Wtorek, 30 czerwca 2026 roku, na długo pozostanie w pamięci mieszkańców Lublina. Tuż po godzinie 3:45 na ulicy Lipowej, jednej z najważniejszych i najbardziej ruchliwych ulic miasta, doszło do tragicznego w skutkach wypadku.
Dramat na Lipowej
Według wstępnych ustaleń policji, kierowca czarnego BMW, w którym podróżowały cztery młode osoby, nie dostosował prędkości do panujących warunków. Samochód zjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się czołowo z Toyotą. Siła uderzenia była ogromna – BMW dachowało, a 17-letnia pasażerka wypadła z auta. Jej życia nie udało się uratować, mimo natychmiastowej reakcji służb medycznych.
Na miejscu tragedii jedna rzecz rzucała się w oczy wszystkim obecnym – opony BMW były całkowicie „łyse”.
Ten samochód miał całkiem łyse opony. Jak można tak jeździć? – komentowali w rozmowie z „Faktem” świadkowie, patrząc na wrak pojazdu leżącego na dachu.
To właśnie fatalny stan techniczny ogumienia, w połączeniu z nadmierną prędkością i trudnymi warunkami na drodze, mógł doprowadzić do utraty panowania nad pojazdem i w konsekwencji – do tragedii.
Stan poszkodowanych
Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Dominik Smaga, stan poszkodowanych jest poważny. Mają urazy wewnętrzne i złamania. W ciężkim stanie ze złamanym kręgosłupem jest między innymi kierowca drugiego samochodu - Toyoty - służącego do przewozu osób, którą staranowało rozpędzone BMW.
Za kierownicą BMW siedział 19-latek. Wiózł grupę młodych ludzi. Jego najmłodszy pasażer miał szesnaście lat.
Policja bada okoliczności tragedii
Na miejscu przez wiele godzin pracowali policjanci, prokurator oraz biegli z zakresu ruchu drogowego. Wszyscy młodzi ludzie z auta trafili do szpitali, gdzie pobrano im krew do badań na obecność alkoholu i środków odurzających.
Możliwe, że jeszcze dzisiaj będzie wiadomo, czy kierowca BMW był pod wpływem alkoholu. Na wyniki badań na obecność narkotyków trzeba będzie dłużej poczekać
Ulica Lipowa przez kilka godzin była całkowicie zablokowana, a komunikacja miejska została skierowana na objazdy.