​Od śmierci Ewy Tylman minęło już ponad 10 lat, a w sprawie wciąż pojawiają się wątpliwości i nadal nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia sądu. We wtorek sprawa Adama Z. po raz kolejny pojawi się na wokandzie poznańskiego sądu.

  • Sąd w Poznaniu ponownie zajmie się sprawą Adama Z. i śmierci Ewy Tylman.
  • Prokuratura chce uchylenia wyroku uniewinniającego i ponownego procesu w sprawie śmierci Ewy Tylman.
  • Okoliczności śmierci Ewy Tylman nadal nie zostały wyjaśnione.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

We wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu ma rozpoznać apelacje od wydanego w ub. roku przez poznański sąd okręgowy wyroku uniewinniającego Adama Z. ws. śmierci Ewy Tylman. Prokuratura domaga się uchylenia orzeczenia i przekazania sprawy do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

Sprawa Ewy Tylman

Ewa Tylman zaginęła w listopadzie 2015 r. - po kilku miesiącach z Warty wyłowiono jej ciało. Ze względu na znaczny rozkład zwłok biegli nie byli w stanie jednoznacznie określić przyczyny śmierci. Według aktu oskarżenia 23 listopada 2015 r. Adam Z. zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Zarzucane Adamowi Z. zabójstwo z zamiarem ewentualnym to zbrodnia zagrożona karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Po ponad 10 latach od śmierci Ewy Tylman w sprawie Adama Z. wciąż nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia sądu.

Sąd Okręgowy w Poznaniu już trzykrotnie rozpoznawał sprawę i trzykrotnie uniewinniał Adama Z. Dwa pierwsze wyroki wydane przez sąd I instancji zostały uchylone przez sąd apelacyjny, a sprawa była kierowana do ponownego rozpoznania.

Adam Z. zabrał głos. "Nie pamiętam"

Pierwszy proces Adama Z. przed poznańskim sądem ruszył w styczniu 2017 roku. Oskarżony nie rozmawiał z mediami. Po raz pierwszy sprawę i toczące się procesy skomentował dopiero w ub. roku - po trzecim wyroku uniewinniającym wydanym przez Sąd Okręgowy w Poznaniu.

Sam chciałbym się dowiedzieć, co tam się wtedy stało. (...) Próbowałem już wielu rzeczy, żeby się dowiedzieć, co mogło się tam wydarzyć, ale nie wiem. Nie pamiętam - mówił wówczas dziennikarzom Adam Z.

Pytany, czy po latach udało mu się ułożyć życie, odpowiedział: "Radzę sobie". Mam pracę, mam gdzie mieszkać, więc jest dobrze - powiedział. 

Pytany, czy nadal odczuwa piętno zarzutów z aktu oskarżenia, powiedział, że "tak, chodzi to za nim". Nie raz - czy to na Facebooku, czy na innych portalach społecznościowych - ktoś mi napisze, że jestem mordercą, zabójcą, że jutro będę siedział. Więc tak. Ale większość, mimo wszystko, jest pozytywnych komentarzy w moją stronę - podkreślił.

Zaznaczył, że Ewa Tylman była jego bardzo dobrą koleżanką. Pytany, czy mu jej brakuje, odparł: Oczywiście że brakuje. Ona mi pomogła bardzo w mojej pracy, więc to naturalne, że tak

Adam Z. pytany, czy rozumie żal ojca Ewy Tylman, który po tylu latach nie zna dokładnych okoliczności śmierci córki, powiedział: Nie mam dzieci i nie będę raczej ich miał. Mogę próbować to zrozumieć.

Rodzina Ewy Tylman domaga się sprawiedliwości

Po wydanym w ub. roku wyroku ojciec Ewy Tylman - Andrzej, nie chciał rozmawiać z mediami. Wcześniej, w trakcie toczącego się procesu podkreślał, że mimo długiego śledztwa i trzech procesów rodzina kobiety nadal nie zna dokładnych okoliczności śmierci 26-latki.

Kiedy przed sądem kończył się trzeci proces Adama Z., Andrzej Tylman podkreślał, że wciąż ma nadzieję na sprawiedliwość. Po wygłoszeniu przez strony mów końcowych i po wyjściu z sali rozpraw Andrzej Tylman został zapytany przez dziennikarzy, czy po wielu latach od śmierci jego córki wyrok skazujący Adama Z. za przestępstwo nieudzielenia pomocy byłby dla niego i rodziny satysfakcjonujący. Niech on poczuje to, co my czujemy. Niech wie, że nie jest bezkarny - powiedział.

Dodał, że Adam Z. "powinien w końcu wstać i powiedzieć, co się tam stało". On tego nie chce powiedzieć. On się boi. To widać po nim, że się boi - bo on wszystko wie. To jest jego tajemnica i on nie chce tego mówić. Ma obrońcę i się na tym opiera - podkreślił Andrzej Tylman.

Sprawa Ewy Tylman "została bardzo źle poprowadzona"

Uzasadniając w ub. roku wyrok uniewinniający Adama Z., sędzia Andrzej Klimowicz rozpoczął od zwrócenia się do rodziny Ewy Tylman. Podkreślił, że "cały skład sądowy chciałby wyrazić wyrazy współczucia dla rodziny Ewy Tylman i przekazać, że sądowi naprawdę jest przykro, że nie udało się udzielić odpowiedzi i ustalić okoliczności przyczyn śmierci pokrzywdzonej Ewy Tylman".

Karnista z Uniwersytetu Warszawskiego adw. dr Łukasz Chojniak - komentując w ub. roku kolejny wyrok uniewinniający Adama Z. - zaznaczył, że proces w sprawie Ewy Tylman to przykład sprawy, która "została w sposób bardzo zły poprowadzona"

To nie oznacza, że mamy do czynienia z winnym na sali sądowej, któremu winy nie udowodniono. Tylko mamy do czynienia po prostu ze źle przygotowaną sprawą, na skutek czego oskarżony musi znosić teraz wielokrotny proces sądowy, bo sądy po prostu próbują w jakiś sposób tę zagadkę, którą przedstawiła prokuratura, rozwikłać - podkreślił ekspert.

Ekspert pytany, co jest takiego w sprawie Ewy Tylman, że po tylu latach od tamtych tragicznych zdarzeń, ta sprawa nadal wzbudza takie emocje i zainteresowanie, odpowiedział, że "każda sprawa o zabójstwo będzie wzbudzała zainteresowanie, zwłaszcza kiedy oglądamy ją z perspektywy medialnej".

Adwokat zaznaczył, że to także sprawa, w której nie wszystko jest jasne i wyjaśnione, i w której pojawia się pewna tajemnica. Nie jest jasne też, czy w ogóle dobrze wytypowano sprawcę, nie wiadomo, co się dokładnie wydarzyło - więc ta sprawa będzie przykuwała zainteresowanie i nie ma w tym nic nadzwyczajnego, że to zainteresowanie jest - powiedział.

Rażące naruszenie prawa do obrony oskarżonego

Odnosząc się do sprawy Adama Z., ekspert wskazał, że "z relacji, które płyną z sali sądowej, z uzasadnień wyroków, wynika bardzo jednoznacznie, że pierwsze czynności w tym postępowaniu zostały przeprowadzone z rażącym naruszeniem prawa do obrony oskarżonego".

Ja bym chciał, żeby prokuratura wzięła sobie do serca w końcu to, co płynie z tej sprawy, co płynie także z innych spraw, że nie ma drogi nad skróty, że uparte dążenie do tego, żeby typowanemu sprawcy za wszelką cenę przypisać sprawstwo i winę kończy się rzeczywiście klęską prokuratury. Ale przede wszystkim i - to trzeba podkreślać - takie postępowanie kończy się też dramatem wszystkich osób z nim związanych - bo to jest dramat rodziny Ewy Tylman, ale to jest też dramat oskarżonego i jego bliskich. Tu nie ma zwycięzców, to są tylko i wyłącznie osoby, które ponoszą określone krzywdy i straty związane z tym, że to postępowanie wygląda tak, a nie inaczej - mówił w ub. roku PAP Chojniak.

Tajemnicza śmierć Ewy Tylman

Po raz ostatni kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały postać Ewy Tylman w nocy z 22 na 23 listopada 2015 r. około godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Wracała z imprezy firmowej, w towarzystwie kolegi Adama Z. Po jej zginięciu w całym Poznaniu zaczęły się pojawiać plakaty ze zdjęciem pochodzącej z Konina 26-latki i z prośbą o pomoc w jej poszukiwaniach. 

Policjanci wielokrotnie sprawdzali i przeszukiwali tereny nadwarciańskie, przeglądali monitoringi i przesłuchiwali osoby, które widziały kobietę w dniu zaginięcia. Do poszukiwań, poza policją, włączyła się także straż pożarna oraz Grupa Specjalna Płetwonurków RP, a rodzina zaginionej zaangażowała prywatną agencję detektywistyczną.

Do poszukiwań użyte były łodzie, sonary, drony, śmigłowiec z kamerą termowizyjną, patrole konne, a także robot do eksploracji studzienek kanalizacyjnych. W pomoc włączyli się też niemieccy policjanci z psami specjalnie szkolonymi do poszukiwania ludzi, wówczas na kilka godzin zamknięto ulice w centrum Poznania.

Zatrzymanie Adama Z. po zaginięciu Ewy Tylman

Na początku grudnia 2015 roku - po eksperymencie procesowym, polegającym m.in. na odtworzeniu drogi, jaką pokonała wracająca nocą do domu zaginiona - policja zatrzymała Adama Z. Mężczyzna trafił do aresztu.

Ciało kobiety odnaleziono w Warcie pod koniec lipca 2016 roku, ok. 12 km od miejsca, w którym po raz ostatni zarejestrowały ją kamery monitoringu. Na podstawie znalezionych przy zwłokach elementów odzieży, a także przedmiotów osobistych, w tym karty płatniczej, ustalono że są to zwłoki zaginionej. Tożsamość kobiety potwierdziły ostatecznie badania DNA. Sekcja zwłok, ze względu na stan odnalezionego ciała, nie pozwoliła jednak na ustalenie przyczyny jej śmierci.

Śmierć Ewy Tylman - najbardziej medialna sprawa w Poznaniu

W listopadzie 2016 roku prokuratura skierowała do sądu liczący kilkadziesiąt tomów akt oskarżenia przeciwko Adamowi Z. Mężczyznę oskarżono o zabójstwo z zamiarem ewentualnym. Pierwszy proces Adama Z. ruszył w styczniu 2017 roku i była to jedna z najbardziej medialnych rozpraw w Poznaniu

W trakcie rozprawy Adam Z. przebywał w pomieszczeniu za pancerną szybą. Wszystkie osoby uczestniczące w procesie, w tym zarówno publiczność, jak i dziennikarze, byli poddani podwójnej kontroli bezpieczeństwa; po wejściu do sądu i bezpośrednio przed wejściem na salę. Porządku na sali dodatkowo pilnowali funkcjonariusze policji.

W kwietniu 2019 r. Sąd Okręgowy uznał, że Adam Z. nie zabił Ewy Tylman i uniewinnił go od zarzutu zabójstwa z zamiarem ewentualnym. W styczniu 2020 r. Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania.

Ponowny proces Adama Z. ruszył w marcu 2021 r. W maju 2022 r. Sąd Okręgowy w Poznaniu uniewinnił Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman. Od tego nieprawomocnego wyroku apelację skierowała prokuratura, zaskarżając wyrok w całości i wnosząc o uchylenie orzeczenia i skierowanie sprawy do ponownego rozpoznania. W grudniu 2023 roku Sąd Apelacyjny w Poznaniu uchylił wyrok sądu okręgowego i skierował sprawę do ponownego rozpoznania przez sąd I instancji.

Trzeci proces Adama Z. przed poznańskim sądem okręgowym rozpoczął się 30 października 2024 roku. 25 marca 2025 roku Sąd Okręgowy w Poznaniu po raz trzeci - jako sąd I instancji - wydał wyrok uniewinniający Adama Z. od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman

Uniewinniając Adama Z., sąd nie znalazł również podstaw do uznania go za winnego nieudzielenia pomocy. Apelacje pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego oraz prokuratura od tego wyroku Sąd Apelacyjny w Poznaniu ma rozpoznać 17 marca.