większej motywacji się nie znajdzie. Byłem już na igrzyskach. Wszyscy liczyliśmy na więcej jeśli chodzi o wyniki, ale poczułem jak to jest być olimpijczykiem. I teraz to moje główne marzenie. Pojechać znów na taką imprezę i z czymś z niej wrócić. Nasza drużyna z roku na rok jest coraz mocniejsza i jest w stanie sięgnąć po najwyższe trofea i po medale. To jest moje marzenie, by z tą grupą tam być. Może to tylko marzenie, bo wiele rzeczy musi się jeszcze wydarzyć. Wiele rzeczy się już w moim życiu wydarzyło. O różnych sprawach marzyłem, nie spodziewałem się, że się wydarzą, a później to stawało się prawdą. Zatem warto marzyć.

Na koniec pozwolę sobie odejść trochę od siatkówki. Pamiętam, że kilka lat temu dostałeś od piłkarzy Legii koszulkę z autografami. Jeśli preferencje się nie zmieniły i nadal jesteś fanem Legii to chciałem spytać w kontekście Ekstraklasy. Legia czy Piast?

Ja się urodziłem w Warszawie na Solcu. Musiałem być Legionistą, z czego się bardzo cieszę. Od dziecka śledziłem wyniki klubu. Teraz byłem na meczu z Pogonią Szczecin. Niestety w tych ostatnich meczach Legia nie zagrała na miarę oczekiwań. Teraz piłkarze mają trudne zadanie. Ciężko się gra z myślą, że nie wszystko zależy od ciebie. Możesz wygrać, ale jeśli Piast też wygra, to mistrzostwa nie będzie. A dochodzą mnie różne słuchy, że Lech niekoniecznie zagra fair. Nie wiem... To tylko plotki, nikogo nie oceniam, ale takie plotki słyszałem, że wszyscy nie chcą, by tytuł znów trafił do Warszawy. Ja jako sportowiec wierzę do samego końca, że wszystko odbędzie się sprawiedliwie, a wygra po prostu najlepszy.

Spędziłeś trochę czasu na Malediwach. Opowiedz nam jeszcze, jak się tam wypoczywało i czy polecasz taki kierunek, bo w końcu zaczynamy sezon wakacyjny.

Malediwy to na pewno kierunek warty każdej złotówki. Świetnie tam odpocząłem. Cisza, spokój. Jeżeli chcesz chodzić boso, to chodzisz boso. Jeżeli nie chcesz myć głowy, to przepłuczesz ją w oceanie i możesz trzy dni chodzić. Stosowałem. Nie to, że jestem brudasem, ale tam jest taka wilgotność, że i tak głowa po myciu zaraz jest przetłuszczona. Tam jest totalny luz, świetni ludzie, piękna woda, piękny piasek. Było dużo rzeczy do roboty, choć przestrzegano mnie, że mogę się nudzić. Tu pozdrawiam moją żonę, bo także dzięki niej się nie nudziłem. Wszystkim polecam. Trochę daleko, ale to było coś innego.