W piątkowym konkursie Pucharu Świata w skokach narciarskich w słoweńskiej Planicy po raz 200. miejsce na podium wywalczył Polak. Trzeci był Piotr Żyła, który jednak do wyniku nie przykładał wielkiej wagi. "Czwarte miejsce też byłoby dobre" - stwierdził.

Fajnie było i przyjemnie. Latanie na skoczniach mamucich, szczególnie będąc w dobrej formie, to ogromna frajda. Wynik to sprawa drugorzędna. Miło stać na podium, ale czwarte miejsce też byłoby dobre - ocenił Żyła.

Nie patrzę już na nic, tylko cieszę się tym, że mogę tu być i z każdego skoku staram się czerpać przyjemność. W takich relaksujących momentach nawet nie czuć zmęczenia sezonem. Można to robić i robić - dodał.

32-latek w Planicy bardzo dobrze prezentował się już w trakcie czwartkowych treningów i kwalifikacji. W nich uzyskał aż 247,5 m, ale podparł się przy lądowaniu.

Wszystkie skoki od 215 m są tu fajne i ciekawe. Wczoraj na treningu myślałem, że buli nie przelecę, a jednak dostałem podmuch i poszło. Skok kwalifikacyjny mogłem wykonać lepiej, ale pewne rzeczy wie się dopiero po analizie - powiedział Żyła, który na podium w Planicy stanął po sześciu latach przerwy.

W piątek uzyskał 242 i 234 m. Lepsi okazali się jedynie Markus Eisenbichler (238,5 i 233 m), który cieszył się z pierwszego pucharowego zwycięstwa oraz pewny już zdobycia Kryształowej Kuli Ryoyu Kobayashi (242 i 220 m). Niemiec i Japończyk swoje pierwsze skoki oddali jednak ze skróconego rozbiegu.

Po drugiej próbie Żyły na wybiegu pojawił się kibic, ale Polak nie zwrócił na niego uwagi.

W trakcie zawodów to nawet za bardzo nie wiem, co się wokół mnie dzieje - przyznał.

Tydzień temu na mamucie w Vikersund Żyła zajął dziewiąte miejsce. Nad przyczynami zwyżki formy nie chciał się jednak rozwodzić.

Są pewne rzeczy, który się nie da wytłumaczyć. Tę akurat się da, ale zostawię to dla siebie - podsumował w swoim niepowtarzalnym stylu.

Opracowanie: