"Cele Rosji nie zostały jeszcze osiągnięte, więc specjalna operacja wojskowa będzie kontynuowana" - przekazał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow za pośrednictwem rządowej agencji TASS. Słowa te wygłosił w czwartą rocznicę wybuchu wojny w Ukrainie.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że "wiele celów zostało już osiągniętych" w związku z działaniami prowadzonymi przez Rosję w Ukrainie. Nie doprecyzował jednak, które z zamierzeń Moskwa uważa za zrealizowane.
Podkreślił natomiast, że nadrzędnym zadaniem pozostaje "zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom Donbasu". W tym kontekście rosyjskie władze oczekują wycofania ukraińskich sił zbrojnych z całego obszaru obwodów donieckiego i ługańskiego jako warunku rozpoczęcia rozmów pokojowych.
W trakcie wystąpienia Pieskow odniósł się również do informacji rozpowszechnianych w rosyjskich mediach, które - powołując się na źródła wywiadowcze - sugerują, że Londyn i Paryż mogłyby rzekomo przekazać Ukrainie technologie związane z bronią jądrową.
Informacje o planach Wielkiej Brytanii i Francji dotyczących przekazania broni jądrowej Ukrainie zostaną wzięte pod uwagę podczas spotkań poświęconych rozwiązywaniu konfliktu - powiedział Pieskow.
Dodał, że ewentualne takie działania byłyby "rażącym naruszeniem wszelkich norm i zasad prawa międzynarodowego". Jednocześnie zapewnił, że Rosja "utrzymuje konsekwentne stanowisko w sprawie konfliktu w Ukrainie i dokłada wszelkich starań, aby osiągnąć pokój".
W dniu czwartej rocznicy rozpoczęcia pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę głos zabrał również prezydent Wołodymyr Zełenski. 24 lutego 2022 roku rosyjskie wojska wkroczyły na terytorium Ukrainy z trzech stron - od wschodu, południa oraz z obszaru Białorusi. Władze w Moskwie do dziś unikają określenia "wojna", używając sformułowania "specjalna operacja wojskowa".
Do zarzutów Kijowa odniosła się rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. W odpowiedzi na oskarżenia o złamanie Memorandum Budapeszteńskiego stwierdziła: Oficjalne zrzeczenie się przez Ukrainę w latach 90. statusu państwa neutralnego i niezaangażowanego - jednego z filarów jej międzynarodowego uznania - stanowi naruszenie Memorandum Budapeszteńskiego z 1994 roku.
Jej zdaniem "niekontrolowana ekspansja NATO aż do granic Rosji stała się jedną z zasadniczych przyczyn obecnego konfliktu". Jak powiedziała, "dopóki ta kwestia nie zostanie rozwiązana, porozumienie nie będzie możliwe".
Rosja będzie dążyć do realizacji swoich celów zarówno drogą militarną, jak i polityczną. Zaproponowaliśmy już różne opcje - przekazała za pośrednictwem agencji Tass.
Podkreśliła, że Rosja zamierza realizować swoje cele zarówno metodami politycznymi, jak i militarnymi.
Przypomniała również, że w 1994 roku Ukraina na mocy Memorandum Budapesztańskiego zrzekła się odziedziczonego po ZSRR arsenału nuklearnego w zamian za gwarancje bezpieczeństwa. Według niej utrata przez Ukrainę części terytorium wynika z procesów wewnętrznych, a nie z działań Moskwy. Nie ma podstaw, by twierdzić, że Rosja naruszyła to porozumienie - zaznaczyła.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ odniosła się też do traktatu o przyjaźni z 1997 roku, twierdząc, że to Kijów miał systematycznie naruszać jego postanowienia, m.in. poprzez dążenie do członkostwa w NATO. W jej ocenie to właśnie te działania doprowadziły do obecnej eskalacji napięć.
Chociaż Ukraina oskarża Rosję o łamanie Memorandum Budapesztańskiego, zręcznie pomija własne, długotrwałe naruszenia tego fundamentalnego porozumienia dwustronnego. Do tej pory żaden organ międzynarodowy nie zajął się naruszeniami przez Ukrainę traktatu o przyjaźni, współpracy i partnerstwie między Rosją a Ukrainą - naruszeniami, które w dużej mierze doprowadziły do obecnego konfliktu - stwierdziła Zacharowa.
Na koniec dodała, że "cele rosyjskiej operacji wojskowej pozostają aktualne i ostatecznie zostaną osiągnięte".


